Pamiętam czasy, gdy pożyczałam i nagrywałam i nikt mnie za to nie ścigał
Nie podoba mi się taki internet i z chęcią wróciłabym do czasów papierowych książek, filmów na kasetach VHS czy nawet płytach DVD i muzyki kasetowej i płytowej. Nie podoba mi się internet, gdy ktoś próbuje wmówić mi, że to, co robiłam od lat nagle stało się złe. Pamiętam czasy, gdy płacąc za książkę własnymi pieniędzmi, po przeczytaniu, dawałam ją do przeczytania rodzinie, potem pożyczałam znajomym i książka szła w tak zwany “obieg”. To nie było wcale tak dawno, bo jeszcze kilka lat temu. Pamiętam czasy, gdy filmy nagrywało się nie na dekoder, który koduje jakimiś dziwnymi zabezpieczeniami, tylko na kasetę. Potem taką kasetę pożyczało się znajomym, może oni sobie nawet przegrywali. To nie było kilka, a trochę więcej lat temu, ale znowu nie tak dawno - mam 22 lata i pamiętam takie piękne czasy. Pamiętam też końcówkę życia kaset magnetofonowych. Powoli zaczynały się już pojawiać płyty CD, ale były drogie i nie było ich na czym odtwarzać. Nagrywało się więc muzykę z radia na kasety, albo przegrywało. No i takie kasety pożyczało.





















