RTV  / Recenzja

Ten głośnik najlepiej czuje się na świeżym powietrzu. JBL Xtreme - recenzja Spider's Web

Boom na przenośne głośniki Bluetooth zdaje się w ogóle nie słabnąć od momentu, kiedy pierwszy raz wybuchł kilka lat temu. Lubimy bezprzewodową wygodę i dobry dźwięk, który możemy w każdej chwili zabrać ze sobą. Dlatego też producenci sprzętu audio starają się odpowiedzieć na zapotrzebowanie, prezentując głośniki w różnych formach i rozmiarach. Także tych Xtremalnych.

Na rynku nie brakuje głośników Bluetooth, które mogą się oprzeć siłom natury. Sęk w tym, że… zazwyczaj z ich wytrzymałością nie idzie w parze dobre brzmienie, a często wszystko pogarsza też marny czas pracy na jednym ładowaniu. Chyba że mowa o JBL Xtreme.

JBL Xtreme czyli muzyczna wolność dla aktywnych.

Przystępując do testów spodziewałem się, że trafi do mnie sporych gabarytów, solidny głośnik, ale jego rzeczywiste wymiary przeszły moje oczekiwania. “Głośniczek” mierzy sobie około 283x126x122 mm przy masie 2112 g. Wydaje się, że to niewiele, ale pamiętajmy, że mówimy o sprzęcie, który z definicji ma być mobilny. Nic więc dziwnego, że producent dołącza do zestawu nylonowy pasek, który znacznie ułatwia poruszanie się z ciążącym Xtreme.

Oprócz tego w pudełku nie znajdziemy zbyt wiele. Ot, niezbędna papierologia i ładowarka, która niestety jest duża, nieporęczna i klockowata. Na szczęście nie będzie nam zbyt często potrzebna, ale o tym za chwilę.

JBL-Xtreme-1

Na froncie urządzenia widnieje samotne logo JBL, a u dołu dobrze widoczny wskaźnik naładowania baterii. U góry znajdziemy przyciski funkcyjne: połączenie Bluetooth, regulację głośności, przycisk odtwarzania oraz centralnie umieszczony wyłącznik wraz z dedykowanym klawiszem JBL Connect.

Connect przy użyciu aplikacji na urządzenia z Androidem i iOS może połączyć ze sobą wiele głośników firmy wyposażonych w tę funkcję i sterować ich pracą. Jako że tym razem miałem u siebie tylko jeden głośnik, na niewiele mi się ona zdała, lecz przy najbliższej możliwej okazji postaram się zaprezentować dokładne działanie JBL Connect.

Wracając na moment do wycieczki wokół urządzenia, ostatnie ciekawostki czekają na bokach Xtreme, gdzie znajdziemy dwa, jak to ujmuje JBL, “basowe radiatory”, czyli po prostu głośniki o średnicy 63 mm każdy. Z tyłu zaś na pierwszy rzut oka nie widać zbyt wiele. Dopiero po rozpięciu zamka ukazuje się gniazdo ładowania, złącze mini-jack 3,5 mm, dwa pełnowymiarowe porty USB i przykryty gumową zatyczką port microUSB, który… w sumie nie wiadomo po co tam jest, bo możemy przez niego tylko podłączyć źródło dźwięku. Niestety, nie możemy tak urządzenia naładować.

Przygotowany na (prawie) każde warunki.

Całość obudowy pokrywa bardzo przyjemna w dotyku i bardzo wytrzymała tkanina dostępna w trzech kolorach (czarnym, czerwonym i niebieskim), która w połączeniu z nano-pokryciem na radiatorach sprawia, że JBL Xtreme jest odporny na zalanie (choć nie na zanurzenie). Możemy więc zabrać go gdziekolwiek, a potem tylko spłukać brud pod bieżącą wodą i mieć pewność, że głośnikowi nic się nie stanie. JBL zapewnia także, że Xtreme nie boi się piachu, pyłu ani niskich i wysokich temperatur. Tych ostatnich oczywiście nie miałem jak sprawdzić, ale wyciągając głośnik na dziesięciostopniowy mróz nie zrobiłem mu żadnej szkody, więc jestem skłonny uwierzyć w zapewnienia firmy co do jego wytrzymałości.

JBL-Xtreme-5

Ze względu na opisane wyżej cechy, JBL Xtreme świetnie nadaje się do zabrania ze sobą np. na plażę, na piknik, na rodzinnego grilla w ogrodzie. Nieszczególnie nadaje za to na długie, piesze wycieczki w głuszę, ze względu na swoje gabaryty. Owszem, można go upchać do plecaka, albo przewiesić przez ramię, ale nadal jest to dodatkowy, niemały ciężar.

Ależ to gra!

Przy cenie 1300 zł i takich wymiarach spodziewałem się, że będzie dobrze. Moje przeczucie wspierała też specyfikacja: 70Hz - 20KHz zakresu częstotliwości i 80 dB odstępu sygnału od szumu do dobre wyniki, jeśli chodzi o taki sprzęt. I nie zawiodłem się. 63-milimetrowe membrany produkują naprawdę potężne, pełne brzmienie, którego głośnością zaskakująco łatwo jest wywołać walenie w ścianę od strony sąsiadów w bloku. Przez ostatnie tygodnie JBL Xtreme służył mi nie tylko za przenośny głośnik, ale także zastąpił całkiem solidny zestaw 2.0 na biurku. Słuchałem na nim utworów przeróżnych gatunków i wykonawców, i jeśli miałbym podsumować, dla wielbiciela jakiej muzyki jest ten głośnik, powiedziałbym, że… nie wiem.

Wiem tylko tyle, że nie usatysfakcjonuje on osób szukających wstrząsającego klatką piersiową basu, bo na to głośniki w Xtremie są po prostu fizycznie za małe. Bas jest jednak niebywale selektywny, więc miłośnicy tłustych beatów będą mogli dobrze wysłyszeć, co ich ulubieni producenci wyprodukowali w dolnych partiach utworu.

JBL-Xtreme-7

W pozostałych gatunkach muzyki JBL Xtreme sprawował się po prostu dobrze. Nadal nie jest to sprzęt dla audiofilów, ale przeciętny słuchacz będzie więcej niż usatysfakcjonowany. Wokale, zarówno męskie jak i kobiece brzmią naprawdę pełnie i czysto, za sprawą bardzo klarownej góry produkowanej przez głośnik.

Ta sama góra niestety okazuje się momentami zbyt “sucha” podczas słuchania utworów klasycznych, powodując, że np. skrzypce brzmią dość sztucznie i płasko. Za sprawą wspomnianego wcześniej, selektywnego basu znakomicie słucha się za to jazzu, R’n’B i Pop-u, bo naprawdę można usłyszeć smaczki, które zazwyczaj przykryte są “bumiącymi” tonami niskimi w głośnikach.

Odrobinę zawiodła mnie szerokość sceny i separacja poszczególnych instrumentów, co szczególnie ubodło mnie w muzyce rockowej. Skomplikowane riffy na obniżonych strojach gitary takich zespołów jak Tremonti czy Periphery niestety nie brzmią tak dobrze, jak mogłby by brzmieć, bo niektóre nuty po prostu się ze sobą zlewają.

To jednak czepialstwo osoby, która przez większość czasu słuchała Xtreme’a w domowym, muzycznie sterylnym zaciszu. A przecież nie takiemu konsumentowi dedykowany jest ten głośnik JBL’a.

Dopiero na zewnątrz JBL Xtreme pokazuje pełnię swojego potencjału.

Drobne niedostatki brzmienia kompletnie przestają się liczyć, gdy wyniesiemy Xtreme’a na świeże powietrze. Najważniejsze jest to, żeby grał głośno i nie przesterowywał. I dokładnie tak jest. Nie jest ważne, jak bardzo rozkręcimy muzykę - nie dochodzi tutaj do żadnych zniekształceń.

Z dala od gniazdka głośnik posłuży nam jakieś 13-14 godzin, za sprawą akumulatora o pojemności 10000 mAh. Co więcej, dwa porty USB skryte pod zamkiem na pleckach urządzenia pozwolą nam… naładować smartfony nasze i naszych gości w czasie spotkania. Oczywiście skróci to nieco czas pracy samego głośnika, ale przynajmniej nie musimy pamiętać o tym, żeby jeszcze dodatkowo zabrać ze sobą powerbank.

JBL-Xtreme-9

Jakości połączenia przez Bluetooth również nie mogę nic zarzucić, pod jednym warunkiem. Dopóki Xtreme podłączony jest do urządzenia mobilnego, zarówno sam proces łączenia jak i stabilność sygnału stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Jeśli jednak podłączymy głośnik do komputera, dochodzi do dziwnego zjawiska, w którym głośnik jakby “lagował” przy połączeniu. Są to dosłownie 2-3 sekundy ciszy od momentu rozpoczęcia odtwarzania do przekazania sygnału urządzeniu i potem problemu nie ma. Początkowo myślałem, że to wina mojego MacBooka, jednak połączenie z drugim komputerem i chwila grzebania w Sieci utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest to rzeczywisty problem, z którym nie tylko ja się borykam.

To tak naprawdę drobnostka, trzeba ją jednak rzetelnie wynotować, zwłaszcza że nie mówimy o tanim sprzęcie.

JBL-Xtreme-14

No właśnie… ta cena.

Za 1300 zł lista głośników bezprzewodowych, w których możemy przebierać robi się naprawdę długa i zaczynają się pojawiać na niej takie firmy jak Sonos czy matczyny dla JBL’a Harman. Propozycje wspomnianych firm może i lepiej grają i wyglądają bardziej stylowo w domowym zaciszu, ale… JBL Xtreme wcale nie chce z nimi konkurować.

To sprzęt stworzony dla bardzo konkretnej niszy, do bardzo konkretnych zastosowań. I jako taki spisuje się naprawdę znakomicie. Nie ma na rynku drugiego głośnika bezprzewodowego, który jest w stanie znieść takie warunki jak Xtreme, a przy tym zagrać tak przyjemnie dla ucha.

JBL Xtreme dedykowany jest świadomym kupującym, którzy planują częściej używać go na zewnątrz, niż wewnątrz czterech ścian. Jednakże jakość brzmienia tego głośnika jest na tyle dobra, że dla wielu osób będzie on z powodzeniem służył i tu, i tu.

A to czyni go jednym z najbardziej uniwersalnych głośników Bluetooth, jaki można w tej chwili kupić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst