1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Dworzec w Gdańsku tak spodobał się Japończykom, że postanowili go skopiować. Jest tam Pałac Ślubów

Dworzec Główny w Gdańsku, bo nim mowa, ma swoją kopię w japońskim mieście Imari. Wszystko za sprawą biznesmena Shigemi Yoshida, który zachwycił się architekturą budynku i postanowił wybudować niemal taki sam obiekt. Przedsiębiorca urządził w nim Pałac Ślubów.

dworzec

Dworzec Główny w Gdańsku to kolejna perełka tego miasta. Otwarty w 1900 roku nawiązuje do typowych zabytków – równie dobrze mógłby znajdować się na starym mieście. A jeżeli uznamy, że naśladowanie jest najwyższą formą pochlebstwa, to również pod tym względem gdański dworzec nie ma sobie równych w Polsce. W końcu tylko jeden z nich przeniesiono do Japonii.

Do teraz zastanawiam się, czy moja miłość do Gdańska nie zaczęła się właśnie od tego dworca. Owszem, w Polsce nie brakuje uroczych tego typu miejsc stylizowanych na dworki czy pałace. Trudno nie zachwycić się imponującym gmachem w Lublinie czy Gdyni. Ale Dworzec Główny w Gdańsku jest inny. Gra w innej lidze. Właściwie to trudno znaleźć mu rywala.

Sami spójrzcie:

Wyobraźcie sobie, że jeszcze nie byliście w Gdańsku nigdy. Wysiadacie na dworcu, wychodzicie z niego, udajecie się np. na przystanek znajdujący się naprzeciwko. A potem się odwracacie i widzicie to. Przymykacie oko na zaparkowane przed nim samochody i ruchliwą drogę. Takie drobiazgi przestają się liczyć, gdy macie przed sobą czyste piękno.

Projekt Aleksandra Ruedella, Paula Thoemera i Georgia Cuny’ego to hołd dla gdańskiego renesansu. Wieża, która przez jakiś czas pełniła funkcję wieży ciśnień, inspirowana była najstarszym kościołem parafialnym na starym mieście – kościołem Św. Katarzyny. Użyte materiały, detale, kopuły, zwieńczenia – można by go przenieść, wstawić na stare miasto bądź Oliwę i wszystko by się zgadzało.

Przenieść Dworzec Główny w Gdańsku? Dobry pomysł – pomyślał pewien Japończyk

Shigemi Yoshida, japoński biznesmen, po raz pierwszy zobaczył Dworzec Główny w Gdańsku w 1983 roku. O zachwycającym stylu budynku świadczy fakt, że Yoshida nie oglądał go na żywo. Zetknął się z nim na papierze, przeglądając pismo o kolejach na świecie. W magazynie znalazło się miejsce na gdański dworzec. Od razu zdobył serce Japończyka.

Yoshisdzie nie chodziło jednak o to, aby z takiego miejsca wsiadać do super szybkiej japońskiej kolei. Branżą, w której działał biznesmen, było organizowanie ślubów. Jego firma miała już trzy pałace i właśnie szykowała się do budowy czwartego. Co tam czekać na pociąg – ożenić bądź wyjść za mąż w budynku takim jak Dworzec Główny w Gdańsku to by było coś!

Tylko jak przenieść budynek znajdujący się bez mała 8 tys. km od Japonii? Na dodatek z kraju, w którym panuje ustrój socjalistyczny, a w mieście, w którym budowla się znajduje, narodził się największy ruch opozycyjny?

PRL uchronił dworzec w Gdańsku przed całkowitym "plagiatem"

Oto przyjeżdża Japończyk z "wrogiego" kapitalistycznego systemu. Kręci się wokół dworca, robi zdjęcia, zagląda w każdy możliwy kąt. Nie, to nie mogło się udać. Pewnie nawet dziś taki widok budziłby niepokój. A w PRL-u analiza zdjęcia dworca tym bardziej była niemożliwa, bowiem nie wolno było fotografować obiektów kolejowych. Jakim cudem udało się więc zdobyć informacje pozwalające na skopiowanie dworca?

Yoshida na specjalną misję do Gdańska wysłał malarza. Kazuyuki Oyama uzbrojony w pędzel, ołówek i inne tego typu malarsko-rysunkowe przybory szkicował gdańską kolejową perełkę. Stał się też właścicielem każdego możliwego albumu, w którym znalazła się choćby wzmianka o dworcu bądź zdjęcie. W dobie zakazu każda fotka była przecież na wagę złota.

Wystarczyło. Hiro Shirakawa na podstawie zebranych rysunków i prac postarał się odwzorować gdański dworzec. Budowla o nazwie Imari Stations Bell stanęła w miejscowości Imari już w 1984 roku – a więc zaledwie rok po tym, gdy Yoshida zobaczył oryginał w kolejowym piśmie.

Na otwarciu nie zapomniano o korzeniach Imari Stations Bell

W imprezie uczestniczył ówczesny ambasador PRL w Japonii, a także prezes Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Japońskiej.

zdj. gdańsk.pl

Rzecz jasna pałac ślubów wygląda nieco inaczej niż dworzec, chociaż znając oryginał, widać, do czego nawiązuje. Różni się też wnętrze, dostosowane do organizowanych w nim wydarzeń.

Osoby, które brały ślub w kopii gdańskiego dworca, były ponoć z uroczystości zadowolone. Pod koniec lat 80. przeprowadzono ankietę – jak pisał serwis gdańsk.pl, na 250 badanych osób, dobrą opinię o nim wydało 150 gości. Co z resztą? 74 odwiedzających uznało, że niczym się nie wyróżnia, a jedynie 10 uznało go za brzydki. Może po prostu widzieli Dworzec Główny w Gdańsku i uznali japońską wersję za marną podróbkę?

Pałac Ślubów w Imari. Fot. Japońskie Stowarzyszenie Branży Funeralnej

Obecnie Dworzec Główny w Gdańsku przechodzi renowację. Nie da się go zwiedzać od środka, a podziwianie z zewnątrz utrudnione jest przez liczne "zasieki". Cała inwestycja ma zakończyć się pod koniec tego roku. Na szczęście pasażerowie wejdą na dworzec po II kwartale – o ile nie będzie kolejnego opóźnienia. Według wcześniejszych ustaleń remont miał się skończyć pod koniec 2021 roku.

Witraże wracają na dworzec Gdańsk Główny

Koszt przebudowy Dworca Głównego w Gdańsku to prawie 100 mln złotych brutto

Jest na co czekać, bowiem dworzec zbliży się do swojej pierwotnej wersji. Odtworzone zostaną pierwotne geometryczne wzory z kolorowych dachówek i rzeźbiarskie detale dekarskie, będą też witraże zrekonstruowane na podstawie zdjęć.

W środku zaś znajdziemy dębowe witryny kasowe i sklepowe oraz oświetlenie nawiązujące do tego, które było na początku.