Tech

Osama bin Laden, kapelusz Cthulhu i mała druhna - wszystko staje się memem

Internet oddziałuje z niesamowitą prędkością. Oprócz oczywistego najszybszego jak dotąd przekazu informacji niesie ze sobą też inne, nowe cechy. Czysta informacja przeradza się w błyskawicznym tempie w internetowe memy, które opanowują na krótką chwilę sieć na całym świecie. Nigdy wcześniej odbiorcy nie mieli tak dużego wpływu na kreowanie treści i ich subiektywny wybór. Doskonale widać to na przykładzie ostatnich wydarzeń. Z mniej lub bardziej poważnych wiadomości tworzą się dziesiątki tematów potraktowanych lżej, niż robiły i robią to zawodowe portale i dzienniki. I to podane w ten sposób robią furorę przyćmiewając oryginalne wydarzenia. Są atrakcyjniejsze. I, co chyba najważniejsze, zawierają więcej pierwiastka ludzkiego. To one są przyszłością społeczeństwa informacyjnego.

Najświeższym przykładem jest śmierć Osamy bin Ladena. Z bardzo politycznego wydarzenia stała się w kilka godzin internetowym memem. Twitter, choć mniejszy od Facebooka jest tego najlepszym przykładem. Dziś timeline’y pewnie większości aktywnych użytkowników opanował bin Laden w coraz luźniejszych formach. Poważne opinie szybko zamieniły się w dziesiątki żartów (o różnym poziomie). W pierwszej dziesiątce twitterowych trendów te powiązane z bin Ladenem zajmują aż cztery miejsca, za to jedno z nich zajął również temat „Saddam Hussein”. Jakże to znamienne – jeden temat ciągnie za sobą inny, podobny lecz z przeszłości. Choć Twitter przoduje w wyłapywaniu i tworzeniu trendów, Facebook również ma tu swoją działkę. Od razu po upublicznieniu informacji powstało dziesiątki stron temu poświęconych, a dotychczas najpopularnejsza „Osama bin Laden is DEAD” zebrała do chwili pisania tego tekstu 340 tysięcy „like’ów”. Wszystko to oddolne inicjatywy tworzone przez reagujących odbiorców.

Okazało się też, że pewien użytkownik Twittera przypadkowo na żywo zrelacjonował nalot na kryjówkę bin Ladena, o czym dowiedział się dopiero gdy media podały nalot do publicznej wiadomości. Mężczyzna stał się momentalnie popularny, a jego twitty przewinęły się przez wszystkie najważniejsze portale informacyjne. Oto flagowy przykład siły, dostępności i szybkości mediów społecznościowych.

Informacja o śmierci bin Ladena przyćmiła lekko już przebrzmiały najpopularniejszy temat weekendu – ślub księcia Williama i Catherine Middelton. Cały piątek, sobotę i niedzielę tym emocjonowały się media społecznościowe tworząc samonakręcający się buzz. Internetowe transmisje na żywo pobiły wszystkie dotychczasowe rekordy oglądalności. Ale niemal natychmiast miejsce informacji o tym, kto przybył na ślub, jaką suknię miała Kate itp. zajęły memy – „kapelusz Ctuhlhu” księżnej Beatrice i trzyletnia Grace Van Cutsem, która znalazła się na zdjęciu z pocałunkiem młodej pary. Mała druhna o wymownej minie z prędkością światła znalazła się na na tysiącach stron, internauci zareagowali niemal natychmiastowo tworząc setki komentarzy i fotomontaży i fanpage’y z dziewczynką (z kapeluszem księżnej Beatrice zresztą również, i to dosyć popularnych). Sam ślub zszedł na drugi plan.

Ostatnimi czasy coraz częściej widać błyskawiczne przetwarzanie informacji w mniej lub bardziej udane memy – Egipt, Libia czy chociażby Charlie Sheen. Są na czasie, trafiają w gusta, bo przecież tworzą je sami internauci. Czysta wiadmość coraz mniej pociąga i nie potrafi przyciągnąć uwagi pośród zalewającego sieć szumu informacyjnego.

Ten trend będzie się pogłębiał. Internauci pojęli, że to oni mają siłę i to dla nich przeznaczone są informacje. A co najważniejsze, że sami mogą rozpowszechniać z wartością dodaną. Wartościową czy nie – ważne, że atrakcyjną.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst