REKLAMA

Odwiedziłem Parlament Europejski, żeby poznać sposoby na walkę z fake newsami. 8 praktycznych porad

Fake news zostało wybrane najpopularniejszym słowem 2017 r. Dwa lata później wciąż śmiało może walczyć o najwyższe laury. Według danych Parlamentu Europejskiego aż 85 proc. europejczyków postrzega fake newsy jako istotny problem, a podobny odsetek twierdzi, że stanowią one problem dla demokracji jako takiej.

Odwiedziłem PE i dowiedziałem się, jak walczyć z fake newsami
REKLAMA
REKLAMA

Wzmożona aktywność PE wymierzona w fałszywe informacje nie jest przypadkowa. Najbliższe wybory do europarlamentu zostały zaplanowane na maj tego roku. Tymczasem w sieci mnożą się newsy, które biją w reputację unijnych urzędników, ośmieszają całą instytucję i biją w ideę integracji.

Za przykład takiej informacji uważa się sprawę krowy „Penki”. W ubiegłym roku zwierzę uciekło swojemu bułgarskiemu właścicielowi i przekroczyło granicę z Serbią, ergo – wyszło poza granice Unii Europejskiej. Część mediów zaczęła się wówczas ekscytować, że Penka podpisała w ten sposób na siebie wyrok śmierci. Gdy serbscy wieśniacy odwieźli ją z powrotem do kraju miała zostać uśpiona, bo wracając...nie miała ze sobą dokumentów dot. szczepień.

REKLAMA

Rozpętała się burza. Do PE trafiło kilkadziesiąt tysięcy petycji. Całą sprawę przedstawiano jako przejaw bezduszności urzędników z Brukseli. Eurokraci szybko zdementowali jednak te doniesienia – okazało się, że krowy wcale nie trzeba zabijać. W rzeczywistości trafiła do pierwotnych właścicieli po przejściu badań laboratoryjnych. Nieprawdą okazało się też to, że była w ciąży. A takie podgrzewające temperaturę sporu wieści też krążyły w sieci.

To rzecz jasna tylko jeden z licznych przykładów lekkiej manipulacji.

Za głównych zainteresowanych takimi sztuczkami od dłuższego czasu uważa się Rosjan. Kojarzycie może słynne wideo z modelką z Sankt Petersburga, która oblewała wodą spodnie mężczyznom za bardzo rozkraczającym się w metrze, wywołało lawinę komentarzy. - Feministki kompletnie oszalały – stwierdziło gros internautów.

REKLAMA

Było jednak nieco inaczej. Serwis euvsdisinfo.eu ustalił, że oblewani mężczyźni mieli dostać za całą akcję wynagrodzenie, a happening miał na celu skompromitowanie idei emancypacji kobiet. Prawdziwy zalew fake newsów towarzyszył też wyborom prezydenckim w Stanach Zjednoczonych czy głosowaniu nad Brexitem (rosyjskie konta opublikowały w ciągu dwóch ostatnich dób 45 tys. postów dotyczących Brexitu!).

Ale nie trzeba szukać aż tak daleko. W Polsce karierę robił przecież news mówiący o tym, że rząd nie zgadza się, by Sopot przyjął 10 sierot z Aleppo. W rzeczywistości prezydent Sopotu wystąpił po prostu z zapytaniem o możliwość przyjęcia rodzin z Aleppo i usłyszał odmowę. Liczba i słowo „sieroty” została już dośpiewana przez niektóre media. Powyższy przykład pokazuje, że czasami niewielkie podkoloryzowanie faktów mocno zmienia ich odbiór.

Parlament Europejski woli z tego względu mówić o dezinformacji.

Nie każdy news jest z gruntu przekłamany. Czasami wystarczy wymieszać prawdziwe i fałszywe informacje, by osiągnąć efekt fake newsa – mówią urzędnicy.

REKLAMA

I przed wyborami do unijni urzędnicy zwiększają wysiłki w walce z dezinformacją. Takie platformy jak Facebook, Google czy Twitter co miesiąc (od lutego do maja 2019 r.) publikują sprawozdania, w którym spowiadają się ze swojej aktywności wymierzonej w zwalczanie fałszywych informacji.

REKLAMA

Parlament podrzuca też nieco rad dotyczących weryfikowania informacji, które możemy znaleźć w sieci:

  1. Sprawdź kontent - czy informacje, które znalazłeś w tekście są precyzyjne? - Wiarygodne media zostawiają sobie miejsce na jednostronne opinie w rubrykach poświęconych komentarzom, nie artykułom – zauważa PE.
  2. Zbadaj źródło – dziwny URL może nam podpowiedzieć, że strona nie jest zbytnio wiarygodna. Warto wówczas poświęcić chwilę na sprawdzenie kto ją tworzy i finansuje.
  3. Sprawdź autora – część tekstów, które można znaleźć w sieci nie jest podpisywana prawdziwymi nazwiskami autorów. A to już powinno wzbudzać pewne zaniepokojenie
  4. Zweryfikuj źródła – brak linków i odnośników (albo innych namiarów) do raportów czy badań, na które powołuje się autor, to zły sygnał.
  5. Sprawdź źródło zdjęcia – nawet najnudniejszą historię da się podkręcić za pomocą efektownej fotki. Przykład? Zdjęcie uśmiechniętego od ucha do ucha Donalda Tuska podczas wizyty w Smoleńsku 10 kwietnia – tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu. Redakcja „wSieci” umieściło ją na okładce, nie pokazała jednak żadnych dowodów na to, że zostało zrobione tego konkretnego dnia. A kontekst ma w tym wypadku duże znaczenie.
  6. Pomyśl, zanim poszerujesz – ta uwaga tyczy się także starych newsów odgrzebywanych przez użytkowników social media i tekstów z portali satyrycznych, które czasami są brane na serio.
  7. Zmierz się z własnymi uprzedzeniami – czasami historie zbyt dobrze komponują się z naszymi przekonaniami, by mogły być prawdziwe. - Weź głęboki oddech, porównaj ją z wiarygodnym źródłem i zachowaj zimną głowę – radzi PE.
  8. Korzystaj z „obalaczy mitów” - Unia Europejska ma wiele profili, które zajmują się prostowaniem fałszywych informacji. Jeden z nich możemy znaleźć np. w tym miejscu.
Adam Sieńko
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA