Oprogramowanie  / News

Chrome ma znacznie przyspieszyć. Programiści przeproszą się ze starą technologią

Programiści Google’a pracują nad wdrożeniem do przeglądarki „nowego rodzaju” pamięci podręcznej, dzięki której Chrome będzie szybszy. Na marginesie: to stara technologia, wywodząca się jeszcze z WebKita.

Przeglądarka Chrome wykorzystuje silnik renderujący Blink, jednak nie jest on w pełni wymysłem Google’a. W zasadzie jest to niemal identyczny mechanizm, co wykreowany przez Apple’a WebKit, znany chociażby z przeglądarki Safari. Blink jest tak zwanym forkiem WebKita, co oznacza, że pewnego dnia Google stwierdził, że ma lepszy pomysł na dalszy jego rozwój i zaczął go usprawniać na własną rękę. Stąd zmiana nazwy, mimo że to rozwiązania bardzo sobie bliskie.

Decyzja zdaje się była słuszna. Blink wydaje się być dużo chętniej wykorzystywanym mechanizmem do przetwarzania witryn internetowych niż WebKit – wykorzystują go między innymi Opera Software czy Microsoft. Ta mała wolta nie obyła się jednak bez ofiar.

Poświęcono w Chrome webkitowy mechanizm BFCache, dzięki któremu mogliśmy błyskawicznie wracać do odwiedzonych witryn.

BFCache (back/forward cache) to mechanizm pamięci podręcznej, który przechowuje dane niedawno odwiedzanych witryn. Nie chodzi jednak tylko o pliki strony, ale też o cały stan uruchomionej webowej aplikacji. A więc przetworzone i zinterpetowane już skrypty, elementy graficzne czy nawet miejsce, w którym użytkownik skończył ją przewijać.

Według badań Google’a, 10 proc. witryn internetowych na PC i 19 proc. na urządzeniach mobilnych to te, które wyświetliliśmy wciskając przycisk cofnij lub dalej. Problem w tym, że Chrome nie dysponuje mechanizmem BFCache. Trzyma w pamięci podręcznej pobrane pliki tymczasowe witryny, ale za każdym razem, gdy do niej wracamy, jest ona przetwarzana na nowo. Z tą różnicą, że już z plików z pamięci lokalnej.

BFCache jest mechanizmem obecnym w WebKicie od 2002 r. Jego odpowiednik znajduje się w wykorzystywanym przez Firefoksa silniku Gecko od 2005 r. Google jednak nie był w stanie przystosować go do sposobu, w jaki Chrome uruchamia kolejne swoje procesy. Dlatego też z niego zrezygnował.

Chrome będzie szybszy i bardziej przyjazny dla akumulatorów naszych urządzeń.

Google nie spodziewa się jednak wdrożenia BFCache do Chrome’a w tym roku, wymaga on bowiem wielu usprawnień w działaniu samej przeglądarki. Na dodatek wadą tego mechanizmu jest zwiększone zużycie pamięci operacyjnej urządzenia – a Chrome i tak miewa z tym spore problemy.

Korzyści wydają się jednak przeważać nad potencjalnymi problemami. Witryny i aplikacje webowe nie tylko będą błyskawicznie pojawiać się nam na ekranie, ale też nie będą musiały być na nowo przetwarzane przez procesor naszego urządzenia, co z kolei przełoży się na mniejsze zużycie energii przez to urządzenie. Szkoda tylko, że musimy jeszcze tyle czekać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst