Foto  /  Artykuł

Dobry żart. Fotografowie idą do sądu z Instagramem, bo nie rozumieją internetu

Picture of the author

Instagram czeka kolejna batalia sądowa. Tym razem fotografowie składają pozew zbiorowy przeciwko zasadom osadzania zdjęć z Instagrama na zewnętrznych stronach. Większego absurdu dawno nie widziałem.

W sądzie federalnym w San Francisco złożono nietypowy pozew zbiorowy przeciwko Instagramowi. Fotografowie zwracają uwagę, że bardzo wiele mediów buduje artykuły na bazie zdjęć osadzonych z Instagrama. Artykuły mają często niewiele treści, a zdjęcia są główną wartością dla czytelnika. Na takim artykule właściciel serwisu zarabia tak samo, jak na każdym innym, wyświetlając obok reklamy.

W efekciem, jak twierdzą fotografowie, zdjęcia służą do zarabiania na stronach, którym nikt nie udzielił licencji na publikację, szczególnie do celów komercyjnych.

Osadzanie treści z innych serwisów jest codziennością w internecie.

Na pewno niejednokrotnie natknęliście się w internecie na zdjęcie z Instagrama osadzone w treści wpisu. Jeżeli jakimś cudem nie widzieliście takiego materiału, możecie go zobaczyć poniżej.

Tego typu embedy są powszechną rzeczą w internecie, nie tylko w kontekście zdjęć. W serwisach polityczno-gospodarczych mnóstwo treści powstaje na bazie tweetów opublikowanych przez polityków, dziennikarzy i działaczy. Taki tweet jest najczęściej osadzony w tekście i często jest punktem wyjścia dla całego artykułu.

Osadzanie treści jest też zupełnie powszechną praktyką w przypadku filmów opublikowanych na YouTubie. Każdy film z tego serwisu można zaembedować w artykule. Dokładnie tak, jak widać poniżej.

Skoro można osadzać na stronach treści pisane oraz filmy, dlaczego mielibyśmy robić wyjątek dla zdjęć?

Być może dla niektórych fotografów będzie to niespodzianką, ale nie ma obowiązku publikacji swoich zdjęć na łamach Instagrama. Jeżeli wchodzisz na Instagram i chcesz na nim budować zasięgi oraz swój fotograficzny biznes, musisz zaakceptować regulamin usługi. A w nim jest jasno napisane, że Instagram wykorzystuje API pozwalające osadzać treści na innych stronach.

Nie jestem pewien, czy fotografowie podpisani pod wnioskiem rozumieją zasadę, na jakiej działają osadzane treści. Embed jest de facto krótkim fragmentem kodu, który na bazie odpowiedniego API wyświetla treść z innej witryny. Tłumacząc z polskiego na nasze: przy tego typu osadzeniu nie dochodzi do zwielokrotnienia materiału. Zdjęcia nie są pobierane z Instagrama i następnie uploadowane na serwer strony, która publikuje artykuły.

Jedynym elementem na stronie jest kod, który wyświetla treść z Instagrama, YouTube’a czy innego Vimeo. Tą samą treść, którą autor opublikował w danym serwisie, godząc się uprzednio na regulamin, w którym jasno stoi, że serwis wykorzystuje API do osadzania treści.

Nie godzisz się na takie udostępnianie poza twoją kontrolą? Nie korzystaj z Instagrama. Załóż autorską stronę z portfolio i to nie niej publikuj zdjęcia bez możliwości osadzania na innych stronach. Nie ma problemu. A jeśli wolisz jednak Instagram z potencjalnym zasięgiem miliarda użytkowników na całym świecie, nie bądź cyniczny i nie udawaj, że nie akceptowałeś regulaminu usługi.