Tech  / News

Tak się zarabia w trakcie epidemii: Biedronka stawia śmieszne kasy, żeby podnieść limit klientów w sklepie

1394 interakcji
dołącz do dyskusji

Zgodnie z ograniczeniami wprowadzonymi przez rząd 1 kwietnia, w dowolnym sklepie może przebywać trzy razy tyle osób, ile jest w nim kas. Na kreatywne pomysły obchodzenia tego przepisu nie musieliśmy czekać zbyt długo.

Zdjęcia mobilnych kas, które wprowadziła w swoich sklepach sieć Biedronka podbijają szturmem internet. Pomysł jest bardzo prosty: żeby zwiększyć dopuszczalną liczbę klientów w swoich sklepach, sieć Biedronka instaluje w nich dodatkowe kasy mobilne.

Przy czym słowo mobilne oznacza kasę montowaną na wózku sklepowym. Wielu internautów drwi sobie z tego pomysłu wskazując, że sporo z tych kas nie jest nawet podłączana do prądu. Cel wydaje się prosty: liczba kas się zwiększyła, czyli do sklepu może wejść więcej ludzi. W przepisach nie ma nic o tym, czy kasy mają być podłączone do prądu, czy nie.

Przedstawiciele sieci Biedronka tłumaczą całe zamieszanie tym, że owszem, w Biedronkach pojawiają się mobilne kasy i część z nich jeszcze nie działa, ale to się zmieni i do 6 kwietnia wszystkie dodatkowe kasy zamontowane na czas epidemii będą już w pełni sprawne i obsługiwane przez pracowników:

— Starając się do minimum ograniczyć kolejki przy kasach w obecnej sytuacji, kiedy klienci robią większe zakupy, jesteśmy w trakcie relokacji kas pochodzących np. z niedziałających obecnie namiotów wyprzedażowych do wybranych sklepów. W każdym przypadku te nowe kasy są jednak podłączane do systemów sklepowych po to, by można było na nich prowadzić fizyczną sprzedaż i by pomagały rozładować kolejki.

Nie jestem zdziwiony

Chwilę po ogłoszeniu nowych, zaostrzonych zasad izolacji, chyba od każdego swojego znajomego usłyszałem, że zaraz w sklepach pojawią się niepodłączone kasy, tylko po to, żeby zwiększyć liczbę klientów mogących wejść do sklepu. No i się pojawiły. Biedronka to, co prawda, sieć portugalska, ale na pewno nie można odmówić jej przedstawicielom tzw. ułańskiej fantazji.

Biedronka nie jest zresztą jedyną siecią, która wykorzystuje luki we wprowadzonych przepisach. Auchan na przykład do liczby kas w sklepie zalicza też kasy samoobsługowe, które w wielu sklepach zostały wyłączone.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji ma o wiele bardziej rozsądny pomysł, żeby liczbę klientów mogących przebywać w sklepie warunkować na podstawie ich powierzchni, o ile jest większa niż 100m2. W przypadku mniejszych sklepów limit 3 klientów na kasę ma sens.

O ile rząd doprecyzowałby przepisy i dodał do nich, że chodzi o działającą kasę, obsługiwaną przez pracownika sklepu, inaczej może skończyć się to w taki sposób, że właściciel sklepu o powierzchni 50m2, oprócz jednej sprawnej kasy wstawi tam 10 dodatkowych, niepodłączonych do prądu kas i zaprosi do środka 33 osoby.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst