Kosmos  /  News

Elon Musk: tak, ludzie polecą na Marsa. Ale po drodze trochę się ich pozabija

Picture of the author
1622 interakcji
dołącz do dyskusji

Bycie bezpośrednim to cecha, której z pewnością nie można odmówić Elonowi Muskowi. Tym razem mój ulubiony ekscentryczny miliarder przyznał, że kolonizacja Marsa będzie wymagać ofiar. Dosłownie.

Chodzi o wypowiedź, która padła podczas wywiadu przeprowadzonego z Muskiem przez Petera Diamandisa, założyciela fundacji X Prize Foundation, organizacji non-profit, która wspiera badania naukowe.

Musk: załogowe misje na Marsa będą niebezpieczne

Diamandis zaprosił Muska, żeby porozmawiać o szeroko rozumianej przyszłości i wyzwaniach z nią związaną. Panowie, rzecz jasna, poruszyli wątek kolonizacji Marsa. Musk był w tej kwestii szczery aż do bólu:

— [w trakcie misji - przyp. red] możesz umrzeć, do tego będzie niewygodnie i nie będzie tam żadnego dobrego jedzenia. Będzie to żmudna i niebezpieczna podróż, z której możesz nie wrócić żywy. Szczerze mówiąc, na początku pewnie zginie kilka osób.

Przypomnijmy: Musk chce, aby pierwsza załogowa misja na Marsa wystartowała z Ziemi już w 2026 roku. Miliarder nie chce ograniczać się też wyłącznie do misji badawczych. Jego plan zakłada jak najszybszą budowę marsjańskiego miasta, w którym mieszkać będzie ok. miliona osób. Właściciel SpaceX podzielił się już kilka razy swoimi przemyśleniami na temat początków załogowej eksploracji Marsa, co ma nastać, gdy jego nowa rakieta – Starship – zacznie regularnie wozić ludzi na Czerwoną Planetę.

Wizja Muska zakłada na przykład, że na początku eksploracji Marsa ludzie będą musieli „mieszkać pod szklanymi kopułami”. Twierdzi również, że ludzkość będzie w stanie wybudować pierwszą bazę marsjańską w niedalekiej przyszłości, jeszcze za życia Muska.

Kolonizacja Marsa będzie niebezpieczną przygodą

Trudno nie zgodzić się ze słowami mojego ulubionego ekscentrycznego miliardera. Owszem, załogowe misje na Marsa będą pełne niebezpieczeństw.

Począwszy od śmiertelnego kosmicznego promieniowania, przez problemy spowodowane brakiem ziemskiej grawitacji, aż po kwestie związane z psychiką członków załogi. Nie dość, że będą oni musieli znieść trudy przeraźliwie długiej i ryzykownej podróży na stosunkowo niewielkiej przestrzeni statku kosmicznego, to jeszcze będą musieli zaakceptować fakt, że jeśli cokolwiek pójdzie na Marsie nie tak, nikt nie przybędzie im na pomoc. A przynajmniej nie za szybko.

Dlatego też Musk wielokrotnie podkreślał, że całe to przedsięwzięcie jest tylko i wyłącznie dla ochotników, którzy nie boją się tego ryzyka i będą liczyć się z tym, że ta przygoda może ich pozbawić życia. Zapewne chętnych i tak zgłosi się więcej, niż będzie dostępnych miejsc.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst