Foto  / Artykuł

Nowy filtr Lensbaby jest jak aplikacja foto w prawdziwym świecie

Lensbaby to producent bardzo nietypowych i trochę efekciarskich obiektywów. Ich nowy produkt to filtry, które działają niczym aplikacja foto w prawdziwym świecie.

Fotografowie dzielą się na dwie grupy. Pierwsza stara się jak najmniej przekształcać swoje zdjęcia, bo im więcej Lightrooma, tym bardziej fotografia przekształca się w grafikę komputerową. Druga grupa pozwala sobie na wszystko. Sztuczne efekty kolorystyczny, przecieki światła, doklejony bokeh? Żaden problem!

Nowe filtry Lensbaby to produkt, który ma szansę połączyć oba światy.

Z jednej strony nowe filtry Lensbaby zapewniają niecodzienne refleksy na zdjęciach, a z drugiej, to w pełni analogowy twór. A jeśli wszystkie te efekty powstają już na etapie rejestrowania zdjęcia, to być może przekonają do siebie nawet tę bardziej ortodoksyjną grupę fotografów.

O czym właściwie mowa? Zdjęcie wyraża więcej niż tysiąc słów, dlatego spójrzmy na przykłady użycia filtrów Lensbaby OMNI.

Przy tak inwazyjnych flarach światła bardzo łatwo uzyskać przerysowany i ciężkostrawny efekt, dlatego z filtrami tego typu nie można przesadzić. Przykłady producenta pokazują jednak, że da się uzyskać ładny obrazek, w którym dodatkowe flary dodają uroku.

Jak działa nowy filtr Lensbaby?

Nowy zestaw Flare Expansion Pack jest częścią systemu filtrów OMNI montowanych na obiektywie. Flare Expansion Pack zawiera cztery elementy wykonanych ze szkła i tworzyw sztucznych. Mają one różne kształty, co sprawia, że każdy inaczej załamuje światło.

Całość wygląda na aparacie naprawdę nietuzinkowo. Zetsaw jest jednak dość kosztowny, bo cena akcesoriów wynosi 70 dol, a do tego na bazowy system mocowania trzeba wydać 100 dol.

Podobne efekty można jedna uzyskać domowymi sposobami.

Starą sztuczką jest stosowanie… płyty CD do odbić szkła. Wielu fotografów eksperymentuje też z lusterkiem lub szybką przykładaną do obiektywu. Innym ciekawym pomysłem jest mały pryzmat. Wszystkie te akcesoria można kupić za kilkanaście złotych. W ich przypadku efekty nie będą jednak powtarzalne, ale dla wielu fotografów może to być zaletą.

Pozostaje też darmowa opcja, czyli nałożenie podobnych efektów w postprocesie. Na komputerach znajdziesz niezliczone paczki pluginów i filtrów do Photoshopa oraz Lightrooma, a na smartfonach polecam aplikację Afterlight, w której jedną z możliwości jest nakładanie subtelnych „przecieków światła”.

A samo Lensbaby? Jestem przekonany, że produkt znajdzie swoich nabywców. Ta firma ma bazę wiernych fanów, którzy wprost uwielbiają nietypowe rozwiązania, jakich znajdziemy mnóstwo w portfolio producenta. Jak widać, świat filtrów nie musi być płaski i okrągły.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst