Bezpieczeństwo  / News

Klawiatura SwiftKey - kupiona przez Microsoft - udostępnia prywatne dane użytkowników

163 interakcji
dołącz do dyskusji

Gdy Microsoft kupił klawiaturę SwiftKey, ta automatycznie wyleciała z mojego telefonu. Wtedy niektórzy się ze mnie śmiali, że przesadzam i panikuję. Dzisiaj już wiem, że była to dobra decyzja, bo okazało się, że klawiatura SwiftKey zaczęła udostępniać prywatne dane użytkowników innym użytkownikom.

W lutym Microsoft kupił SwiftKey. Długo korzystałem z tej klawiatury, ale czasy, gdy byłem z niej bardzo zadowolony dawno już minęły. Dlatego uznałem, że zakup SwiftKey przez Microsoft, czyli firmę, która ma talent do psucia rzeczy, które dotyka, będzie dobrym impulsem do zmian.

Porównałem wtedy SwiftKey, do Klawiatury Google i Swype'a. Wnioski jakie wyciągnąłem z tych testów popchnęły mnie w kierunku Swype'a, z którym zostałem na jakiś czas. Jednak później przesiadłem się na Fleksy - najlepszą klawiaturę na Androida z jakiej korzystałem (tak napisałem o niej w maju i dzisiaj nadal się pod tym mogę podpisać).

Dzisiaj okazało się, że całkiem dobrze zrobiłem uciekając w lutym od SwiftKey i Microsoftu.

SwiftKey udostępnia prywatne dane użytkowników innym użytkownikom

Słowik SwiftKey jest bogaty, a użytkownik może go stale rozbudowywać o własne słowa. Do słownika dodawane są również imiona, nazwiska, numery telefonów, adresy email i inne adresy (wiecie, takie normalne, analogowe). Dane te są synchronizowane między urządzeniami użytkownika tak, aby temu było wygodniej.

Dodatkowo klawiatura uczy się tego co i jak piszemy, aby wykorzystywać to do sugerowania nam podpowiedzi. Korzystając ze SwiftKey można nauczyć klawiaturę tego, a w zasadzie ona sama się tego nauczy, że pisząc "pozdrawiam" zasugeruje frazę "Pozdrawiam Mateusz Nowak".

To jednak nie wszystko. Klawiatura może nauczyć się, że jakiś adres zawsze występuje po danym imieniu i nazwisku, np. gdy często podajemy w mailach nasz adres korespondencyjny.

No i właśnie te sprytne funkcje są powodem problemów. Okazało się, że w chmurze SwiftKey coś się pokićkało i dane użytkowników zaczęły wędrować sobie między różnymi użytkownikami. Zatem może się okazać, że wprowadzone do słownika przez ciebie, drogi użytkowniku klawiatury SwiftKey, dane, są już w rękach zupełnie obcej ci osoby lub... osób.

Oczywiście na wstępie trochę zażartowałem z tym Microsoftem. Na razie nie ma podstaw, żeby twierdzić, iż przejecie SwiftKey przez giganta z Redmond miało wpływ na wystąpienie tych konkretnych problemów. Niemniej, ja już to czułem w kościach.

Zostawię już te żarty z Microsoftu, bo przecież bijącego się nie leży i skupię się na najważniejszym.

Korzystam ze SwiftKey - co mam zrobić?

Nic. Oczywiście możesz zmienić klawiaturę na Fleksy lub Swype (obie są świetne), ale jeśli korzystasz ze SwiftKey i chcesz to robić nadal, to nie musisz nic robić.

Twórcy aplikacji zablokowali funkcję synchronizacji, więc dane przestały gonić między losowymi użytkownikami. Opcja ta będzie odblokowana - tzn. funkcja synchronizacji, a nie wymiana danych między użytkownikami - jak problem zostanie zdiagnozowany i usunięty.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst