Kosmos  / Artykuł

Krowa ma nową koleżankę, Koalę. Astronomowie obserwują rozbłyski, których pochodzenia nie rozumieją

234 interakcji
dołącz do dyskusji

Najpierw astronomowie dostrzegli na niebie „krowę". Teraz znalazła się także i „koala”. I nie mówimy tutaj wbrew pozorom o gwiazdozbiorach.

Do krótkotrwałego rozbłysku o swojsko brzmiącej nazwie dołączyły dwa podobne i równie nietypowe. Owe tajemnicze zdarzenia były jaśniejsze od zwykłych supernowych, które i tak są jednymi z najjaśniejszych, krótkich rozbłysków na niebie. Nowe rozbłyski także pojawiły się i zniknęły bardzo szybko - od pojaśnienia do zniknięcia minęło zaledwie kilka dni zamiast kilku tygodni, jak to ma zazwyczaj miejsce w przypadku normalnych supernowych.

Jak na razie nie wiadomo, co jest źródłem tych szybkich, błękitnych zjawisk przejściowych. Jednak wszystkie trzy zdają się być zdarzeniami tego samego typu.

Nazwa odkrytej w czerwcu 2018 roku Krowy pochodzi od automatycznie przypisanego temu rozbłyskowi oznaczenia AT2018cow, w którym litery przypadkowo ułożyły się w angielskie słowo "cow" czyli krowa.

20 maja 2020 r. w periodyku Astrophysical Journal opublikowany został artykuł opisujący odkrycie kolejnego obiektu tego typu, który tym razem otrzymał oznaczenie ZTF18abvkwla. Skupiając się na ostatnich czterech literach naukowcy stwierdzili, że do Krowy dołączyła Koala. Rozbłysk Koala został zarejestrowany we wrześniu 2018 r.

Trzecie zdarzenie opisane w tym samym co Koala artykule nie otrzymało żadnej chwytliwej nazwy. CSS161010 zostało odkryte przed Krową i Koalą, jeszcze w 2016 r., ale wcześniej nikt nie przykładał do niego większego znaczenia.

Czym w takim razie są Krowa, Koala i Css.. coś tam

Możliwe, że owe rozbłyski są skutkiem jakiegoś nietypowego rodzaju supernowej eksplodującej w gęstej otoczce materii. We wszystkich trzech przypadkach oprócz krótkiego rozbłysku promieniowania widzialnego, teleskopy zarejestrowały rozbłysk radiowy. Takie fale radiowe mogą powstawać w trakcie przyspieszania elektronów, wzbudzonych, gdy fala odłamków z eksplozji uderza w otoczkę gazu otaczającą gwiazdę. Jeżeli starzejąca się gwiazda odrzuciła zewnętrzną otoczkę przed eksplozją, to właśnie ta zewnętrzna otoczka mogła zostać wzbudzona wkrótce po eksplozji.

Jak na razie jednak nie wiadomo, co tak naprawdę obserwujemy - mówi Deanne Coppejans, astrofizyk z Uniwersytetu Northwestern w Evanston, autor artykułu opisującego CSS161010. Wciąż nie można wykluczyć, że obserwujemy np. skutki rozerwania gwiazdy przez czarną dziurę, a nie supernową.

Po odkryciu Krowy naukowcy podejrzewali, że zdarzenie, w którym wyemitowany został rozbłysk, mogło obejmować jakiś obiekt kompaktowy, np. czarną dziurę lub gwiazdę neutronową, który odpowiada za dodatkową moc erupcji.

- Teraz, gdy udało nam się odkryć jeszcze dwa takie obiekty, zaczynam się przekonywać, że faktycznie mamy tu do czynienia z jakimś centralnym obiektem kompaktowym, który intensyfikuje te eksplozje - mówi Brian Metzger, astrofizyk z Uniwerstytetu Columbia.

Dlaczego?

Ponieważ w obu nowych rozbłyskach doszło do wyrzucenia materii z ogromną prędkością. Koala wyrzuciła odłamki z prędkością 48 proc. prędkości światła, a szczątki CSS1601010 osiągnęły nawet 55 proc. prędkości światła. W przypadku CSS161010 badacze obserwowali także promieniowanie rentgenowskie, które także mogło być wyemitowane przez jakiś obiekt kompaktowy.

Naukowcy odkrywają tego typu szybkie błyski w zakresie optycznym dopiero od kilku lat. Tego typu błyski na niebie odnajduje się porównując różne zdjęcia tego samego fragmentu nieba wykonane w różnych momentach. W przeszłości, teleskopy realizujące przeglądy nieba były w stanie odkrywać supernowe, ale zazwyczaj nie zauważały krótszych zdarzeń. Teraz jednak przeglądy realizowane w ramach programów takich jak Zwicky Transient Facility (odkrył Koalę), Catalina Real-time Transient Survey czy All-Sky Automated Survey for Supernovae (oba odkryły CSS161010), dzięki temu, że częściej obserwują te same fragmenty nieba, są w stanie odkrywać więcej zdarzeń trwających stosunkowo krótko.

Obserwatorium Very Rubin, które wejdzie do użytku w 2022 r. będzie w stanie odkryć znacznie więcej obiektów tego typu. Być może wtedy uda się ustalić ich pochodzenie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst