Oprogramowanie  / News

Google Voice Access ma ułatwić korzystanie ze smartfona, jeśli nie masz wolnych rąk lub nie możesz nimi obsługiwać telefonu

Google na wiosennej konferencji I/O 2018 zapowiedział, że wprowadzi szereg usprawnień dedykowanych osobom z niepełnosprawnościami. Dziś pojawiła się jedna z aplikacji, która ma przybliżyć firmę do spełnienia tej obietnicy. Voice Access pomaga wygodniej obsługiwać smartfony tym wszystkim, którzy nie są w stanie robić tego rękoma. 

Każdy powinien kibicować rozwijaniu usprawnień dla niepełnosprawnych i nie, nie mam zamiaru pisać, że każdego powinien wzruszać ich los. To ogromna grupa ludzi, której potencjał jest ograniczony przez utrudniony dostępu do technologii. Nawet tych, które my uznajemy za podstawowe. Współczesność niekoniecznie sprzyja ludziom, którzy nie mogą w 2 sekundy sprawdzić czegoś w swoim prywatnym centrum obsługi rzeczywistości, jakim jest smartfon, a odpisywanie na pilne maile zajmuje im więcej niż 5 minut.

Aplikacja Google Voice Access, czyli obsługiwanie telefonu głosem.

Voice Access to aplikacja, którą można już ściągnąć z Google Play. Ma pomóc nawigować telefonem z Androidem bez potrzeby korzystania z rąk. Za pomocą komend głosowych można otwierać i zamykać inne apki, pisać wiadomości, klikać w odpowiednie miejsca na ekranie, przewijając tekst i obrazy w dół czy w górę. Brzmi świetnie, ale korzystając z oprogramowania, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Google zbyt wcześnie je udostępnił. Jest po prostu niedopracowana.

W telefonie pozornie zmienia się niewiele. Przede wszystkim po aktywacji asystenta wszędzie na ekranie pojawiają się cyfry. Są w miejscach, które normalnie trzeba dotknąć, żeby coś uruchomić, cofnąć, aktywować pole, etc. No przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce ich rozmieszczenie pozostawia jeszcze wiele do życzenia.

Jak działa Google Voice Access?
Po lewej oficjalny screen Google, po prawej screeny z mojego telefonu (One Plus 6)

Problem z tym miałam już na drugiej zakładce przewodnika. Mimo że asystentowi udało się bez trudu zrozumieć, że chodzi mi o „five”, nijak nie chciał przeskoczyć do następnej karty. Dopiero powiedzenie „next” zadziałało, co jest o tyle zabawne, że to karta z instrukcją obsługi mówiącą o korzystaniu z numerów, a nie nazw funkcji.

I nie, nie spodziewałam się, że uruchomię Fortnite'a i krzycząc do głośnika ratatata, wystrzelam wszystkich przeciwników. Wiem, że to raczej etap płynniejszego pisania maili, czytania artykułów, przeglądania sieci i wyszukiwania w niej informacji, a już na etapie tak podstawowej nawigacji pojawiają się spore problemy.

Na razie aplikacja nie działa po polsku, ale wraz z bliskim pojawieniem się Asystenta Google w Polsce, może się to zmienić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst