Social media  / News

Facebook pokazał raport: fałszywe konta liczy się w miliardach, a polskie służby nie są najskuteczniejsze

Opublikowany właśnie przez Facebooka Raport Przejrzystości obejmuje pierwszą połowę 2018 r. Możemy się z niego dowiedzieć, że coraz większa część moderacji jest przekazywana algorytmom, fałszywe konta liczy się w miliardach, a polskie służby nie radzą sobie najlepiej z wydobywaniem danych z serwisu Marka Zuckerberga. 

Jest coś zabawnego w fakcie, że zaledwie kilka dni po tym, jak w New York Timesie ukazał się artykuł o nieetycznych zagraniach na najwyższych szczeblach Facebooka, firma publikuje Raport Przejrzystości. Nie znajdziemy w nim niestety pikantnych opisów zakulisowych walk o władzę w firmie, jest tam za to garść ciekawych danych dotyczących moderacji i tego, jak często państwa zwracają się do Facebooka z próbą o ujawnienie danych o jego użytkownikach.

Maszyny zajmą się usuwaniem. Facebook oddaje coraz większą część moderacji we władzę algorytmów.

Więcej usuwania — tak w skrócie można podsumować cześć raportu dotyczącą moderacji Facebooka. Firma chwali się, że jej algorytmy coraz sprawniej odnajdują posty reprezentujące mowę nienawiści, nawoływanie do wspierania terroryzmu oraz zdjęcia przedstawiające przemoc i nagość. Maszyny usuwają je z serwisu, zanim jeszcze spoczną na nich niewinne oczy użytkowników. Tylko nękanie i szerzenie mowy nienawiści są częściej wykrywane i zgłaszane przez ludzkich moderatorów i użytkowników.

Jak tłumaczy firma, w tych wypadkach zbyt wiele zależy od kontekstu, żeby na tym etapie jej algorytmy były sobie w stanie poradzić z ich wyłapaniem. Z kontrowersyjnymi tematami zresztą serwis chce sobie radzić inaczej. Zamiast usuwać posty pisane przez wyznawców teorii spiskowych, woli obniżyć ich zasięg i sprawić, że dotrą do mniejszej liczby odbiorców.

Pod nóż poszły też fałszywe konta. W pierwszej połowie roku usunięto ich aż 1,5 mld. Platforma szacuje, że były odpowiedzialne za koło 4 proc. aktywności na całym Facebooku.

Organy ścigania chcą wciągać z platformy coraz więcej danych. W Polsce nie idzie im to za dobrze.

Organy ścigania mogą się zwrócić do Facebooka o ujawnienie danych związanych z kontem konkretnej osoby na dwa sposoby — w trybie prawnym i w trybie pilnym. W pierwszym wypadku procedura jest elementem procesu prawnego i służby muszą dostarczyć Facebookowi odpowiednie dokumenty, żeby dostać dane. W drugim wypadku serwis może ujawnić dane organom ścigania natychmiast i bez żadnych papierów, ale te muszą udowodnić, że w tym wypadku to niecierpiąca zwłoki sprawa życia lub śmierci, a przynajmniej poważnego zagrożenia zdrowia.

Organy ścigania coraz chętniej korzystają z pomocy Facebooka do pozyskiwania informacji. Liczba zapytań z ich strony rośnie od lat. W porównaniu z końcówką 2017 r. na całym świecie zwiększyła się o aż 26 proc i wyniosła niemal 104 tys. Skuteczność zapytań jest dość wysoka, choć platforma potrafi też odmówić. W 74 proc.przypadków Facebook ujawnia dane, o które jest proszony.

Najczęściej, co chyba nikogo nie zaskakuje, o dane wnoszą Stany Zjednoczone. Polska jest na tej liście nieco niżej. W sumie organy ścigania w naszym kraju wysłały do Facebooka 1842 zapytania o dane. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie były w tym zbyt skuteczne. Informacje dostały zaledwie w ponad połowie (54 proc.) przypadków. Z pierwszej dziesiątki najczęściej piszących do Facebooka krajów gorszą skuteczność mają tylko Indie. Niestety platforma nie ujawnia, z jakich powodów dokładnie nasze służby dostawały kosza.

Wszystko idzie zgodnie z planem, czyli Mark Zuckerberg ani myśli ustępować z funkcji.

Raport i towarzyszący mu post Marka Zuckerberga zostały opublikowane w kłopotliwym dla CEO Facebooka momencie. Przez to wyglądają jak próba zamanifestowania, że mimo palącej się pod nogami ziemi, CEO serwisu ma wszystko pod kontrolą, a statek zwany Facebookiem płynie pewnie i spokojnie ustalonym kursem.

Głosy nawołujące do odwołania Marka Zuckerberga pojawiają się od wiosny od skandalu Cambridge Analytica i przybierają na sile co kilka miesięcy z każdym kolejnym skandalem i każdą większą wpadką. Najnowszą falę krytyki wywołał artykuł w New York Timesie. Historia opublikowana przez gazetę opowiada o tym, jak zarządzający Facebookiem wynajmowali firmy, które miały za zadanie skompromitować ich krytyków i konkurentów, podpinając je pod działalność George'a Sorosa lub ich ataki nazywać antysemickimi. To też katalog zaniedbań firmy. Począwszy o później reakcji na sytuację w Mjanmarze, jak i na rosyjskie trolle, które miały wpływać na wybory w Stanach.

Facebook odniósł się do tych zarzutów NYT, zaprzeczając im z całą mocą. Zuckerberg zaś z całą mocą oświadczył, że nie uważa, żeby jego rezygnacja ze stanowiska CEO lub szefa rady nadzorczej mogła w jakikolwiek poprawić sytuację firmy. Firmy, która mimo krytyki nadal znosi złote jajka.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst