Sprzęt  / News

PlayStation 4 sprzedaje się aż za dobrze

158 interakcji
dołącz do dyskusji

Sony od dawna nie mógł się cieszyć takim sukcesem, jak PlayStation 4. Konsola ta sprzedaje się tak dobrze, że jej producent nie nadąża z produkcją nowych egzemplarzy. A Microsoft i Nintendo? Milczą, co źle wróży…

Kilka tygodni temu Sony pochwalił się, że na całym świecie sprzedano już sześć milionów konsol PlayStation 4. Teraz opublikował nowe oświadczenie, z którego wynika, że udało się sprzedać w tak krótkim czasie kolejny milion tych urządzeń.

Jak czytamy w oświadczeniu prasowym, Sony wciąż ma problemy z zapewnieniem odpowiedniej podaży na nową konsolę PlayStation. Innymi słowy, sprzedaje się ona szybciej niż Sony jest w stanie produkować. To niemały problem dla japońskiego giganta, ale wielu konkurentów chciałoby mieć takie problemy.

No właśnie, a co z konkurencją?

Wii U i Ouya sprzedają się na tyle kiepsko, że nawet nie ma sensu ich porównywać. Realną konkurencją dla PlayStation 4 jest Xbox One od Microsoftu. I tak jak jest ona również wielkim sukcesem Microsoftu, tak patrząc po przechwałkach Sony, ciężko tu mówić o jakimkolwiek triumfie.

Największy przegrany na rynku konsol nowej generacji
Największy przegrany na rynku konsol nowej generacji

Jeszcze większym problemem jest to, że powyższy akapit opiera się nie na twardych danych, a na… wrażeniach. Sony co kilka tygodni chwali się kolejnymi sukcesami. A Microsoft? Ostatni raport ze sprzedaży opublikował w styczniu. Wtedy gigant z Redmond chwalił się ponad trzema milionami konsol sprzedanych na całym świecie. Dodatkowo, w lutym stwierdził, że w tym miesiącu na terenie Stanów Zjednoczonych sprzedał kolejne 258 tysięcy. Co z resztą świata? Jak sytuacja się rozwinęła w kolejnych miesiącach? Microsoft milczy.

A skoro milczy, to najprawdopodobniej nie ma się czym pochwalić.

Xbox One ma utrudnioną sytuację… przez Microsoft

Xbox One jest aktualnie krytykowany za gry multiplatformowe pracujące w niższej rozdzielczości niż wersje na PlayStation 4. To jednak obchodzi entuzjastów, którzy stanowią istotną, ale procentowo niewielką grupę konsumentów. Większość typowych Kowalskich i Smithów kieruje się innymi czynnikami.

A Xbox One ma dwa obiektywne problemy. Po pierwsze, jest droższy. Microsoft tłumaczy to faktem, że Kinect jest już w pudełku, że sama konsola ma więcej możliwości (chodzi o funkcje multimedialno-telewizyjne) i że w pudełku z konsolą znajduje się więcej akcesoriów (na przykład headset). Być może. Ale Kowalski stojący w elektromarkecie widzi dwa pudełka obok siebie: niebieskie za 400 dolarów i zielone za 500 dolarów. Zapewniam, że to bardzo ułatwia decyzję.

Xbox One. W Polsce dopiero pod koniec roku.
Xbox One. W Polsce dopiero pod koniec roku.

Na dodatek Sony uruchomił sprzedaż PayStation 4 prawie że globalnie. Xbox One jest dostępny raptem w kilkunastu krajach z uwagi na to, że usługi pod tę konsolę nie zostały jeszcze zregionalizowane dla reszty rynków. Oczywistym jest to, że skoro klient może kupić PlayStation 4 i nie może kupić Xboksa One, to wybierze konsolę Sony. Kilka osób, takich jak ja, sprowadzi urządzenie zza granicy przez Internet. Reszta weźmie z lokalnego sklepu to, co leży na półce.

Sony nie powinien jednak spać spokojnie

Sony, póki co, zwycięża w walce o serca graczy. Ta walka jednak dopiero się rozpoczęła i potrwa jeszcze kilka lat. Warto przypomnieć, że przez wiele lat niekwestionowanym liderem sprzedażowym konsol poprzedniej generacji był Xbox 360, a PlayStation 3 dopiero pod koniec przegonił konsolę Microsoftu. Jeszcze wcześniej królowała PlayStation 2, a Xbox był co najwyżej ciekawostką.

Zmienić więc może się wiele. Zwłaszcza, że Microsoft cały czas odkrywa nowe karty dotyczące Xboksa One, wprowadzając wiele istotnych usprawnień, inwestuje w gry na wyłączność i zapowiada, że to dopiero początek. Sony z pewnością robi i będzie robić dokładnie to samo.

Nam, graczom, pozostaje się cieszyć. Obie firmy wzajemnie się motywują do wprowadzania lepszych rozwiązań, gier i usług, a także atrakcyjniejszych cen. Szkoda tylko, że nie ma mocnego trzeciego gracza…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst