1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Social media

Rok bez Facebooka na smartfonie. Da się? Da się

Właśnie mija rok, od kiedy usunąłem ze swojego smartfona aplikację Facebooka. Żyje mi się lepiej, ale irytuje mnie, że nie da się zupełnie wypisać z tego serwisu. Oto kilka rad dla osób, które chcą wylogować się do życia.

Rok bez Facebooka na smartfonie. Da się? Da się

To było jedno z moich technologicznych postanowień na 2021 r. Usuwam aplikację Facebooka ze smartfona i choćby nie wiem, co się działo, nie instaluję jej ponownie.

Tylko właściwie, po co to robić? W ciągu ostatnich dwóch lat korzystałem z Facebooka coraz mniej, głównie z uwagi na rosnącą świadomość dotyczącą kwestii prywatności. Nie podoba mi się to, że serwis na każdym kroku mnie profiluje. Każdy zostawiony lajk karmi algorytmy informacjami na mój temat. A co dostaję w zamian? No właśnie - coraz mniej. Łapałem się na tym, że bezcelowo i zupełnie mechanicznie scrollowałem Facebooka tylko z przyzwyczajenia.

Chronologia w tym serwisie przestała istnieć, a treści od bliższych znajomych zostawały ukryte pod warstwą postów osób, które ostatnio widziałem w podstawówce. Poza tym stanąłem w rozkroku. Konto na Facebooku mam mniej więcej od 2008 r., a przez ten czas dodałem mnóstwo znajomych ze szkoły średniej i studiów. W późniejszym etapie doszły do tego osoby, z którymi przecinałem się na drodze zawodowej. Prywata zupełnie pomieszała się z pracą. Sam nie wiedziałem, co mam publikować na Facebooku, by nie pokazać za dużo.

Jasne, można byłoby to wszystko posprzątać, ale właściwie, po co miałbym to robić? Posprzątanie kilkunastu lat aktywności zajęłoby kosmiczną liczbę roboczogodzin, właściwie w imię czego? Tego, by reklamowe boty mogły mnie jeszcze dokładniej profilować? Facebook przestał być dla mnie jakąkolwiek wartością dodaną. Nie interesują mnie zdjęcia dzieci koleżanek z podstawówki. Nie mam pojęcia, kim jest Agata Iksińska, która zmieniła nazwisko po ślubie. Ciekawsze dyskusje są na Twitterze, a lepsze społeczności znajdę na Reddicie.

Wyrzucenie aplikacji Facebooka było więc naturalnym wyborem. Jak żyje się bez niej?

Żyje się lepiej psychicznie, bo wiem, że nie mam na smartfonie szpiega, który rejestruje zdecydowanie za dużo rzeczy w tle, nawet kiedy nie korzystam z Facebooka. Smartfon zaczął też dłużej działać na jednym ładowaniu.

Żyje się też trudniej, bo nie da się zupełnie wypisać z Facebooka. A raczej da się, ale byłoby to bardzo trudne i bardzo upierdliwe. Przykładowo, mam na Facebooku dwie grupy, do których muszę i chcę należeć. Jedną z nich jest grupa przedszkolna, gdzie nauczycielka informuje o tym, co dzieje się u mojej córki. To na tej grupie dostaję informację, że na Mikołajki dzieci powinny przyjść ubrane na czerwono, bo nauczycielki szykują atrakcje związane z tym kolorem. To z Facebooka wiem, że trzeba uiścić opłatę za nadchodzący występ.

Jak więc używać Facebooka bez aplikacji? To proste: w przeglądarce. I tak właśnie korzystam z tego serwisu od roku. To w przeglądarce otwieram linki, które podsyłają mi co jakiś czas znajomi. Co jakiś czas włączam serwis w przeglądarce i przeglądam interesujące mnie grupy. Robię to na swoich zasadach. Nie mam już żadnych powiadomień push z Facebooka. Czerwone kółeczko z nowościami widze tylko wtedy, gdy sam wejdę na stronę tego serwisu. Polecam ten styl życia.

Media społecznościowe były moim największym technologicznym rozczarowaniem 2021 r.

Facebook, Twitter, Instagram i YouTube nie zdały egzaminu w dobie pandemii. Każdy z nich walczył z fake newsami, ale żadnemu nie udało się zablokować szkodliwych i nieprawdziwych informacji. Niestety problem sięga znacznie głębiej, bo media społecznościowe, zamiast łączyć, dzielą. Otaczają użytkownika coraz większą bańką. Algorytmy dostarczają jeszcze więcej tego, co lubimy, a odcinają inne punkty widzenia.

Osoby o odmiennych poglądach patrzą na siebie nawzajem jak na kosmitów. W takich warunkach nie ma miejsca na dyskusję, a zamiast tego widzimy coraz więcej ataków, do tego coraz bardziej agresywnych. W mediach społecznościowych skaczemy sobie do gardeł, choć na żywo potrafimy być wobec siebie mili. Nawet jeśli na Facebooku występujemy pod imieniem i nazwiskiem, to internet (zwłaszcza w 2021 r.) wyzwala w nas agresywne instynkty.

Czara goryczy przelała się już rok temu, a cały 2021 rok tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że szkoda czasu na Facebooka. Jest życie bez tej aplikacji.