Tech  / Felieton

Lubisz rozmawiać przez telefon w autobusie? Mam dla ciebie propozycję

Używanie jammerów, czyli zagłuszaczy sygnałów, jest w wielu krajach, w tym w Polsce i w Stanach Zjednoczonych nielegalne. Nie przeszkodziło to jednak 63 latkowi z Chicago, który prawdopodobnie od lat używał jammera w publicznym pociągu. Bo przeszkadzały mu rozmowy ludzi wokół.

Ileż to się nasłuchałam w komunikacji publicznej! Obiady, problemy z sąsiadami, opowieści o pracy, imprezach, ploteczki, choroby, raz nawet choroba intymna, ze szczegółowymi wynikami badań. W autobusach, tramwajach, w metrze i w pociągach. Te rozmowy w pociągach bywają szczególnie irytujące - człowiek zaśnie, a tu nagle ktoś postanawia odbyć rozmowę, której wcale nie musi odbyć. Nie wiem, co gorsze: rozmowa półkrzycząca by zagłuszyć szumy pociągu w przedziale czy rozmowa krzycząca wychadzana po korytarzu.

Czasem zdarza mi się nawet prowadzić relacje na żywo na Twitterze z takich wymuszanych rozmów. Zwłaszcza, gdy są niesamowicie niekulturalne, jak tego gościa którego co trzecie słowo było przekleństwem i który ustalał coś o pracownikach “daj jej 500 złotych i powiedz żeby się odpierdoliła, ma robić co każę!”. Rozmowę słyszał cały wagon.

Czasem ktoś z wyższego pokolenia opowiada, jak to było kiedyś w podróży - ludzie w miejskich autobusach byli milsi, a w pociągach robili sobie imprezy z nieznajomymi. Teraz jest podobno tak okropnie, wszyscy wpatrzeni w ekrany, ze słuchawkami na uszach, tragedia!

Facet z Chicago jest podobno aspołeczny i nie lubi hałasu. Jemu jednak słuchawki by się jednak przydały - nawet nie po to, by puszczać muzykę zagłuszającą głosy ludzi, tylko te z szumem, wygłuszające. Nie musiałby używać jammera!

Jammery są złe, jammery są niebezpieczne. Blokują połączenia alarmowe, mogą zakłócać działanie nie tylko telefonów, ale też innych urządzeń, na przykład służących do kontroli ruchu.

Nie udawajmy jednak, że ludzie publicznie rozmawiający głośno przez telefon, w zamkniętych przestrzeniach, gdzie inni obcy ludzie zmuszeni są słuchać prywatnych rozmów i niechcianych szczegółów nie są problemem.

Są, bo wielu z nas i tak jest przeładowana informacjami, a w autobusie lubi sobie odpocząć w drodze do i z pracy, wyciszyć, poczytać, przygotować do dnia.

Jeśli jesteś jedną z tych osób to mam propozycję: nie zabraniajmy rozmów, to bez sensu. Jednak jeśli rozmawiasz przez telefon w komunikacji publicznej i wylewasz swoje prywatne rzeczy na przypadkowe osoby to masz obowiązek przełączyć telefon na tryb głośnomówiący. Dzięki temu my, bezwolni słuchacze dostaniemy obie strony tej konwersacji i nie będziemy musieli dopowiadać sobie co mówi druga strona!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst