Gry  / Artykuł

Poturbowane Square Enix powróci do dawnej chwały? Final Fantasy zmienia swoje oblicze

Squre Enix, japońscy twórcy serii Final Fantasy oraz Kingdom Hearts posiadają ogromne zasługi dla branży gier. Ich produkcje zdefiniowały gatunek azjatyckich RPG, zdobyły serca milionów graczy na całym świecie oraz wpisały się w kanon komputerowej i konsolowej rozrywki. Ostatnie lata nie były jednak dla Japończyków pomyślne. Firma przynosiła nieustanne straty, natomiast kolejne, pieczołowicie dopracowane produkcje były tylko cieniem majstersztyków z dawnych lat. Square Enix postanowiło się zmienić, po raz kolejny podejmując próbę przedefiniowania gatunku, w którym rządzi niepodzielnie od 26 lat.

Fantazje ratują przed bankructwem

Kiedy w 1987 roku Final Fantasy pojawiło się na sklepowych półkach, Square było na skraju bankructwa. Projekt stworzony przez siedmioosobowy zespół stał się „być albo nie być” dla firmy. Jak wspominał Hironobu Sakaguchi, główny projektant gry, od sukcesu tego tytułu zależało  dalsze życie programisty – jeśli przyniesie straty, tak jak poprzednie produkty od Square, Japończyk zostanie zmuszony do powrotu na studia, definitywnie kończąc swoją przygodę z grami. „Ostatnia Fantazja” była więc bardzo trafionym tytułem.

final fantasy i
Wydane w 1987 roku na Famicom Final Fantasy uratowało Square przed bankructwem

Chociaż czołowy japoński magazyn traktujący o grach – Family Computer – nie chciał nawet zrecenzować ich dzieła, tematem zainteresowało się znane Famitsu. Dziennikarze wystawili Final Fantasy pochlebną laurkę. Sakaguchi postanowił podjąć jeszcze jedną ryzykowną decyzję – zwiększyć ilość rozprowadzonych kopii z 200 do 400 tysięcy, nie tylko gwarantując Sqare zwrot kosztów produkcji, ale również zysk wystarczający na stworzenie kontynuacji. Udało się. Firma oddaliła widmo bankructwa, mogąc zająć się tworzeniem czegoś, co, jak się później okazało, trwale wpłynęło na kierunek produkcji jRPG.

Narodziła się legenda

Dziesięć lat później Squre dokonało kolejnej rewolucji. Final Fantasy VII w pierwotnych założeniach miał być kolejną, zrealizowaną w 2D odsłoną, z lekko detektywistyczną nutą oraz Nowym Jorkiem jako głównym miejscem akcji. Proces produkcji, rozpoczęty w 1994 roku, pochłonął ponad 60 milionów dolarów, zawrotną jak na tamte czasy sumę. Podczas powstawania gry Japończycy dokonali wielu istotnych zmian, począwszy od scenariusza i postaci, na środowisku 3D kończąc.

final fantasy vii walka
Przeniesienie serii w trójwymiarowe środowisko było powodem zerwania wieloletniej współpracy Square i Nintendo

W pewnym momencie Square zdało sobie sprawę, że nie może zostawić fanów z tyłu, kiedy coraz większa ilość konkurentów korzysta z dobrodziejstw trójwymiarowej grafiki. Japończycy postanowili pójść za ciosem, dając swojej serii dodatkowy wymiar. Niestety, nowa technologia wymagała również nowego nośnika. Kartridże Nintendo nie były w stanie zapewnić Final Fantasy VII odpowiedniego efektu. Wymóg napędu CD-ROM zmusił Square do zerwania wieloletniej współpracy z Wielkim N. Twórcy ogłosili, że ich najnowsze dzieło pojawi się na PlayStation konkurencyjnego Sony, które pierwotnie miało stworzyć jedynie napęd CD-ROM dla Super Famiconu.

final fantasy vii sephiroth
Sephiroth, charatkerystyczny antagonista z Final Fantasy VII, wpisał się do kanonu najważnejszych komputerowych postaci, gościnnie występując w wielu innych produkcjach

Final Fantasy VII stał się sukcesem daleko wykraczającym poza ramy zwyczajnej gry. Tytuł od Square został nazwany „produkcją, która sprzedała PlayStation”. FFVII doczekał się trzech spin-offów, pełnometrażowej animacji, komiksów od Marvela oraz DC, współpracy z Pepsi, materiałów w Playboy’u i Rolling Stone oraz wielu reedycji. Nie trzeba grać w Final Fantasy VII, aby kojarzyć blondwłosego bohatera gry, z ogromnym mieczem na plecach. Sephiroth, genialnie wykreowany antagonista, stał się jednym z najważniejszych czarnych charakterów dla całej branży. Wielogodzinna historia budziła na twarzy uśmiech, wyciskała łzy z największych twardzieli oraz posiadała przesłanie, które w dzisiejszych czasach jest jeszcze bardziej aktualne. Wielowymiarowy sukces Final Fantasy VII, którego wpływ na branżę czujemy po dziś dzień, rozpoczął złoty okres Squaresoftu.

Square u szczytu

Final Fantasy VIII, IX, X – wszystkie gry Square spotykały się z ogromną aprobatą wśród recenzentów. Nawet w przypadku wydanego na komputery osobiste, PS2 oraz X360 MMORPG Final Fantasy XI, można mówić o sukcesie, choć ogromna rzesza fanów oczekiwała kolejnej odsłony nastawionej na rozgrywkę dla pojedynczego gracza. Square pobijało kolejne rekordy – ilości złożonych zamówień przedpremierowych na PlayStation 2, pierwszej gry, na której serwerach mogli spotkać się użytkownicy trzech różnych platform, pierwszego MMORPG na sprzęt Microsoftu oraz pierwszej aktualizacji dla gry wydanej na stacjonarne konsole. Final Fantasy XI stało się najbardziej dochodową grą Square w dziejach, głównie za sprawą nie tak licznej, ale bardzo wiernej bazy graczy, opłacającej comiesięczny abonament.

final fantasy xi
MMORPG Final Fantasy XI przyniósł Square rekordowe zyski, niezależnie od krytyki dużej części fanów

Final Fantasy XII zostało czwartą najlepiej sprzedającą się grą na PlayStation 2, w dodatku pierwszą na tę platformę, która uzyskała maksymalny, 40-punktowy wynik w Famitsu. Rozczarowującą historia przedstawiona w produkcji została przykryta przez piękną grafikę, odświeżony system walki i niesamowity, bogaty w detale świat. Square było u szczytu.

Mroczne widmo

Korporacja podjęła decyzję, która wydawała się oczywista i racjonalna. Po ogromnym sukcesie X360 Square Enix postanowiło oderwać się od Sony, wydając tytuły nowej generacji w formacie multi-platformowym. Szumnie zapowiadane Final Fantasy XIII, bardzo piękna, artystycznie dopracowana i tworzona z rozmachem od 2004 roku gra, ukazała się na obu konsolach aktualnej generacji, sprzedając się równie dobrze, co poprzednie odsłony serii. Square Enix nie było jednak zadowolone.

final fantasy xiii
Final Fantasy XIII nie zachwyciło - piękna grafika i efektowny system walki nie były w stanie przykryć rozczarowującej historii

Chociaż 7 milionów egzemplarzy jest wynikiem, o którym śnią w nocy inni deweloperzy, rozciągnięty na 6 lat proces produkcji, wliczając w to stworzenie nowego silnika graficznego, był bardzo kosztownym przedsięwzięciem. Jak przyznał odpowiedzialny za scenariusz Motomu Toriyama, patrząc na konkurencję, wieloletni proces tworzenia, cofanie się krok wstecz, aby wykonać dwa kroki do przodu oraz liczne zmiany to coraz bardziej nieopłacalny model produkcji. Aktualne projekty, wymagające większych nakładów finansowych oraz liczniejszego sztabu programistów, zaczęły grozić stratami.

Zupełnie innym problemem było przyjęcie Final Fantasy XIII przez graczy i recenzentów. Chociaż tytuł cieszył się pozytywnym odbiorem, była to pierwsza odsłona serii z tak niskimi ocenami, na tle wcześniejszych produkcji utalentowanych twórców. Najbardziej celnym policzkiem stała się recenzja EDGE (ocena 5/10), będąca jednocześnie apelem o powrót do wcześniejszych pomysłów, rozwiązań i wartości prezentowanych przez Square. EDGE nazwało po imieniu to, co zaczęło dziać się z Final Fantasy od momentu wydania X części.

final fantasy xiii lighting
Lightning, błówna bohaterka Final Fantasy XIII, była w zamierzeniach twórców żeńską wersją Clouda Strife - protagonisty w legendarnym Final Fantasy VII

Każda kolejna gra stawała się coraz większą wydmuszką – piękną, dopracowaną, wypolerowaną najdokładniej, jak się da, tworzoną bez pośpiechu przez wiele lat, ale jednak wydmuszką. Pustą w środku, sprowadzającą gracza do roli „widza”, który ogląda coraz bardziej liniową produkcję, ze zmniejszającą się interakcją z otoczeniem. Chociaż historie opowiadane przez Square Enix wciąż były bardzo dobre, zwłaszcza na tle konkurencji, stały się jedynie cieniem poruszających opowieści z wcześniejszych lat. Cieniem stała się także sama seria, nieustannie chcąc powtórzyć wielopłaszczyznowy sukces Final Fantasy VII. Właśnie z tego powodu główna bohaterka „trzynastki” została zredukowana do żeńskiej kopii legendarnego protagonisty wcześniejszej odsłony.

Pół miliarda strat i dymisja prezesa

Final Fantasy Type-0, długo oczekiwana produkcja na PlayStation Portable, nie ukazała się poza granicami Japonii. Za powód odwrócenia się od zachodnich fanów można uznać piractwo, które trawiło handhled Sony. Znacznie większą krytykę spotkało jednak Final Fantasy XIV – kolejne MMORPG od Square Enix. Pomimo głosów sprzeciwu uczestników bety, gra została wypuszczona przedwcześnie, zawierając ogromną ilość błędów.

Co więcej, tytułowi pozbawionemu jakiejkolwiek innowacji nie pomógł nawet znany tytuł. Negatywne recenzje szły w parze z małą ilością subskrybentów gotowych do płacenia comiesięcznego abonamentu. „Czternastka” stała się najgorzej ocenionym Final Fantasy w historii, przynosząc rekordowe straty. Dodatkowo, o długo oczekiwanym Final Fantasy Versus XIII zaginął słuch, pomimo wielu fanów czekających na ten tytuł bardziej, niż na „flagowe” FF XIII. W Square Enix zapadła cisza. Grobowe milczenie przecinały jedynie reedycje klasycznych hitów twórcy na smartfony i tablety.

square straty
13 miliardów jenów - takie straty dotknęły Square Enix na początku 2013 roku, nawet pomimo premiery świetnego Tomb Raider

Po niemal 10 latach urzędowania, Yoichi Wada, prezes Square Enix, zrezygnował ze stanowiska. Japończyk wziął pełną odpowiedzialność za słabe wyniki finansowe giganta oraz pogorszającą się kondycję Final Fantasy. W 2013 roku Square straciło prawie pół miliarda złotych, znacznie więcej, niż spodziewało się przedsiębiorstwo. Na miejsce Wady wkroczył Yosuke Matsuda. Gigant nie mógł wybrać lepiej.

Yosuke Matsuda obiera nowy kurs

Matsuda zapowiedział restrukturyzację całej firmy, oraz, co ważniejsze, zupełnie nowe podejście do tworzenia następnych gier. Japończyk postanowił zerwać z wieloletnią produkcją tytułów, wraz z równoległym tworzeniem nowych narzędzi i silnika. Yosuke chciał naprawić finanse firmy tym, co już teraz posiadają utalentowani twórcy, odcinając kupony od znanych odsłon, które już się ukazały. Zamiast rozpoczynać nowe, wieloletnie projekty, za pomocą istniejących już narzędzi Square Enix zaczęło więc tworzyć gry, będące spin-offami flagowych tytułów.

final fantasy xiii-2
XIII-2 było tym, czym od początku powinno się stać Final Fantasy XIII

Final Fantasy XIII doczekało się bezpośredniej kontynuacji, nazwanej Final Fantasy XIII-2. Tytuł sprzedał się o dwa miliony słabiej, niż pierwsza odsłona. Nawet pomimo tego, dla Square był sukcesem, biorąc pod uwagę znacznie mniej kosztowną produkcję. Proces powstawania XIII-2 trwał raptem 18 miesięcy, co w porównaniu z wcześniejszymi hitami od Square, wydaje się być zaledwie mrugnięciem oka. Krótki czas tworzenia wpłynął na jakość produkcji? Wręcz przeciwnie. Famitsu wystawiło XIII-2 maksymalną punktację. Zarzuty stawiane poprzedniej odsłonie, takie jak liniowa rozgrywka, mało otwarty świat i nieciekawa historia, uległy zapomnieniu. Twórcy wsłuchali się w głosy fanów i wydali dzieło, jakim od początku powinno być Final Fantasy. Sqaure w końcu zaczęło zbierać owoce z pieczołowicie zagospodarowanego sadu. Ogłoszenie prac nad Lightning Returns: Final Fantasy XIII, które ma ukazać się jeszcze w tym roku, spotkało się z ogromną aprobatą mediów i graczy.

Square Reborn

Matsuda nie poddał się również z „najgorszym Final Fantasy w historii”. MMORPG z numerem XIV doczekało się dwóch poważnych zmian, na których prezes Square Enix chce przekuć porażkę w sukces. Po pierwsze, gracze nie muszą płacić abonamentu, na własnej skórze testując poprawki i nowe elementy, jakie na bieżąco wprowadzają twórcy. Po drugie, będzie tak do czasu, aż Final Fantasy XIV zamieni się w dopracowany, finalny produkt, wydany z dopiskiem „A Realm Reborn”.

final fantasy realm reborn
Square nie poddało Final Fantasy XIV, szykując się do zaplanowanej na sierpień 2013 roku kontrofensywy

Największe zmiany, które sprawiły, że chciałem podzielić się z Wami tą historią, spotkały jednak oczekiwane przez wielu fanów Final Fantasy Versus XIII. Chociaż w momencie premiery pełnoprawnej części trzynastej słuch o Versus zaginął, podczas tegorocznych E3 wszystko się zmieniło. Tytuł dalej istnieje, w dodatku ma się świetnie. Tyle tylko, że jako Final Fantasy XV – odsłona serii, jakiej wcześniej świat nie widział.

Action Fantasy

Final Fantasy uległo ogromnemu przeobrażeniu. System walki, który stał się wzorem do naśladowania dla wielu innych producentów, odszedł do lamusa. Oglądając poniższy materiał filmowy, starcia w Final Fantasy XV znacznie bardziej przypominają gry z serii Spliter Cell (przywieranie do ściany) i God of War (efektowna walka bronią białą), niż to, z czego znane jest Square Enix. Herezja? Nie, krok do przodu.

Gra wzorowana na kapitalnej animacji Final Fantasy VII: Advent Children to coś, na czym już dawno chciałem położyć ręce. Pełne efektowności starcia na przerywnikach filmowych zawsze odstawały od faktycznych bitew, które staczaliśmy grając w serię. Tym razem będziemy znacznie mniej skrępowani, mogąc samemu wykonywać zapierające dech w piersiach podniebne akrobacje, korzystać z osłon i toczyć bitwy w sposób, jaki najbardziej przypadnie nam do gustu.

Czy Square obrało odpowiedni kierunek? Sądząc po pierwszych reakcjach fanów na Final Fantasy XV, modernizacja kultowej serii może się udać. Definitywna rezygnacja z turowych starć nie musi dojść do skutku. „Piętnastka” może rozpocząć nowy kierunek w serii, lecz równie dobrze  twórcy mogą ją potraktować jako jednorazowy eksperyment. Większa elastyczność Sqare, będąca składową nowej polityki giganta, idealnie wpasowuje się w przyjętą koncepcję na ten tytuł.

Idzie nowe

To nie koniec zmian. Więcej, Square dopiero zaczyna modernizować swoje oblicze. O nowym kierunku związanym z tabletami i smartfonami pisaliśmy już dla Was w tym miejscu. Warto podkreślić, że poza Final Fantasy, Matsuda postawił na serię Kingdom Hearts. Ta ma się stać znacznie bardziej przystępna dla zachodnich graczy i silniej trafiać w ich gusta. Odpowiednia, ale bardzo spóźniona decyzja. Kingdom Hearts, w którym oko w oko stają postacie z uniwersum Disneya oraz te z Final Fantasy, to przecież idealna baza dla zachodnich, nie tylko młodszych odbiorców. Co jeszcze? Przede wszystkim historia. Ta znowu ma odgrywać pierwsze skrzypce. Matsuda chce zerwać z wieloletnim procesem produkcji, tnąc koszty powstawania i nastawiając się na większą ekspansję tytułów z logo Final Fantasy.

FINAL FANTASY XV
Final Fantasy XV to obok nieudanego MMORPG pierwsza gra z serii na konsole nadchodzącej generacji

Trzymam kciuki za Square. Ich produkcje to prawdziwe perły, oferujące coś znacznie więcej, niż większość pozostałych gier RPG. To wciągające opowieści, wielogodzinne przeżycie, które wpływa nie tylko na postać sterowaną przez gracza, ale również jego samego. To produkcje bez cienia przypadkowości, dokładnie zaprojektowane, bogate w szczegóły i detale. Przede wszystkim, jest to jednak seria, która od 1987 roku wyznacza standardy w branży gier. Standardy coraz częściej zapominane, w natłoku rokrocznie wydawanych, bardzo podobnych do siebie produkcji. Square chce połączyć szybszy i mniej kosztowny proces powstawania ich gier z jeszcze lepszą jakością opowieści, którą mają do zaoferowania. Pozornie jest to niemożliwe. Mimo wszystko, pod wodzą Yosuke Matsudy to szaleństwo zdaje się mieć rację bytu. Najlepszym na to przykładem jest właśnie Final Fantasy XIII-2. Kolejne są już w drodze, nadchodząc tak szybko, jak nigdy wcześniej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst