Sprzęt  / Recenzja

Sony Xperia 1 II to najlepsza Xperia w historii - recenzja po miesiącu

Sony Xperia 1 II to bez wątpienia najlepsza Xperia w historii. Sony odrobiło pracę domową i wraca do gry mocne jak nigdy wcześniej, ale czy będzie w stanie nawiązać walkę z najpopularniejszymi sztandarowymi smartfonami? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Smartfony Sony Xperiy od lat mają w sobie coś przyciągającego uwagę. Nie dziwię się, że istnieje spora grupa oddanych fanów marki, która jest w stanie przymknąć oko na niedoskonałości tych urządzeń. Sony ma świetne ekrany i naprawdę dobre oprogramowanie, ale od zawsze ma też problem z jakością zdjęć. Jest to o tyle dziwne, że przecież Japończycy dostarczają matryce foto praktycznie całej branży.

Z Sony Xperia 1 II jest inaczej.

Myślę, że jednym z głównych powodów dotychczasowych niepowodzeń Sony na rynku mobilnym jest struktura całej korporacji. Sony to tak naprawdę wiele osobnych firm: Sony Electronics, Sony Entertainment, Sony Pictures, Sony Music, czy w końcu Sony Mobile. Dział aparatów, smartfonów i PlayStation są sobie tak odległe, jakby były zupełnie odrębnymi bytami.

Tę strategię (a może ten brak strategii?) dopiero niedawno udało się okiełznać i poukładać na nowo, czego owocem jest Sony Xperia 1 II. To pierwszy smartfon firmy, w którym naprawdę widać współpracę między działami. Ekran? Został dostrojony przez dział Bravia. Aparaty? Nareszcie skorzystano z potężnego doświadczenia działu obrazowania. Aplikacja do wideo? Tutaj pomogli inżynierowie z CineAlta.

Te wszystkie technologie naprawdę tu widać. W Xperii 1 II na każdym kroku czuć mocne podstawy i ogromny know-how poszczególnych, wyspecjalizowanych działów. Zacznijmy jednak od rzeczy najbardziej prozaicznej, a mianowicie od wyglądu.

W kwestii wzornictwa Sony Xperia 1 II idzie własną drogą, co wychodzi smartfonowi na dobre.

Kiedy cały rynek w pogoni za zmniejszeniem ramek idzie w mniejszą lub większą asymetrię, w notche i wysepki aparatów, Sony wybiera drogę pod prąd. Xperia 1 II jest wręcz bezczelna w swoim wyglądzie. Bryła z metalu i szkła jest kanciasta i surowa, co naprawdę może się podobać. Z kolei na froncie mamy widoczne, symetryczne ramki u góry i dołu.

Co najważniejsze, taki design nie wygląda ani trochę przestarzale. Zamiast robić kolejną kopię iPhone’a czy Samsunga, Sony idzie własną drogą. I ja to szanuję.

Na obudowie znajdziemy wiele charakterystycznych dla Sony elementów. Na prawej ściance pod przyciskami głośności mieści się czytnik linii papilarnych. Jest umieszczony w idealnym miejscu, ale jego szybkość pozostawia nieco do życzenia. Skaner jest bezbłędny, ale działa przynajmniej dwukrotnie za wolno, zwłaszcza w tak wysokim segmencie. Niżej znajdziemy kolejny wyróżnik Sony, czyli fizyczny, dwustopniowy spust migawki, który potrafi też uruchomić aparat. Do tego elementu nie można mieć żadnych uwag.

U dołu znajdziemy port USB-C, zaś u góry znalazło się miejsce dla gniazda minijack. Droga branżo, da się? Jak widać, da się. Wystarczy tylko chcieć.

Szkło zastosowane w obudowie to Gorilla Glass 6, a całość spełnia charakterystyczną dla Sony normę IP65/68, czyli w praktyce: smartfon jest wodoodporny, ale w razie czego zalanie bierzesz na siebie.

Ekran? 6,5 cala 4K HDR OLED CinemaWide 21:9. Czy trzeba dodać coś więcej? Cóż, trzeba.

Ekran ma dużą przekątną 6,5 cala, ale z uwagi na wydłużone proporcje 21:9 jest bardzo wąski. Nie jestem fanem tego rozwiązania, choć sądzę, że da się do niego przyzwyczaić. W ciągu testów Xperia cały czas wydawała mi się nie tyle za długa, ile nieco za wąska.

Pozostałe parametry to czysta maestria. Mamy tu rozdzielczość 4K (dopasowaną do proporcji), wsparcie HDR, a panel to przepiękny OLED. Inżynierowie Bravia dodali tu od siebie dużo dobra, bowiem panel wyświetla dziesięciobitową głębię kolorów oraz pełną paletę barw DCI-P3 jak i BT.2020.

Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn domyślnie ekran wygląda dużo gorzej, niż mógłby. Pełnię potencjały odblokujemy ustawiając w menu ręcznie Tryb Twórcy skalibrowany przez zespół CineAlta. Polecam włączyć to ustawienie na stałe i zapomnieć o jakimkolwiek ręcznym dostrajaniu parametrów. W Trybie Twórcy ekran wygląda po prostu przepięknie.

Do tego wszystkiego Sony dokłada rozdzielczość 4K, która jest oczywiście absolutnie przesadzona w smartfonie, ale przecież taka ma być właśnie topowa Xperia.

W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Nie rozumiem, dlaczego Sony nie zdecydowało się na panel o podwyższonej płynności działania. Xperia 1 II ma standardowe 60 Hz odświeżania, podczas gdy konkurencja coraz odważniej stawia na 90 lub 120 Hz, które robię ogromną różnicę w płynności działania interfejsu. Domyślam się, że powodem był drenaż akumulatora, ale hej, wystarczyło dać użytkownikom wybór: dłuższy czas pracy na 60 Hz lub lepsza płynność przy krótszej pracy.

Będąc przy ekranie nie sposób nie wspomnieć o głośnikach.

Te są świetne. Spore ramki pozwoliły zmieścić dwa solidne głośniki stereo, które działają naprawdę dobrze. Tym bardziej że efekt stereo potęguje długość smartfona, ponieważ przy oglądaniu filmów głośniki są od siebie odsunięte na znaczną odległość.

Smartfon obsługuje też Dolby Atmos, co oczywiście wymaga podłączenia odpowiedniego sprzętu, czyli głośników bądź słuchawek. Te ostatnie, jak już wspomniałem, można podłączyć również przewodowo.

Oprogramowanie pozwala też symulować basy poprzez wibracje smartfona. Działa to nie tylko w muzyce, ale też w filmach, w tym nawet na Youtubie. Ta funkcja wydaje mi się wyjątkowo dziwna, a korzystając z niej czułem jedynie niepokój, że przy oglądaniu filmu ktoś się do mnie dobija. Jestem na nie.

Podzespoły to najnudniejsza część smartfona.

Czy topowy smartfon za ponad 5 tys. zł może mieć słabe podzespoły? Nie, dlatego miejmy to za sobą: Snapdragon 865, 8 GB RAM, 256 GB pamięci wbudowanej. Wystarczy to na lata pracy.

Pamięć można rozszerzyć poprzez karty microSD (do 1 TB), a szufladka na kartę pamięci i SIM jest wyciągana bez igiełki, samym paznokciem. Smartfon oferuje jedno gniazdo na kartę SIM.

Jeśli chodzi o standardy łączności, pierwsze skrzypce gra tutaj 5G. Do tego mamy wszystkie topowe standardy: Wi-Fi 6, Bluetooth 5.1, a także - co oczywiste - NFC do płatności.

W kwestii aparatów Sony nareszcie odrobiło pracę domową.

Jest o czym opowiadać. W tworzeniu aparatów brał udział zespół inżynierów z działu obrazowania i to naprawdę widać. Zacznijmy jednak od specyfikacji.

Aparat jest wyposażony w trzy obiektywy Zeiss T*. Są to obiektywy o ogniskowych 16, 24 i 70 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki), czyli trio doskonale znane tradycyjnym fotografom. Przekłada się to na pola widzenia 124, 82 i 34 stopnie. Światłosiła obiektywów to odpowiednio f/2.2, f/1.7, f/2,4.

Wszystkie matryce mają po 12 megapikseli, a więc Sony nie ściga się na cyferki. To dobrze. Różnią się jednak wielkości matryc: w głównym aparacie jest ona bardzo duża, oferując przekątną 1/1.7 cala. Ultraszerokokątny moduł skrywa mniejszy sensor 1/2.55 cala, a za teleobiektywem umieszczono niewielką matrycę 1/3.4 cala.

Kiedy pierwszy raz uruchomiłem aparat, pomyślałem, że Sony nie wyciąga wniosków z własnych porażek. Podgląd kadru na ekranie był przepalony i wyglądał po prostu kiepsko. Rozpiętość tonalna pozostawała bardzo dużo do życzenia. Na całe szczęście, zdjęcia wyglądają po zrobieniu o niebo lepiej niż na podglądzie. To dość dziwne i dość zniechęcające zachowanie, ale koniec końców liczy się jakość obrazka.

Pod tym względem Sony nareszcie odrobiło pracę domową. Zdjęcia prezentują bardzo wysoki poziom. Wszystkie trzy obiektywy dają spójny kolorystycznie obrazek. Pod względem kolorów całość kojarzy mi się bardziej z iPhone’em niż androidową konkurencją. Na ogół fotografie mają naturalne, nieprzesadzone kolory. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do algorytmu HDR, który czasami trochę za mocno rozjaśnia cienie, ale nie jest to duży mankament.

Mankamenty zobaczymy za to nocą. Xperia 1 II z reguły radzi sobie po zmroku i daje dobre zdjęcia, ale problem polega na tym, że cała konkurencja w międzyczasie przeskoczyła z poziomu „dobrego” na „rewelacyjny”. W przypadku Sony trudno mówić o jakimś efekcie „wow” przy fotografii nocnej. Nie ma powodu do wstydu i rozczarowań, ale jednocześnie nie jest to poziom iPhone’a 11 Pro, Huaweia P40 Pro czy Samsunga Galaxy S20 Ultra.

Sony chwali się też aplikacjami foto i wideo. Mam co do nich ambiwalentne odczucia.

Na smartfonie Xperia 1 II znajdziemy domyślnie zainstalowane aplikacje Photo Pro i Cinema Pro. Są to rozbudowane kombajny do fotografowania i filmowania, stworzone odpowiednio z działem obrazowania Alfa oraz ze specjalistami od kamer CineAlta.

Teoretycznie jestem idealnym odbiorcą tych aplikacji. Korzystam z dużych aparatów Sony od lat, przy czym zarówno fotografuję nimi, jak i filmuję. Od razu spodobał mi się interfejs obu aplikacji. W przypadku Photo Pro całość wygląda jak ekran aparatu Sony. Mamy tryb manualny, histogram, poziomicę, zapis do RAW, czy w końcu element charakterystyczny dla Sony, czyli wiele ustawień autofocusu.

W Cinema Pro mamy z kolei inny interfejs, ale bardzo podoba mi się, że aplikacja nie traktuje użytkownika jak dziecko. Mamy tu dostęp do właściwie wszystkich filmowych opcji, w tym do zmiany klatkażu, czy do szybkości migawki, wyrażonej tu jako kąt, czyli naprawdę rasowo. Do tego dochodzą wbudowane looki, w tym naprawdę udany Venice CS.

No dobrze, zatem skąd ambiwalentne odczucia? Cały czas mam wrażenie, że smartfon jest zbyt ograniczony, by traktować go jak prawdziwe narzędzie pracy, czy nawet sprzęt do okazjonalnego dogrania b-rollu w filmie. Jest tutaj zbyt wiele „ale”.

W Photo Pro, owszem, można zmieniać parametry ekspozycji, ALE nie przysłony, bo ta w smartfonach jest stała. Tracimy więc jeden z trzech elementów kontroli ekspozycji.

W Cinema Pro możemy wybrać szybkość migawki, ALE smartfon w żaden sposób nie pozwala skorzystać z filtrów ND, więc typowo kinowe ustawienia 25 fps i migawka 1/50 s (180 stopni) dadzą za dnia przepalony obrazek. To są absolutne podstawy filmowania.

A zatem, drogie Sony, jeśli powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Nie można zrobić aplikacji dla profesjonalnych użytkowników aparatów Alfa, kiedy stosuje się typowo smartfonowe ograniczenia. Każdy użytkownik aparatu lub kamery Sony od razu poczuje się ograniczony. Być może oczekiwałem po Xperii 1 II za dużo, ale przecież samo Sony rozgrzało oczekiwania.

Trzeba jednak dodać, że autofocus w Xperii 1 II jest wyjątkowo solidny i pod tym względem Sony nie szczędziło swojej wiedzy i doświadczenia. Mamy nie tylko śledzenie twarzy, ale także oka, do tego działające na ludziach i zwierzętach. Ten system naprawdę działa. Do tego Xperia 1 II robi aż 20 kl./s z pełnym śledzeniem ostrości i ekspozycji pomiędzy klatkami, co jest dużym wyróżnikiem.

Android 10 z kilkoma dodatkami.

Sony Xperia 1 II działa pod kontrolą Androida 10 zmodyfikowanego w bardzo nieznaczny sposób. Interfejs jest bardzo szybki i płynny. Nie ma żadnych powodów do narzekań, pod kątem działania Xperia 1 II to ścisła czołówka smartfonów.

Sony dodało jednak kilka rzeczy od siebie. Najbardziej użyteczny jest szybki tryb włączania dwóch aplikacji na jednym ekranie, co przy panelu o proporcjach 21:9 jest wyjątkowo przydatne. Nie ma problemu, by przypiąć wideo z Youtube’a na górze ekranu, a niżej korzystać z przeglądarki lub komunikatora. Na wysokim ekranie jest to bardzo wygodne.

W oprogramowaniu nie spodobał mi się jedynie sensor boczny. Nie wiem czemu, ale jestem zupełnie niekompatybilny z tym rozwiązaniem. Jest to małe menu aktywowane podwójnym tapnięciem w sam skraj ekranu. Udawało mi się włączyć tę funkcję mniej więcej w jednym na dziesięć przypadków.

Akumulator jest w porządku, ale nie licz na cuda.

Akumulator ma pojemność 4000 mAh, co w Xperii 1 II wystarcza na cały dzień pracy, ale nic ponad to. Jeśli przesiadasz się na ten smartfon np. z ubiegłorocznych iPhone’ów, poczujesz mocny przypływ energii. A jeśli korzystałeś wcześniej z Samusngów lub Huaweiów, będziesz raczej rozczarowany.

Smartfon naładujemy przewodem USB-C lub bezprzewodowo. W obu przypadkach jest to szybkie ładowanie, choć bez ekstremów: przy przewodzie moc to 21 W, a bezprzewodowo 11 W.

Podsumowując, mocne 5+, choć cena sugeruje pełną szóstkę.

Sony Xperia 1 II przede wszystkim jest smartfonem jakimś. Na tle zlewającej się w jedną całość konkurencji naprawdę się wyróżnia, szczególnie pod kątem designu. Projektanci Sony lubią też - wybaczcie to groteskowe, choć wybitnie pasujące tłumaczenie angielskiego idiomu - przebiec dodatkową milę. Ekran 4K, sieć 5G, minijack, kapitalne stereo, aplikacje rodem z aparatów i kamer, śledzenie oka - to wszystko smaczki, które dla ogółu będą mocno przesadzone, ale dla pasjonatów mogą być decydującym czynnikiem zakupowym. Właściwie w każdym aspekcie Xperia 1 II skrywa taką dodatkową wisienkę na szczycie tortu.

Minusów jest zdecydowanie mniej niż w poprzednich Xperiach, ale nadal są. Aparaty mogłyby być lepsze nocą, ekran mógłby mieć lepsze odświeżanie, akumulator mógłby działać dłużej, a dodatkowe funkcje w oprogramowaniu mogłoby być miejscami lepiej dopracowane. Czy to duże mankamenty? Patrząc ogólnie: nie. Tyle tylko, że Xperia 1 II aspiruje do grona absolutnie najlepszych smartfonów, a na tej półce każdy niuans może być na wagę złota.

Smartfon kosztuje obecnie 5299 zł. Nawet przy tak wysokim poziomie cenowym Xperia jest tańsza od bezpośrednich rywali: Samsunga Galaxy S20 Ultra (5999 zł) i iPhone’a 11 Pro Max z analogiczną pamięcią (6099 zł). Potencjalnie kupcy na pewno nie będą zawiedzeni. Sony Xperia 1 II to świetny i jedyny w swoim rodzaju smartfon.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst