Dają ubraniom drugie życie. Pokazali, jak powinno wyglądać oddawanie ciuchów
Właśnie tak to powinno wyglądać – w Warszawie oddawane ciuchy wracają do obiegu i kolejni właściciele mogą z nich korzystać. O to chodzi, więc szkoda, że tak nie może być wszędzie.

Nowe przepisy wprowadziły sporo zamieszania, co dobitnie podsumował mój redakcyjny kolega Paweł Grabowski. Miasta z pewnym opóźnieniem, ale dostosowują się do nowej rzeczywistości. Dostawiane są kontenery, budowane nowe PSZOK-i (na efekt przyjdzie jednak jeszcze trochę poczekać), na ulice wjeżdżają specjalne pojazdy, a niektórzy mieszkańcy będą wrzucać odzież i inne materiały do specjalnych worków.
Warszawa pokazuje, jak system powinien wyglądać od samego początku
MPO Warszawa w ramach własnej akcji "Odzież drugiej szansy" w ciągu kilku ostatnich miesięcy umożliwiło mieszkańcom przekazanie 150 ton odzieży używanej. Stało się to możliwe, bo w różnych lokalizacjach miasta ustawione zostały specjalnie oznaczone kontenery, do których można wrzucać ubrania i tekstylia używane.
- Akcję rozpoczęliśmy od ustawienia kontenerów w naszych lokalizacjach. Pierwsze z nich stanęły na terenie PSZOK-ów przy ul. Tatarskiej oraz przy ul. Kampinoskiej, a także przy ul. Obozowej 43, gdzie znajduje się siedziba spółki. Pozostałe rozlokowaliśmy we współpracy z dzielnicami, które najlepiej znają potrzeby lokalnych społeczności - mówi Jakub Turowicz, rzecznik prasowy MPO Warszawa.
Jak podsumowuje MPO Warszawa, między styczniem a sierpniem do 26 kontenerów akcji (poza lokalizacjami MPO można je znaleźć również w Śródmieściu, na Woli, Żoliborzu, Wilanowie oraz Bemowie) mieszkańcy dostarczyli ok. 150 tys. kg odzieży używanej, z czego ok. 100 tys. kg zebrano w PSZOK-ach spółki. Do dalszego obiegu, po niezbędnej selekcji pod względem m.in. jakości, wróciło aż 92 proc. zebranych przez spółkę ubrań.
- Zaangażowanie PSZOK-ów było trafionym pomysłem, bowiem akcja stała się naturalnym rozszerzeniem ich codziennej działalności. Nie zbieramy już wyłącznie odpadów, teraz można nam dostarczać również odzież używaną, która trafi do kogoś innego, wydłużając tym samym cykl życia danego produktu. To istotne w kontekście ograniczania konsumpcjonizmu, który jest przecież motorem napędowym wytwarzania wielu odpadów - dodaje Jakub Turowicz z MPO.
Problem w innych miastach nierzadko polega na tym, że PSZOK-ów jest mało, na dodatek są czynne w niepasujących mieszkańcom godzinach. MPO Warszawa pokazuje jednak, jak ważną rolę odgrywają też kontenery, które są łatwo dostępne i wygodne, bo można oddać ubrania kiedy się chce.
Fakt, że 92 proc. zebranych ubrań wraca do dalszego obiegu, uzmysławia również, jak wiele wciąż dobrych materiałów zalega w naszych szafach. To więc szerszy problem. Jasne, dobrze, że ubrania wracają do obiegu, ale oby nie zostały szybko zastąpione przez kolejne.
W przypadku nowych przepisów dużym utrudnieniem okazało się to, że do kontenerów m.in. PCK trafiały śmieci, a nie ubrania, które można ponownie wykorzystać. Dlatego firmy wycofują się z tej działalności. Ale działo się tak dlatego, że niektórzy mieli za daleko do PSZOK-ów albo nie zdążyli. To żadna wymówka, ale sytuacja pokazała, że miasta nie przygotowały się na wejście w życie nowych przepisów. A miały czas.
Warszawski przykład udowadnia, że da się odzyskiwać materiały i dawać im drugie życie
Wystarczy, że mieszkańcy mają taką możliwość. Kolejne inicjatywy pokazują, że sytuację da się opanować, ale ważniejsze jest pytanie: dlaczego zawsze musimy być mądrzy po szkodzie?
Zabrakło dobrej edukacji, bo w mediach poszedł przekaz, że teraz musisz segregować wszystko, co tekstylne. Więc ludzie segregowali i to, co wcześniej wrzucali do zmieszanych, zanieśli do pojemników. Doszło też do lekkiej paranoi, którą było mówienie, że jak dziecko ubrudzi skarpetki na trawniku, to trzeba z nimi jechać do PSZOK-u – mówił w rozmowie z Portalem Samorządowym Jacek Pietrzyk, ekspert Business Center Club.
Zabrakło więc przygotowania – dopiero z czasem resort zaczął wyjaśniać, że zniszczone tekstylia mogą lądować w czarnych pojemnikach, ale zdaniem komentującego było już za późno, by taki przekaz mógł się przebić.
W Warszawie ubrania drugiej jakości udało się uratować. I obyśmy częściej słyszeli o sukcesach, a nie wpadkach.
Zdjęcie główne: MPO Warszawa