Tech  / Artykuł

10 grzechów Instagrama na 10 lat serwisu

Instagram właśnie skończył 10 lat. Z tej okazji przypominam mu, dlaczego jest złym serwisem.

Instagram kończy dziś 10 lat. Serwis powstał w 2010 roku i początkowo był dostępny tylko jako aplikacja na iOS. To sprawiło, że niektórych kręgach był uznawany za serwis „elitarny”. W 2012 r. Instagram otworzył się na Androida, co spotkało się z wielkim oburzeniem dotychczasowych użytkowników. iPhone’y były znane z dobrych aparatów, a jak wiemy, w obozie Androida rozstrzał cenowy jest potężny, więc z jakością aparatu bywa różnie.

Chwilę później, jeszcze w 2012 r. Instagram został przejęty przez Facebooka, co było świetną decyzją finansową dla Zuckerberga, ale tragiczną dla użytkowników i fotografii jako takiej, o czym dalej.

Dziś Instagram jest dostępny już nie tylko jako aplikacja mobilna, ale też aplikacja na Windowsa 10, a także aplikacja webowa działająca na wszystkich platformach. Instagram w przeglądarce pozwala jednak tylko przeglądać serwis, bez możliwości dodawania własnych treści.

W całej dziesięcioletniej historii serwisu być może najważniejszym momentem było uruchomienie relacji, czyli Instagram Stories, w sierpniu 2016 r.

nowości w instagram stories

Relacje dla wielu osób zmieniły sposób korzystania z Instagrama. Wielu twórców porzuciło inne platformy (w tym głównie Snapchat) na rzecz Instagrama, zabierając ze sobą rzesze fanów.

Zaskakującym niewypałem okazało się natomiast IG TV, czyli próba stworzenia platformy do dłuższych treści wideo. Instagram nie porzuca tego pomysłu, ale doskonale widać, że nie udało się nadszarpnąć ugruntowanej pozycji YouTube’a, ani stworzyć nowej propozycji dla najmłodszego pokolenia. Ten zabieg udał się dopiero TikTokowi.

Instagram ma obecnie przeszło miliard aktywnych użytkowników. Dla grupy Facebooka jest (a może właściwie „był”?) to serwis o świetnej demografii. W 2020 r. 36 proc. użytkowników Insta nie ma ukończonych 25 lat, a kolejne 33 proc. to grupa wiekowa 25–34 lata. W przypadku Facebooka widać zdecydowanie mocniejsze przesunięcie na starsze grupy wiekowe. Mimo to czas mija nieubłaganie, a Instagram nie jest już pierwszym wyborem dla pokolenia Z, czyli obecnych nastolatków.

Dla mnie Instagram to przede wszystkim rozczarowanie. Robiłem kilka podejść do tego serwisu, zarówno od strony prywatnej jak i bardziej zawodowej, odbijając się za każdym razem od miałkości formy i przekazu. Dlatego też na dziesiąte urodziny Instagrama przygotowałem listę dziesięciu grzechów głównych tego serwisu.

1. Instagram bardzo chce być serwisem fotograficznym, ale w rzeczywistości jest serwisem społecznościowym.

W powszechnym odbiorze o jakości zdjęcia decyduje jego popularność, a to niestety nieprawda. Tysiące serduszek pod zdjęciem nie oznaczają, że zdjęcie jest dobre. Najczęściej oznaczają tylko (albo aż) tyle, że modelka jest ładna.

A co właściwie decyduje o tym, że fotografia jest naprawdę dobra? Nie zawsze to, że „się podoba”. Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba mieć wiedzę, doświadczenie i obycie. Trzeba znać przynajmniej podstawy takich zagadnień jak budowa kadru, prowadzenie wzroku odbiorcy, wykorzystanie koloru i kontrastu, zabawa perspektywą, dobór właściwego momentu.

Instagram z jednej strony udaje rasowy serwis foto, a z drugiej, nie robi nic, by kształtować gusta i edukować swoich użytkowników. Mieć bazę przeszło miliarda duszyczek i przez 10 lat nie zrobić nic, by propagować wśród nich prawdziwe wartości fotograficzne? Nie da się tego uzasadnić.

2. Oszukałem was, bo tak naprawdę Instagram nie jest serwisem społecznościowym, a reklamowym.

Nie łudźmy się, że komukolwiek w Instagramie chodzi o zdjęcia. W szerszym obrazku wszystko sprowadza się do pieniędzy, czyli reklam. Są one wpychane użytkownikom w coraz bardziej bezczelny sposób. Pomijam już reklamę natywną (do niej jeszcze dojdziemy), ale sposób ekspozycji reklam displayowych jest na Instagramie koszmarny. Dochodzi do tego, że widzę więcej reklam niż faktycznych treści.

3. Zdjęcia na plaży z proszkiem do prania, czyli patologia reklamy natywnej.

Instagram stał się świetną platformą dla influencerów, ale zarówno gwiazdom serwisu jak i reklamodawcom często brakuje wyczucia. Product placement bywa przekomiczny, a do tego bardzo często nie jest oznaczony. Wygląda to szczególnie zabawnie, kiedy kilkanaście osób z danej branży przypadkowo pokazuje w tym samym czasie zdjęcie produktu X licząc na to, że nikt nie zauważy reklamy.

4. Chronologia? A co to takiego?

Obecnie większość serwisów społecznościowych nie bazuje na chronologicznym wyświetlaniu treści. Zamiast tego dostajemy efekt pracy algorytmów, które same wybierają, co mamy widzieć. W efekcie w piątek widzę wpis o tym, że znajomy szukał w poniedziałek transportu potrzebnego na środę. Instagram jako pierwszy zrezygnował z chronologii na ogromną skalę i niestety pociągnął za sobą inne serwisy.

5. IG Stories, czyli najgorsza odsłona FOMO.

Klikamy, żeby nie przegapić. Przecież jutro już tej relacji nie będzie! A co, jeśli umknie nam zdjęcie obiadu znajomego? W sumie nic się nie stanie, ale szkoda byłoby przegapić info o nowej knajpce. A poza tym, nie ma czasu na głupie pytania, klikamy!

Polecam zrobić sobie ćwiczenie i podczas kilkuminutowej sesji z IG Stories zapytać samego siebie, co widzieliście w poprzedniej relacji oglądanej kilkanaście sekund temu. Będziecie to pamiętać?

6. Publikacja zdjęcia jak partia szachów.

Jaki filtr? Nie ten który mi się podoba, ale ten, który pasuje do stylu mojego profilu. Jaki opis? Niedawno czytałem, że najlepiej dobić do długości XXX słów. Nade wszystko: jakie hashtagi? To skomplikowane, bo czasami bardziej opłaca się stosować mniej popularne, a bardziej wyspecjalizowane.

„Hakowanie” algorytmów Instagramu stało się sztuką samą w sobie, a przy tym niezłym biznesem. Ukłony dla twórców pokroju Elizy Wydrych, która w ubiegłym roku zarobiła milion złotych na sprzedaży e-booków z działającymi hashtagami.

7. Kopia kopii kopii kopii.

Popularne spoty są parodią samych siebie.

Czy trzeba dodawać coś więcej?

8. Znaczki pocztowe zamiast zdjęć.

No dobrze, ekrany smartfonów trochę urosły i zdjęcia są na nich spore, ale dlaczego serwis fotograficzny wygląda na ekranie komputera w ten sposób?

9. Dziesięć lat prac i brak aplikacji na iPada.

iPad może i jest najpopularniejszym tabletem na świecie. Może i są na nim wszystkie pozostałe aplikacje z portfolio Facebooka. Ale nie Instagram! Nie myśl, że obejrzysz zdjęcia w większym formacie. Z nowymi smartfonami też bywa problem, czego ekstremalnym przykładem jest Samsung Galaxy Z Fold 2. Instagram na tym ekranie zachowuje się tak, jakby Fold 2 był tabletem.

Instagram na iPadzie. Śmiać się, czy płakać?
Tak wygląda Instagram na Smsungu Galaxy Z Fold 2 za ok. 9 tys. zł.

No dobrze, ale Fold 2 to przecież nisza. W takim razie sprawdźcie, co dzieje się na smartfonach o mniej typowych proporcjach ekranu, jak np. 21:9. ucięte Relacje są tam na porządku dziennym. Czy tak trudno w 2020 r. wdrożyć skalowalny interfejs?

10. Na dokładkę nowa funkcja, która nie działa.

Na dziesięciolecie aplikacji Instagram pozwala zmienić na iOS wygląd ikony. Mamy do wyboru sporo wariantów, w tym archiwalne ikony sprzed wielu lat. Szkoda tylko, że funkcja nie działa. Przynajmniej na moim iPhonie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst