Tech  / News

Zamiast nagich zdjęć - pieniądze. Snapchat wprowadza własny system płatności

Mobilne płatności, w tym i płatności bezpośrednie, przestają być już wyłącznie domeną banków. Wszystko wskazuje na to, że za pewien czas odpowiednie funkcje znajdą się niemal w każdym liczącym się komunikatorze. W tym m.in. w Snapchacie, który dziś w nocy ogłosił wprowadzenie usługi Snapcash.

Biorąc pod uwagę dzisiejszą popularność komunikatorów mobilnych i praktyczność takiego rozwiązania, trudno się dziwić takim posunięciom podmiotów za nie odpowiedzialnych. Można się jedynie zastanawiać, dlaczego zajęło im to tak długo. W końcu kiedy ktoś za pośrednictwem komunikatora prosi nas o przesłanie 10 czy 15 zł, łatwiej jest to zrobić nie opuszczając aplikacji, niż uruchamiając kolejną, sprawdzając jeszcze raz kwotę i dopiero po kilku przełączeniach potwierdzając przelew odbiorcy.

Mechanizm działania Snapcasha, przynajmniej od strony użytkownika, należy do najprostszych z możliwych i wydaje się być nawet prostszy niż ten, który ma w najbliższym czasie zaproponować Facebook. Zamiast dedykowanego przycisku "$", który tylko zajmuje miejsce na ekranie, w Snapchacie wystarczy wpisać w oknie rozmowy odpowiednią kwotę (w formacie amerykańskim, tj. np. "$50". Dopiero w tym momencie obok tekstu pojawi się ikona, której kliknięcie powoduje rozpoczęcie transferu gotówki. Wszystko więc obydwa się bez dodatkowych utrudnień, komplikacji i bez wychodzenia z czatu.

W przypadku, kiedy odbiorca posiada właściwie skonfigurowane konto, odpowiednia kwota znajdzie się na nim natychmiast. Jeśli nie, jak informuje TechCrunch, pieniądze będą czekały przez 24 godziny, po czym wrócą do nadawcy. Niestety nie ujawniono kilku dodatkowych, dość istotnych szczegółów, w tym m.in. czy istnieje jakikolwiek limit wysokości przelewu i czy pobierana jest prowizja za przesyłanie pieniędzy.

snapchat hack

Wiadomo natomiast, że początkowo skorzystać będzie można wyłącznie z kart płatniczych/debetowych, bez możliwości powiązania naszego konta z kartą kredytową czy bezpośrednio kontem bankowym. Dysponować będziemy więc jedynie środkami dostępnymi na koncie związanym z kartą debetową i wynikającymi z jej ewentualnych ograniczeń.

System będzie jednak oczywiście w stanie "odebrać" przesyłane do nas pieniądze i przekazać je na numer naszego konta.

O bezpieczeństwo można się raczej nie martwić - za obsługę transakcji odpowiada nie Snapchat, a firma zajmująca się płatnościami bezpośrednimi (choć w nieco innej formie) od dłuższego czasu - Square. Na razie historia potwierdza, że można jej zaufać. Jedyna związana z nią niedogodność to to, że na razie z płatności przez Snapchata skorzystają tylko mieszkańcy Stanów Zjednoczonych.

snapchat

Trudno przy tym spierać się z faktem, że jeśli nie dojdzie do żadnej większej wpadki związanej z bezpieczeństwem takich płatności, to właśnie tak w przyszłości będzie wyglądała większość przelewów pomiędzy znajomymi czy rodziną. Niekoniecznie musi być to przy tym Snapchat - może to być Facebook Messenger, WhatsApp (jeśli zaoferuje taką funkcję) czy BBM z BBM Money. Osobne, dedykowane aplikacje bankowe zostaną raczej dość szybko przez nie wyparte. Tak jest po prostu łatwiej, szybciej i wygodniej, a ludzie zdecydowanie lubią takie rozwiązania.

Kluczowe pytanie brzmi: czy płatności przez Snapchat wyprą słynne "zdjęcie za doładowanie"?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst