Polskie MiG-i ryczą na wybrzeżu. Gdynia słyszy końcówkę epoki
Gdynia usłyszy charakterystyczny huk silników RD-33. Być może po raz ostatni. MiG-29 ćwiczą w Babich Dołach, choć ich czas w polskim lotnictwie dobiega końca.

Nad Gdynią znów słychać charakterystyczny huk silników RD-33. Grupa myśliwców MiG-29 z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku przebazowała się do 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Babich Dołach, gdzie rozpoczęła intensywne szkolenie nad wybrzeżem. Dla mieszkańców oznacza to więcej hałasu, a dla polskiego lotnictwa to, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych maszyn kończącej się epoki nadal pokazuje pazury.
MiG-29 melduje się w Gdyni
Dokładnie 25 maja do Gdyni Babich Dołów przyleciała grupa myśliwców MiG-29 wraz z personelem technicznym. Wojsko uprzedziło mieszkańców Trójmiasta, że w najbliższych tygodniach niebo nad wybrzeżem będzie głośniejsze niż zwykle. Loty mają odbywać się głównie nad morzem, żeby ograniczyć uciążliwości dla mieszkańców, ale przy samolotach tego typu całkowite ukrycie dźwięku jest po prostu niemożliwe.
MiG-29 to maszyna, którą da się rozpoznać bez patrzenia w niebo. Dwa silniki RD-33 dają jej charakterystyczny, niski i bardzo donośny dźwięk, a przy określonych zakresach pracy zostawiają za sobą ciemniejsze smugi. Stąd wzięło się popularne określenie Smoker (palacz), którym od lat opisuje się te myśliwce. Dla jednych to hałas, dla innych jeden z ostatnich momentów, by usłyszeć w Polsce brzmienie lotnictwa, które pamięta jeszcze końcówkę zimnej wojny.
Babie Doły nie są tutaj przypadkowym miejscem. 43. Baza Lotnictwa Morskiego to ważny punkt na lotniczej mapie Marynarki Wojennej, a wybrzeże daje pilotom inne warunki niż typowe loty nad lądem. Szkolenie nad Bałtykiem pozwala ćwiczyć w przestrzeni, gdzie liczą się orientacja nad wodą, współpraca z systemami kontroli, procedury bezpieczeństwa i specyfika lotów w pobliżu morskiej infrastruktury.
To szkolenie to trochę takie pożegnanie
Spektakularna obecność samolotów MiG-29 nad Trójmiastem nie zmienia faktu, że polska flota tych maszyn znajduje się już w końcowej fazie eksploatacji. Mimo wielkiego uznania pilotów dla ich manewrowości i wieloletnich modernizacji, dalsze utrzymywanie tych samolotów jest po prostu dla naszego wojska nieopłacane.
Problemem nie jest tu tylko wiek konstrukcji. MiG-29 to samolot poradziecki, którego eksploatacja od lat odbywa się bez standardowego wsparcia producenta. Części trzeba pozyskiwać z zapasów, dorabiać, odnawiać albo odzyskiwać z innych egzemplarzy. Każdy kolejny rok oznacza większe obciążenie dla techników, bardziej skomplikowaną logistykę i coraz mniejszy sens przedłużania resursów, czyli dopuszczalnego czasu użytkowania samolotu.
Ukraina czeka, Polska zmienia flotę
Część polskich MiG-29 już trafiła do Ukrainy. Kolejne maszyny, którym kończą się resursy i które nie mają już przyszłości w polskiej służbie operacyjnej, mają zostać przekazane Kijowowi. Dla Ukrainy to wciąż cenny sprzęt, bo tamtejsi piloci i technicy znają tę platformę, a każdy dodatkowy samolot może pomóc w obronie przestrzeni powietrznej, przechwytywaniu celów i utrzymaniu zdolności bojowych.
Dla Polski przekazanie MiG-ów nie jest po prostu pozbyciem się starych maszyn. To element większej wymiany epok. Zadania, które przez lata wykonywały MiG-29, przejmują F-16, lekkie FA-50 oraz nadchodzące F-35A. Te ostatnie mają dać Siłom Powietrznym zupełnie inny poziom rozpoznania, wymiany danych i działania w środowisku silnej obrony powietrznej przeciwnika.
Prawdopodobnie to ostatni głośny rozdział nad Bałtykiem
Z wojskowego punktu widzenia szkolenie to nic nadzwyczajnego – zwykły, potrzebny cykl lotów, który pozwala pilotom utrzymać nawyki i wykorzystać specyfikę wybrzeża do szkolenia. Żadna demonstracja, tylko codzienna robota. Z symbolicznego punktu widzenia to jednak jeden z ostatnich momentów, gdy polskie MiG-29 tak wyraźnie przypominają o swojej obecności na niebie, zanim na dobre ustąpią miejsca młodszym maszynom.
Przeczytaj także:
Maszyny te przez bardzo długi czas stanowiły element polskiego lotnictwa wojskowego przez kilkadziesiąt lat – od schyłku PRL, poprzez okres transformacji ustrojowej, akcesję do NATO, programy modernizacyjne, incydenty lotnicze, przywracanie gotowości operacyjnej i pełnienie dyżurów bojowych, aż po wojnę na Ukrainie, która nadała im nowe znaczenie zarówno w wymiarze politycznym, jak i w wojskowym.
*Autor zdjęcia wprowadzającego: st. chor. szt. mar. Piotr Skalski



















