Czytaliśmy źle Dantego. "To nie tylko piekło, ale opis prawdziwej katastrofy"
Ponad 700 lat temu Dante opisał coś, co nauka rozpoznała dopiero w XIX w. Czy Boska Komedia kryje w sobie najstarszą wizję uderzenia asteroidy?

Lucyfer spada z nieba. Uderza w Ziemię z taką siłą, że przebija jej powierzchnię i wgryza się aż do centrum planety. Wyparta skała wystrzeliwuje na powierzchnię, tworząc górę na antypodach. W miejscu uderzenia powstaje gigantyczna, stożkowa czeluść z dziewięcioma koncentrycznymi kręgami. Tak brzmi kosmogonia Dantego z Boskiej Komedii, napisanej na początku XIV w.
Przez 700 lat czytano ją jako teologię i literaturę. Profesor Timothy Burberry z Marshall University w Wirginii Zachodniej twierdzi, że to najstarszy w dziejach literatury opis uderzenia gigantycznego obiektu kosmicznego w Ziemię. Swoją tezę zaprezentował na zgromadzeniu Europejskiej Unii Nauk o Ziemi w Wiedniu.
Piekło, jakim je widział Dante i jakim je widzą geolodzy
Inferno, pierwsza z trzech części Boskiej Komedii, pisanej między 1308 a 1321 rokiem, opisuje podróż Dantego przez zaświaty pod przewodnictwem ducha starożytnego poety Wergiliusza. Piekło Dantego ma kształt ogromnego, odwróconego stożka, wcinającego się w Ziemię od powierzchni aż do jej geometrycznego centrum. Składa się z dziewięciu koncentrycznych kręgów (coraz węższych i głębszych) z których każdy odpowiada innemu grzechowi. Na samym dnie, w najciaśniejszym punkcie, tkwi zamrożony w lodzie Lucyfer – trójgłowy potwór o ogromnych skrzydłach, wiecznie żujący ciała trzech najsłynniejszych zdrajców: Brutusa, Kasjusza i Judasza Iskarioty.
Najbardziej interesujący fragment dla geomitologa pojawia się pod koniec Inferno, gdy Dante i Wergiliusz uciekają z Piekła. Wspinają się po ciele Lucyfera, przechodzą przez centrum grawitacyjne Ziemi i wyłaniają się na półkuli południowej. Tam Wergiliusz wyjaśnia Dantemu, co się stało: dawno temu cała powierzchnia lądowa znajdowała się na półkuli południowej.
Gdy Bóg strącił Lucyfera z nieba, upadły anioł runął na Ziemię z tak potworną siłą, że przebił jej powierzchnię i drążył aż do środka planety. Ląd półkuli południowej, przerażony kontaktem z nim, cofnął się i przesunął na półkulę północną. Wyparta przez uderzenie skała wybiła się na powierzchnię po drugiej stronie Ziemi, tworząc Górę Czyśćcową – jedyny ląd na półkuli południowej.
Teraz podstawmy terminy geologiczne. Gigantyczny obiekt spada z nieba i uderza w Ziemię. Tworzy głęboką, stożkową strukturę z wieloma koncentrycznymi pierścieniami. Wyparta materia formuje centralny szczyt na antypodach. Uderzenie jest na tyle potężne, że restrukturyzuje rozkład lądów na planecie. To jest opis krateru uderzeniowego. I to bardzo dokładny opis.
Anatomia krateru, którą Dante znał 500 lat przed nauką
Wielkie kratery uderzeniowe, takie jak Chicxulub na Jukatanie (powstały 66 mln lat temu po uderzeniu asteroidy, która przyczyniła się do wyginięcia dinozaurów) czy Basen Biegun Południowy - Basin na Księżycu, mają charakterystyczną budowę. Składają się z wielopierścieniowej depresji otoczonej wałami, z centralnym szczytem i z rozległym polem wyrzutów, czyli materiału rozrzuconego dookoła.
Piekło Dantego pasuje do tego modelu zaskakująco dobrze. Dziewięć kręgów to pierścienie koncentryczne, jak pierścienie Walhalli na Callisto (księżycu Jowisza) czy jak struktury wokół krateru Orientale na Księżycu. Góra Czyśćcowa na antypodach to centralny szczyt lub struktura wyrzutowa – materia wypchnięta na powierzchnię po drugiej stronie planety. Przesunięcie lądów z jednej półkuli na drugą to opis restrukturyzacji planetarnej na skalę, którą dziś kojarzymy z uderzeniem tworzącym Księżyc (hipoteza gigantycznego zderzenia sprzed 4,5 mld lat) lub z uderzeniem Chicxulub.
Jak pisze Burberry w abstrakcie swojej pracy, choć Dante nie był naukowcem, był jedną z pierwszych osób w historii, które przemyślały fizyczne konsekwencje uderzenia dużej masy w Ziemię z dużą prędkością. W wizji Dantego rozmiar i prędkość Diabła są takie, że przy lądowaniu natychmiast tworzy Piekło – masywny, kołowy, tarasowy krater sięgający do centrum Ziemi.
XIV wiek to epoka, w której z nieba nic nie spadało
To, co czyni tezę Burberry'ego szczególnie intrygującą, to sam kontekst historyczny. Dante pisał w epoce, w której kosmos był uważany za niezmienny i doskonały. Dominująca w średniowiecznej Europie arystotelesowska wizja Wszechświata zakładała, że sfera niebieska jest doskonała, nieruchoma i wieczna. Zmiany, rozpad, upadek to cechy ziemskiego świata poniżej Księżyca. Nic nie spadało z nieba, bo niebo było z definicji niezmienne.
Koncepcja, że obiekty kosmiczne mogą spadać na Ziemię, jest historycznie bardzo młoda. Dopiero w 1794 r. niemiecki fizyk Ernst Chladni opublikował kontrowersyjną w tamtych czasach pracę, w której argumentował, że meteoroidy pochodzą z przestrzeni kosmicznej, a nie jak powszechnie sądzono z atmosfery ziemskiej lub wulkanów. Prawdziwą zmianę przyniósł dopiero w 1803 r. spadek meteorytu w L'Aigle we Francji. Zbadany przez ekspedycję Akademii Nauk, ostatecznie przekonał naukowy establishment, że kamienie naprawdę spadają z nieba.
To znaczy, że Dante opisał skutki uderzenia kosmicznego ponad 500 lat przed tym, jak nauka w ogóle zaakceptowała, że takie uderzenia są możliwe. Zrobił to z dokładnością geometryczną, która zaskakuje nawet współczesnych planetologów.
Ostrzeżenie, które wciąż jest aktualne
Niezależnie od tego, czy Dante zamierzał opisać uderzenie kosmiczne, czy nie, jego tekst ilustruje, że ludzkość intuicyjnie rozumiała zagrożenia naturalne na długo przed tym, zanim nauka potrafiła je opisać i zmierzyć. Mity o potopach poprzedzały geologię o tysiąclecia. Legendy o ognistych kamieniach z nieba poprzedzały astronomię meteorów o stulecia. I teraz być może Boska Komedia poprzedzała planetologię uderzeń o ponad 500 lat.
To nie jest oczywiście argument za czytaniem literatury zamiast uprawiania nauki. To argument za tym, że stare teksty mogą zawierać obserwacje i intuicje, które warto traktować poważnie – szczególnie w dziedzinach, w których bezpośrednie dane obserwacyjne są skąpe lub niedostępne. Geomitologia nie zastępuje geologii. Uzupełnia ją tym, co ludzie widzieli, pamiętali i opowiadali, zanim ktokolwiek wynalazł sejsmograf.
Przeczytaj także:
Ponad 700 lat temu florencki poeta opisał, jak gigantyczny byt spada z nieba, przebija Ziemię i tworzy wielopierścieniowy krater z centralnym szczytem. Nie wiedział, że opisuje fizykę. Myślał, że opisuje teologię, ale jego Piekło z dziewięcioma kręgami, stożkową geometrią i Górą Czyśćcową na antypodach wygląda dokładnie tak, jak wyglądałby krater po uderzeniu asteroidy o sile zdolnej zrestrukturyzować planetę. Przypadek? Może tak, ale z gatunku tych, które geomitolog chce badać dalej.



















