Nauka  / News

Jak może rozprzestrzeniać się życie w kosmosie? Jak zaraza...

Picture of the author
139 interakcji
dołącz do dyskusji

Na razie nie wiemy, czy nasza cywilizacja jest jedyną w naszej galaktyce czy wszechświecie, czy też tętni on życiem ewoluującym na niezliczonej ilości światów. Ale gdzie szukać kosmitów? Według nowych badań, w poszukiwaniach przyda nam się wiedza o… epidemiach.

Od dziesięcioleci próbujemy skontaktować się z E.T. i nadal nam to nie wychodzi. Być może dlatego, że on nie istnieje. Być może też dlatego, że nie wiemy gdzie go szukać i nie znamy „numeru kierunkowego”. A przede wszystkim dlatego, że nasza technologia jest nadal prymitywnym narzędziem w kontekście ogromu wszechświata. To jednak nie oznacza, że nie powinniśmy już teraz próbować. Samo potwierdzenie pozaziemskiego życia będzie wielkim wydarzeniem dla ludzkości. A jeżeli jeszcze się okaże, że to będą skomplikowane, świadome organizmy…

Tak, czy inaczej, nie wiemy gdzie ich szukać. Jednak jak wynika z badania tych naukowców, możemy mieć na to całkiem niezłą metodę. Badania były przeprowadzane w CfA (Smithsonian Center for Astrophysics) pod przewodnictwem Henry’ego Lina. Naukowcy jako fundamentalne założenie stawiają panspermię, a więc, cytując Wikipedię, hipotezę postawioną przez Svante Arrheniusa mówiącą o tym, że życie na Ziemi jest pochodzenia kosmicznego i dostało się tu przez znajdujące się w kosmosie przetrwalniki bakterii, np. za pośrednictwem meteoroidu, planetoidy lub komety.

Wyobraźnia rusza na pomoc nauce

Panspermia sugeruje, że nasiona życia krążą po wszechświecie, „zapładniając” żyzne planety. Skojarzenie z plemnikiem szukającym odpowiedniego jajeczka jest całkiem na miejscu. Jednak można znaleźć również i inną metaforę. W podobny sposób działa wirus, podróżując po organizmie i wstrzykując swoje DNA do podatnych komórek. Czy można więc, idąc drogą analogii, porównać życie do trapiącej wszechświat epidemii?

Nie zapominając oczywiście o tym, że panspermia to tylko jedna z hipotez: jak najbardziej tak. Kolejne planety są „zarażane” życiem, a czasem wręcz ową „epidemię” mogą przekazywać dalej, na przykład poprzez odłamki skalne wystrzeliwane w przestrzeń kosmiczną w przypadku kolizji z innym, czasem wręcz niewielkim ciałem niebieskim.

Posługując się tym założeniem możemy sięgnąć do wiedzy, którą już posiedliśmy dzięki studiowaniu biologii. – Życie może się rozprzestrzeniać, przechodząc od gwiazdy do gwiazdy według podobnego wzorca, co epidemia. W pewnym sensie, Mleczna Droga byłaby infekowana komórkami życia – czytamy w oświadczeniu prasowym słowa Avi’ego Loeba, współautora badania.

Naukowcy posłużyli się modelem komputerowym i symulacją, stosując założenie, że w nieograniczonym czasie planeta wysyła „nasiona” we wszystkich możliwych kierunkach. Gdy takie nasiono znajdzie inną „glebę”, istnieje prawdopodobieństwo, że jest ona „żyzna”, a życie „zakiełkuje”. A w tym ciągu przyczynowo-skutkowym pojawia się wzorzec znany epidemiologom. „Klastry życia”, jak nazywają je naukowcy formułujący tę teorię, formują się, rosną i stykają się ze sobą tak, jak bąble powietrza w gotującej się wodzie.

Mamy tylko nadzieję, że kosmos nie dysponuje zbyt dużą ilością „przeciwciał” na naszego wirusa…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst