REKLAMA

"Czy można usunąć kuzyna?". Tak manipulujemy swoimi wspomnieniami

Możliwość łatwego przerabiania i modyfikowania zdjęć na facebookowej grupce cieszy się olbrzymią popularnością, ale rodzi się pytanie – ile warte będą nowe, udoskonalone wspomnienia?

wspomnienia
REKLAMA

Facebook na tablicę podrzuca wiele różnych rzeczy i choć częściej widząc wybory łapię się za głowę, to czasami algorytmy wygrywają i czymś mnie zaskakują. Pokazała mi się grupka, na której przerabiane są zdjęcia. Wzrok zatrzymał się nie przez przypadek. Widząc pytanie "czy można usunąć panią ze zdjęcia?" zacząłem się zastanawiać, czy w komentarzach są podobni dowcipnisie, którzy pomyśleli podobnie. Nie myliłem się – zamiast wygumkować kobietę, która weszła w kadr, żartownisie wymazali partnerkę pytającego. Przeróbek pojawiło się znacznie więcej, a całe zdarzenie było pretekstem do wymyślania niestworzonych kadrów. Prośba też została spełniona.

REKLAMA

Przyjrzałem się grupie, bo zaciekawiło mnie, dlaczego ludzie chcą tak chętnie przerabiać zdjęcia

Owszem, taka możliwość nie jest niczym nowym, nawet historia zna wiele głośnych przypadków, ale teraz prośby spełniane są od ręki. Nie trzeba posiadać programu i mieć umiejętności, wystarczy napisać na grupie. Lada moment zresztą i ta przestanie być potrzebna, bo wszystkim zajmie się sztuczna inteligencja. Ona już teraz wykorzystywana jest w udoskonalaniu wspomnień na życzenie.

Wiele próśb było podobnych, inne nastawione były na wygłupy. Znalazły się też wzruszające. Ktoś dysponuje zdjęciem np. nieżyjącego rodzica, fotografia jest w kiepskim stanie, więc pojawiła się prośba o poprawnie i nadanie nowych, lepszych barw.

Inni idą jeszcze dalej. "Czy można usunąć kuzyna?" – pyta pani prezentując zdjęcie, na którym są jej dziadkowie wraz z niechcianym członkiem rodziny. Nie chodziło nawet o samego bliskiego – to jedyna fotografia, na której babcia z dziadkiem stoją obok siebie. Byłaby idealna, ale wszystko psuje kuzyn.

Członkowie grupy nie dość, że pozbyli się krewnego, to jeszcze zbliżyli do siebie dziadków, którzy na nowej wersji zdjęcia przytulają się do siebie. Autorka prośby dziękowała wzruszona.

Zacząłem zastanawiać się, ile warte jest takie podkoloryzowane wspomnienie

Dokonano tylko drobnej korekty. Naprawiono swego rodzaju błąd – można sobie wyobrazić, że przed laty ktoś prosi autora zdjęcia, by wykonał jeszcze jedną fotografię, ale tym razem bez kuzyna, żeby uwiecznić wyłącznie dziadków. Normalna sprawa. Ale jednak nic takiego się nie stało i członek rodziny znalazł się tam najprawdopodobniej nie przez przypadek.

Zainteresowani wiedzą, że zdjęcie jest tylko kopią, poprawioną wersją. Ale jak długo ta wersja będzie prawdziwa? Za jakiś czas nowe wyprze stare. Tak, tak, wszyscy pamiętamy, jak dziadkowie stanęli i uśmiechali się do kamery. A kuzyn? Nie, nie, nie było go tam.

Teoretycznie każde zdjęcie jest pewnym przekłamaniem. Pozujemy, uśmiechamy się, obejmujemy na potrzeby sytuacji. Po czasie zapominamy o kulisach. Ostatnio w rodzinnym domu po latach przejrzeliśmy dawno nieoglądane zdjęcia w albumie. Momentami mieliśmy problemy, by przypomnieć sobie, gdzie i w jakich okolicznościach niektóre fotografie zostały zrobione. Trudno odgadnąć, czyja wersja zdarzeń była właściwa.

Czy pamiętam swoją koszulkę FC Barcelony dlatego, że była moją drugą koszulką – po Interze Mediolan – czy tylko dlatego, że akurat to w niej jestem na zdjęciu? Druga odpowiedź wydaje się poprawna, bo nie pamiętam ani trzeciej, ani piątej, ani dziesiątej, a wiem, że miałem kilka kompletów.

Marek Szymaniak w swoim tekście na łamach Spider's Web+ zastanawiał się, jak platformy społecznościowe wpłyną na to, co ze swoich letnich miesięcy zapamiętają dzieci. "Czy zatem zamiast na przykład wspomnienia wyjazdu nad morze, czy w góry w ich pamięci zostanie to, co zobaczyli na ekranie?" – pisał.

Drżeć można też o nasze wspomnienia, które dziś jeszcze łatwiej zmodyfikować – wystarczy zaznaczyć na zdjęciu np. stary dom, który psuje kadr, i cyk, nie ma go. To rzecz jasna było możliwe od dawna i gdyby ktoś chciał, mógłby wymazać ceglany dom utrwalony na jednej z rodzinnych fotografii, który dziś już tak nie wygląda (i dlatego zdjęcie jest tak cenne).

Tyle że teraz pokusa poprawienia rzeczywistości jest silniejsza, bo to przecież takie proste

Walka o nasze wspomnienia toczy się już od dawna. Patrząc na analogowe zdjęcia łatwo zatęsknić za czasami, kiedy każda uwieczniona chwila była cenna – w końcu byliśmy ograniczeni rozmiarami kliszy. Teraz robimy mnóstwo zdjęć, a nie do każdych się wraca.

Paradoksalnie w tym przypadku to technologia wyciąga pomocną dłoń. Codziennie telefon przypomina mi o zdarzeniach, które wydarzyły się tego dnia w 2024 albo w 2022 r. Nagle widzę zdjęcia z koncertów albo posegregowane fotki lasu.

Jest jednak pewna różnica. Zapamiętałem swoje zdjęcie w koszulce FC Barcelony, bo być może poprosiłem rodziców o zdjęcie albo po prostu ktoś wyciągnął aparat i uznał, że warto zatrzymać tę chwilę. Czy po latach zapamiętam np. wyjazd nad morze, bo algorytmy uznały, że warto przypominać tę fotkę częściej niż zdjęcie ze spaceru po mieście?

REKLAMA

Nigdy nie ma się kontroli nad tym, co się zapamięta, więc może nie ma się czym przejmować. Ale już fakt, że wspomnienia będzie tak łatwo zmienić, udoskonalić, poprawić pod siebie zmusza do zastanowienia. Czy ważniejsze jest to, co się wydarzyło, czy to, co powinno – według nas – się wydarzyć?

Zdjęcie główne: Nightman1965 / Shutterstock

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-08-31T17:54:11+02:00
Aktualizacja: 2025-08-31T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-30T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-30T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-30T15:30:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-30T07:44:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-30T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T18:47:00+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T17:44:45+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T17:14:58+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T17:13:06+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T16:11:55+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T12:48:02+02:00
Aktualizacja: 2025-08-29T12:12:18+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA