Kosmos  /  News

Astronomowie odkrywają potężny obłok gazowy w kosmosie. Czegoś w nim jednak brakuje

abell 1367

Dopóki w galaktyce jest odpowiednio dużo gazu, galaktyka może się rozwijać i bezustannie zastępować stare gwiazdy nowymi. Gdy gazu zabraknie, galaktyka zaczyna obumierać: nowe gwiazdy już nie powstają, istniejące powoli się starzeją. Co jednak się dzieje, gdy gaz jest… ale galaktyki nie ma?

Naukowcy z Uniwersytetu Alabamy w Huntsville odkryli właśnie taki obłok gazowy, z którego ktoś usunął całą galaktykę. Tam, gdzie teoretycznie nie miało być niczego znajduje się potężny obłok gazu. Słowo obłok może być tutaj jednak dość mylące. Ten konkretny obłok przewyższa swoimi rozmiarami Drogę Mleczną, naszą galaktykę, w której znajduje się 200-400 miliardów gwiazd, bilion planet i tysiące obcych cywili… a dobra, nieważne.

Znaleziony w gromadzie galaktyk zwanej Gromadą w Lwie obłok składa się z gorącego gazu o temperaturze 10 000 - 10 000 000 K, a jego łączna masa szacowana jest na 10 miliardów mas Słońca.

Gromada galaktyk Abell 1367

Skąd jednak wziął się taki obłoczek?

Pewną odpowiedź na to pytanie może dać otoczenie, w jakim się znajduje. Gromada w Lwie to oddalona od nas o 300 mln lat świetlnych gromada galaktyk składająca się z około 70 galaktyk. Wszystkie galaktyki w gromadzie oddziałują na siebie grawitacyjnie bezustannie się do siebie przyciągając. Cała przestrzeń między galaktykami tej gromady wypełniona jest niezwykle rzadkim gazem o temperaturze ok. 100 000 000 K.

Badacze podejrzewają, że to właśnie ten rzadki gaz jest tutaj winnym. Jeżeli jedna z galaktyk gromady przemieszczała się w tym gazie z prędkością rzędu 1000-2000 km/s, to ów gaz znajdujący się między galaktykami, byłby w stanie wyrwać z niej cały gaz znajdujący się między gwiazdami takiej galaktyki. Można zatem podejrzewać, że w trakcie takiego przelotu przez gaz międzygalaktyczny, galaktyka (jak na razie niezidentyfikowana) została odarta z gazu znajdującego się między jej gwiazdami. Galaktyka poleciała dalej, gaz pozostał na miejscu, a wścibscy astronomowie z Ziemi dostrzegli go po fakcie.

Bez odpowiedzi jednak pozostaje pytanie o to, dlaczego ów obłok gazu nie rozpłynął się w otoczeniu. Jedna z rozważanych opcji mówi, że obłok może posiadać własne pole magnetyczne, które utrzymuje go w całości od setek milionów lat. Czy tak jest? Na to pytanie odpowiedzą dalsze badania.