Tech  / News

Nokia Muzyka dla Windows 8 – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Usługa muzyczna Nokii w końcu zawitała na komputery osobiste. Z racji sojuszu z Microsoftem, tylko na Windows i Windows RT. W Polsce jednak wciąż jej brak. Dlaczego? Sama Nokia, odnoszę wrażenie, nie do końca wie.

Bardzo mi się podoba kierunek, w jakim zmierza dystrybucja muzyki. Nie jestem kolekcjonerem, więc niespecjalnie mnie obchodzą pudełka na półce. A piractwo niszczyło rynek. Nie mam tutaj ochoty bronić przemysłu muzycznego, bo to, jak traktuje fanów, to jakiś absurd, ale też nie dziwię się artystom, których bogactwo i / lub dochód topniał przez takie twory, jak The Pirate Bay.

Spotify, Deezer, Nokia i inne firmy znalazły na to rozwiązanie, jeszcze lepsze (w mojej, subiektywnej ocenie), niż iTunes. Zaproponowały bowiem warunki lepsze, niż piraci. Za niewygórowaną cenę masz dostępne, w ryczałcie, wszystkie dostępne muzyczne utwory świata. Natychmiast, na dowolnym urządzeniu, bez konieczności stałego podłączenia do Internetu (tryb offline, wcześniej trzeba je pobrać). Haczyk? W momencie zaprzestania płacenia abonamentu, tracisz dostęp do całej swojej kolekcji. Bolesne, ale to dobry, zdrowy kompromis. Zdarzało mi się pobierać płyty z KazAa, potem torrentów. Dziś nie ma to najmniejszego sensu. Legalna muza jest po prostu, w końcu, wygodniejsza.

Usługa Nokii była jednym z prekursorów tego całego poruszenia. Spotify, Deezer i inni pokonali ją jednak dużo dynamiczniejszym rozwojem, większymi możliwościami dobierania sobie muzyki i wszechdostępnością. Nokia Muzyka dostępna była wyłącznie na telefonach Nokii (Symbian, Belle, Windows Phone, Asha), na dodatek nie pozwala na precyzyjne dobranie aktualnie odtwarzanego utworu. Nokia wybrała inne, mniej korzystne w moim subiektywnym odczuciu podejście: proponuje tak zwane „mixy”. Hip-hop lat 90’, thrash metal, polskie ballady, ulubione piosenki Jareda Leto, klasyka trance’u, i tak dalej. Wybór „kategorii” jest bardzo duży. Nie mamy jednak żadnego wpływu na to, jaki utwór aktualnie zostanie nam w ramach owej kategorii odtworzony. Jeżeli nam się on spodoba, możemy go sobie kupić w okazyjnej cenie i mieć do niego stały dostęp.

Nokia Muzyka ma jednak pewien atut.

Oferuje to wszystko za darmo. Jest też dostępna płatna wersja. Za 16 złotych miesięcznie, w ramach Nokia Muzyka+, możemy nieograniczoną liczbę razy zmieniać odtwarzany utwór na kolejny, możemy zapisywać do pamięci lokalnej nieograniczoną liczbę mixów (za darmo możemy mieć maksymalnie tylko cztery), utwory są strumieniowane w wyższej jakości, a na ekranie telefonu wyświetlany jest tekst utworu.

Konserwatywne podejście, ale jak komuś szkoda wydawać pieniędzy nawet na Deezera, a ma telefon Nokii, może dalej cieszyć się muzyką za darmo, w pełni legalną. Ja używam tego nieco do czego innego: Nokia Muzyka to wyjątkowo bogata biblioteka utworów (ponad 20 milionów) i uruchamiam ją, jak nie wiem czego chcę posłuchać. Kilka fajnych płyt już dzięki niej odkryłem. Niestety, nie zastąpi mi to Deezera, ale bardzo fajnie go uzupełnia.

Dlatego ucieszyłem się z aplikacji dla Windows 8 (i Windows RT), jaką Nokia zapowiedziała na początku przyszłego roku. Ciężko się o niej rozpisywać, bowiem wszystko już wymieniłem powyżej z jej możliwości. Aplikacja odtwarza twoje pliki muzyczne lub nokiowe mixy i potrafi wszystko to, co jej smartfonowa wersja. Do tego ma bardzo ładny interfejs, dopasowany do wielkich ekranów laptopów i smartfonów. W domu słucham głównie muzyki z podłączonego do „kina domowego” (własnej roboty) komputera. Idealnie.

Nokia Muzyka dla Windows 8 miała być dostępna we wszystkich krajach, w których jest dostępna usługa Nokia Muzyka+. Czyli w Polsce. Super! Czekamy. Kolejne kraje meldują, że aplikacja jest już dostępna w Sklepie Windows. U nas cisza. Czekamy, wszak Nokia Muzyka+ też u nas, w przeciwieństwie do „gołej” Muzyki, pojawiła z opóźnieniem. Cisza. Ewa mnie prosi, bym zrecenzował aplikację. Mogę tylko zmienić region w Sklepie Windows, czego robić nie chcę, bo to przecież nie o to chodzi. Cisza. Zniecierpliwiony, pytam Nokię na Twitterze (tak, wiem…) o co chodzi. Nie raczyła mi nawet odpisać. Zwalam winę na komunikację przez Twittera (nie jest to najlepszy kanał do takich zapytań). Wciąż cisza.

W końcu nie wytrzymałem i naskrobałem maila do przedstawicieli Nokia Polska. Mamy dobry kontakt z nimi, zwłaszcza że Nokia jest naszym partnerem i współpraca układa się pysznie. Faktycznie, odpowiedź otrzymałem dość szybko. „Niestety nie posiadamy żadnych oficjalnych informacji o terminie dostępności tej aplikacji”. Acha. Już dawno po terminie. Chciałem pisać do centrali Nokii, ale stwierdziłem, że nie będę się już wygłupiał.

Przyczyny niedostępności tej aplikacji nie są mi znane. Wcześniej na ślepo wskazywałem nasze wspaniałe organizacje, jak ZAIKS, ZPAV i tym podobne (które chcą naszego dobra, więc to dobro trzeba porządnie ukryć), ale tu to nie ma sensu: Nokia Muzyka+ już u nas legalnie działa, tak jak WiMP czy Deezer. Sama aplikacja jest gotowa, przecież jest dostępna na innych rynkach.

Zaryzykuję wręcz twierdzenie, że ktoś obsługujący tę aplikację w Sklepie Windows najzwyczajniej w świecie zapomniał zaznaczyć „udostepnij dla region: Polska” (czy jakkolwiek się ta opcja nazywa). Wielka szkoda. Nokia Muzyka była dostępna w naszym kraju zanim ktokolwiek śnił o Spotify. To fajna usługa, tania i może nie spełniająca wszystkich oczekiwań, ale chętnie bym z niej korzystał.

To ja wracam do Deezera…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst