Kometa 3I/Atlas z nowego ujęcia. "Technologia albo niezwykły kaprys natury"
Kometa 3I/Atlas została sfotografowana przez kosmiczny teleskop Hubble'a. Zdjęcia ujawniły strukturę, która wymyka się prostym, astronomicznym definicjom. Zamiast chaotycznej bryły lodu i pyłu, naukowcy zobaczyli precyzyjną, niemal geometryczną grę dżetów, która budzi dreszcz emocji u każdego fana teorii o obcych cywilizacji.

Siedemnaście zdjęć komety 3I/Atlas, wykonanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a 30 listopada, 12 grudnia i 27 grudnia 2025 r., jest już dostępnych w Archiwum Mikulskiej dla Teleskopów Kosmicznych. Ukazują one intrygującą konfigurację ewoluujących dżetów komety 3I/Atlas. Zdjęcia można zobaczyć na stronie projektu.
Zbiorowi nowych fotografii przyjrzał się bliżej Avi Loeb, astrofizyk z Harvardu, znany szerzej jako popularyzator idei, że kometa 3I/Atlas może być dziełem obcej cywilizacji. Wnioskami naukowiec podzielił się w najnowszym wpisie na blogu.
W dużych skalach, sięgających 100 000 km, najbardziej widocznym strumieniem jest antywarkocz skierowany w stronę Słońca, ale w skali 10 razy mniejszej istnieją trzy strumienie – jeden skierowany mniej więcej od Słońca, a dwa pozostałe skierowane na boki, w kierunkach zorientowanych względem siebie pod kątem +/-120 stopni - napisał Avi Loeb.
Trzy dżety i idealna symetria
Naprawdę ciekawie robi się dopiero dalej. Badacz podkreśla, że "równe odległości kątowe, wynoszące 360 stopni podzielone przez 3, między tymi trzema osiami strumieni (dżetów), są zagadkowe". Orientacja tych trzech osi zmienia się z czasem, prawdopodobnie w wyniku obrotu jądra.
Interpretacja naturalna komety wiąże dżety z dużymi skupiskami lodu na powierzchni obracającego się jądra. Ten, który jest skierowany w stronę Słońca, tworzy wyraźny antywarkocz, który rozciąga się na 100 000 km. Aktywność pozostałych dżetów może zostać wywołane przez przewodzenie ciepła przez ciało jądra - snuje przypuszczenia naukowiec.
Analiza dynamiki gazów w 3I/ATLAS dostarcza kolejnych twardych danych. Okres obrotu komety wynosi około 16 godz. Zmiany w zasięgu mniejszych dżetów o około 5 000 km w ciągu zaledwie 8 godz. są fizycznie możliwe przy prędkości wyrzutu gazu na poziomie 0,2 km/s. Odpowiada to prędkości termicznej cząsteczek uwalnianych podczas sublimacji lodu pod wpływem światła słonecznego.
Więcej na Spider's Web:
Precyzja godna latarni morskiej
Prawdziwa zagadka tkwi jednak w stabilności głównego warkocza skierowanego cały czas ku Słońcu. Jest on dziesięć razy dłuższy niż szeroki, co oznacza, że musi być niezwykle spójny i skupiony.
Aby taki efekt był możliwy w przypadku rotującego obiektu, oś obrotu komety 3I/ATLAS musi być niemal idealnie wyrównana z kierunkiem, w którym znajduje się Słońce. W takiej konfiguracji dżet nie rozmywa się w przestrzeni, lecz precesuje w bardzo wąskim stożku, przypominając wiązkę światła z latarni morskiej.
Obliczenia są bezlitosne: odchylenie osi obrotu od kierunku słonecznego musi być mniejsze niż 6 stopni. I tu pojawia się kluczowy argument dla miłośników teorii o nienaturalnym pochodzeniu obiektu. Jak wylicza Avi Loeb, szansa na to, że taka geometryczna zgodność wystąpiła zupełnie przypadkowo, wynosi zaledwie 0,2 proc. To tak, jakby rzucić kostką i trafić w konkretny, bardzo mało prawdopodobny wynik za pierwszym razem.
Czy symetryczna, potrójna struktura wewnętrzna strumienia, lub nieoczekiwane wyrównanie osi obrotu z kierunkiem Słońca, to sygnatury technologiczne? A może mogą być naturalnym rezultatem dynamiki gazów? Czas pokaże - kończy swój wpis naukowiec.
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Główna ilustracja: Zdjęcia struktury dżetu komety 3I/ATLAS z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, przetworzone przez filtr gradientowy. Źródło zdjęcia: Toni Scarmato, na podstawie danych opublikowanych przez NASA/ESA/STScI.







































