RTV  / News

YouTube bierze się za sprawdzanie wieku użytkowników. Weryfikacja kartą kredytową lub dowodem osobistym

2212 interakcji
dołącz do dyskusji

YouTube poinformował o wzmocnieniu zabezpieczeń chroniących nieletnich przed oglądaniem niepożądanych treści. Usługa będzie weryfikować nasz wiek nie tylko na bazie naszej deklaracji. Obrońcy prywatności będą mieli używanie.

Nieskuteczne mechanizmy ochrony przed dostępem do nieodpowiednich treści to problem wielu serwisów. Żaden jednak nie cieszy się taką popularnością, jak YouTube. Usługa VOD od Google’a pozwala na umieszczanie w niej zarówno treści profesjonalnych jak i amatorskich, tworzonych przez jego użytkowników. Te ostatnie bywają szczególnym problemem: nie brakuje w nich treści o charakterze wręcz patologicznym.

Jak YouTube sobie z tym radzi? Podobnie jak inne usługi tego rodzaju. Treści przeznaczone tylko dla dorosłych wymagają zalogowania się na Konto Google, a rzeczone konto musi być zarejestrowane na osobę pełnoletnią. Problem w tym, że ową pełnoletniość sami deklarujemy wpisując naszą datę urodzenia. Zmyślne dziecko może oszukać usługę najzwyczajniej w świecie deklarując, że urodziło się w 1975 r. i może oglądać co tylko mu się zamarzy.

Te czasy odchodzą do przeszłości. YouTube zamierza kontrolować nieletnich użytkowników. W tym żądając od nich… dokumentu tożsamości.

W ramach wprowadzanych dziś zmian algorytmy YouTube’a bazujące na sztucznej inteligencji będą obserwować nasze poczynania na usłudze. Analiza w ich wykonaniu ma na celu wykazanie, czy faktycznie jesteśmy pełnoletni, czy też może jednak nieco nagięliśmy prawdę. Jeżeli algorytm wykryje, że brakuje nam nieco do osiemnastki, poprosi nas o weryfikację wieku.

Użytkownicy niezalogowani i nieletni nie będą mogli oglądać treści dla dorosłych – zarówno bezpośrednio w usłudze YouTube, jak i w osadzonych filmach na innych witrynach internetowych. W Europie możemy być zatem poproszeni o… udowodnienie swojego wieku. Jak tłumaczy YouTube, weryfikacja jest wprowadzona w związku z wejściem w życie dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych.

Sposób weryfikacji jest dość kłopotliwy.

YouTube bowiem poprosi nas o podanie danych karty płatniczej zarejestrowanej na nasze nazwisko lub o przesłanie skanu dowodu osobistego. Firma nie jest przy tym pierwszą która może prosić nas o potwierdzenie naszych danych – dla przykładu, Facebook również może poprosić nas o okazanie dokumentów, jeżeli zajdzie podejrzenie, że w profilu podaliśmy nieprawdziwe imię i nazwisko.

Pierwszą na pewno nie jest, ale zmiana jest bez wątpienia kontrowersyjna. Z jednej strony bez wątpienia rodzice będą mieli nieco łatwiejsze zadanie w związku z pilnowaniem swoich dzieci przed dostępem do niepożądanych treści. Z drugiej natomiast nikt z nas nie powinien czuć się komfortowo przekazując swoje najbardziej prywatne dane obcemu podmiotowi. Nawet jeśli jest to tak poważne przedsiębiorstwo, jak Google. Mam tylko nadzieję, że jeżeli do naszego konta będzie już przypisana karta – na przykład w związku z zakupami w Sklepie Play – nikt już więcej nas o nic nie zapyta.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst