Media  / Artykuł

W końcu! Nazywam się Kuba Wątor i od dziś dołączam do Spider's Web

Picture of the author
354 interakcji
dołącz do dyskusji

Razem z ekipą SW i SW+ będę się starał dostarczać Wam jeszcze więcej jeszcze lepszych treści. W końcu, bo ze Spider's Web przecinaliśmy się - w różnych okolicznościach - wielokrotnie. Bo jeśli działać w branży technologicznej, to z najlepszymi.

A dziś najlepsi są w sieci. Minęły czasy potęgi papieru i oczekiwań, co będzie jutro na jedynce w "Rzepie" czy "Wyborczej". Byłem naocznym świadkiem tych przemian. Nie tylko technologicznych, ale przede wszystkim - pokoleniowych. Widziałem utytułowanych dziennikarzy, którzy nie wiedzieli, że indywidualny login i hasło do konta na serwisie działa na wielu komputerach, nie trzeba nowego hasła do każdego kompa. Wiem, że powrotu nie ma - dla nich i dla tradycyjnych mediów.



Zapach papieru? Moje pokolenie przestało tę magię czuć. Kolejne znakomite koleżanki i koledzy przechodzą z offline'u do online - wręcz uciekają, mało kto ma już wątpliwości. I choć kilka lat temu nie wyobrażałem sobie życia poza tradycyjnymi mediami, to dziś patrzę na nie z troską i niepokojem.

Ekskluzywne tematy, reportaże śledcze, gorące newsy - po co czekać z tym do jutra? Przecież mamy internet! Nie chcę czekać dwa miesiące na publikację reportażu w renomowanym magazynie reporterskim. Nie chcę patrzeć, jak mój ekskluzywny temat właśnie ktoś wrzucił do sieci. W końcu - nie chcę słyszeć, że na mój tekst jest za mało miejsca w papierze. Miejsce jest - w internecie!

Zaczęło się w Kielcach

Technologiami jest wszystko: polityka, koronawirus, rozrywka, bezpieczeństwo. Długo by wymieniać. Ale technologie to przede wszystkim brak granic, jesteś obywatelem świata. Ja czuję się nim od 6 lat, choć szlify dziennikarskie zbieram od 14. Opowiem o tym pokrótce.

Kolega (skądinąd dziś rzecznik w pewnej firmie wodociągowej) w "Wyborczej" napisał kiedyś, że TVP Kielce zatrudniło do rady - bodaj programowej - faceta, który nie żyje. Tekst poszedł na jedynce w papierze, super sprawa - ekskluzywny temat. Następnego dnia okazało się, że nie tylko TVP nie zatrudniło nieboszczyka, ale i chłop żyje i się trzyma całkiem nieźle.

Ja sam aż tak grubo nie poleciałem nigdy. Kiedyś napisałem o kieleckim startupie z domeną - przyjmijmy - startup.pl. Wszystko fajnie opisane: początek biznesu, innowacje, wizja sukcesu. Tylko adres podałem w tekście inny, do konkurencji: startup.com.

To jednak chyba jeden z większych przypałów w mym zawodowym życiu, wręcz niewart poświęcania mu jednego akapitu. Ale poświęcić musiałem, bo jakiś czas temu na pytanie o największy przypał po prostu nie potrafiłem odpowiedzieć.

Akcja ze startup.com była w kieleckiej "Wyborczej". Byłem tam od końca 2009 do wiosny 2013 roku. Jak to w lokalnej prasie - pisałem o wszystkim, choć byłem od kultury. To była fajna robota - można było uratować stary teatr lalkarski, który chciał zamknąć prezydent; można było postawić przystanek autobusowy bliżej domu dla seniorów, dla których każde kilkanaście metrów to wyzwanie; można było odnaleźć faceta, który w 1967 r. na koncercie Rolling Stonesów w Kongresowej wywijał tabliczką "Kielce City!"; można było… uratować bobra, który utknął pod wiaduktem (i ten pamiętny dla mnie artykuł: "Jak złapać bobra? Na głowę zakładamy tekturowe pudełko").

Andrzej Duda, szukanie demokracji i areszt

Wiosną 2013 przeszedłem na Czerską. Tam kaliber opisywanych spraw jest zupełnie inny. Ścigałem ludzi, którzy kradli dziesiątki milionów i uciekali po Azji (do tego tematu zresztą wrócę na łamach Spider's Web, bo szykuje się ciekawy ciąg dalszy), szukałem punktu porad prawnych kandydata Andrzeja Dudy (za co potem miałem najazd prawicowych trolli z groźbami śmierci), opisywałem wątki "Panama Papers" czy poszukiwałem demokracji na Kubie, lądując na krótki czas w areszcie.

Trafiłem do działu gospodarczego, więc opisywałem też rynek handlu, rolnictwo, sytuację dostawców i sprzedawców. I trochę cyberbezpieczeństwo. Tak się zaczęło. Po jednym, drugim, piątym tekście zacząłem być postrzegany jako gość od technologii. W końcu jesienią 2016 roku usłyszałem propozycję: stwórz dział technologiczny.

I choć moje życie w "Wyborczej" wydawało się nie mieć końca, latem 2018 odezwała się do mnie Wirtualna Polska, a ja uznałem, że należy coś zmienić. Całe dorosłe życie w jednej redakcji, czas na wejście w świat bardziej nowoczesnych mediów.

W WP pod moje skrzydła trafił ponad 20-osobowy zespół i razem pilnowaliśmy (zwykle z sukcesami) miana największej redakcji technologicznej w Polsce. Składało się na to siedem serwisów: WP Tech, WP Gry, Komórkomania, Gadżetomania, Fotoblogia, Polygamia i dobreprogramy.

Potem napisał do mnie Przemek Pająk

Gdy w styczniu rozmawiałem z Przemkiem Pająkiem, zacząłem szukać różnic w porównaniu z "GW" i WP. Są dość oczywiste. Koniec korporacyjnych sztywnych ram, odgórnych interesików i interesów, więcej wolności, mniej szczebli decyzyjnych nad tobą. No i przede wszystkim - portal z własną społecznością! Do "GW" (nie licząc subskrybentów) czy WP w dużym stopniu wpadają przypadkowi czytelnicy. SW znane jest ze swej licznej społeczności od lat. Zapach papieru - jak mówią moje koleżanki i koledzy, którzy budowali media III RP? Nie, potęga internetu!

Dlatego chciałem Wam się nieco przedstawić. Bo wiem, że fajne rzeczy będę miał tu nie tylko z kim robić, ale i dla kogo. Bardzo mi miło Was poznać. W Spider's Web i Spider's Web+ będę pisał, redagował i wydawał. Ze szczeniakiem border collie o imieniu Frenkie u boku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst