Tech  / Felieton

W sprzedażowej machinie Samsunga zgrzyta coraz głośniej

Przy okazji raportów finansowych producentów smartfonów trzy miesiące temu zwracaliśmy uwagę na słabsze wyniki ze względu na gorszą sprzedaż najdroższych flagowych modeli. Wszystko wskazuje na to, że taka sytuacja utrzymała się w kolejnym kwartale, a to już przyczynek do głębszej refleksji.

Wczoraj HTC, a dzisiaj Samsung - obie firmy ogłosiły słabsze niż oczekiwano wyniki finansowe za poprzedni kwartał. O ile słabych wyników HTC można było się spodziewać, o tyle rezultat Samsunga jest zastanawiający. Po raz drugi z rzędu zmniejszył się bowiem zysk operacyjny koreańskiego lidera rynku mobilnego. To pierwsza taka sytuacja od niepamiętnych czasów, o tyle dziwna, że przecież sprzedaż smartfonów nieprzerwanie dynamicznie rośnie, a Samsung zwiększa swoją przewagę nad konkurentami.

Kwartalny wynik operacyjny Samsunga spadł o 4,3 proc., po tym jak w czwartym kwartale ubiegłego roku poleciał w dół o 6 proc. Przychody tymczasem praktycznie stały w miejscu - w 1. kwartale 2014 r. wzrosły bowiem zaledwie o 0,24 proc., czyli w granicach błędu statystycznego.

Co ciekawe, wyniki obu azjatyckich firm pojawiają się na moment przed globalnymi debiutami ich nowych flagowych modeli na 2014 r. - HTC One (M8) oraz Samsunga Galaxy S5.

To o tyle istotne, że to właśnie segment najdroższych smartfonów wydaje się być odpowiedzialny za słabsze wyniki finansowe.

nowy HTC One (2014)

Świadczy o tym fakt spadającej średniej ceny sprzedaży (ASP) smartfonów. Jeszcze w połowie ubiegłego roku Samsung sprzedawał pojedynczego smartfona za średnio 235 dol., podczas gdy na koniec roku - w najlepszym zawsze czwartym kwartale - ASP wynosiło już tylko 209 dol.

To oznacza, że słabsze modele Samsunga sprzedają się coraz lepiej i kosztem droższych, flagowych modeli.

To właśnie stało chyba za decyzją o przyspieszeniu debiutu najpierw Note'a 3, a następnie Galaxy S5 o kilka tygodni (tradycyjnie Samsung pokazywał nowego Galaxy w marcu; w 2014 r. zrobił to w lutym). Na macierzystym, koreańskim rynku nowy Galaxy zadebiutował 27 marca, na świecie dostępny będzie za 3 dni - 11 kwietnia. W wynikach aktualnego kwartału Samsung będzie więc szukał przerwania niekorzystnego trendu słabszej sprzedaży topowych modeli.

SAMSUNG CSC

To dla Samsunga spory problem, ponieważ:

  • większa popularność tańszych modeli to z jednej strony wyższe udziały ilościowe w rynku, ale za to mniejsze wartościowe;
  • to także niższa marża na sprzedaży smartfonów, co z kolei prowadzi - jak w minionym kwartale - do niższej rentowności;
  • to również woda na młyn dla chińskich producentów, którzy podgryzają Samsunga właśnie w segmencie średnim i niskim. Tego też - jak wiemy skądinąd - najbardziej boi się dziś Samsung;
  • to także korzystne dla... Apple'a, czyli głównego rywala Samsunga na rynku mobilnym. Sprzedaż iPhone'ów raczej nie podlega tym samym mechanizmom rynkowym, co sprzedaż topowych Samsungów. Istnieje więc zagrożenie, że w segmencie premium i super premium Apple umocni swoją pozycję względem Koreańczyków.

Jeśli wczytać się w nieoficjalne doniesienia z Korei, przedstawiciele Samsunga są skonfundowani brakiem wzrostów w segmencie smartfonów. Niby są do bólu konsekwentni w swojej strategii opanowania rynku mobilnego od lat, jednak w ostatnim półroczu coś przestało działać.

Czy to nasycenie rynku najdroższymi smartfonami, czy nieproporcjonalnie szybki rozwój sprzedaży smartfonów ze średniej i niskiej półki cenowej? Jedno jest pewne - w machinie Samsunga pojawiła się poważna rysa. Na ile okaże się szkodliwa dowiemy się zapewne w połowie lipca, gdy Samsung będzie raportował wyniki drugiego kwartału 2014 r.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst