Gry  / Artykuł

Anulowane, anulowane, anulowane. EA nie ma litości dla fanów Star Wars, wygaszając już trzecią grę na licencji

Miały być Gwiezdne wojny z wielkim, otwartym światem. Miał być kolejny Battlefront, ale jeszcze silniej nastawiony na kampanię dla jednego gracza. Miała być filmowa przygoda o kosmicznych łowcach nagród. Każdy z tych projektów został anulowany decyzją Electronic Arts.

Sprawa z licencją na gry w świecie Gwiezdnych wojen jest dosyć prosta. Jeśli chodzi o produkcje mobilne, każdy wydawca i producent może próbować pozyskać zgodę LucasFilmu. Jeżeli zaś chodzi o tytuły stacjonarne, tutaj umowę na wyłączność posiada Electronic Arts. Co za tym idzie, tylko EA może tworzyć gry Star Wars na konsole oraz PC. Wyjątkiem jest marka LEGO Star Wars, pozostająca w rękach Warner Bros.

Electronic Arts to wyłączny wydawca gier Star Wars.

Nawet gdyby CDP RED błagał o możliwość stworzenia nowego KOTOR-a, jest to niemożliwe. Nawet gdyby Turn 10 Studios modliło się o szansę na zrobienie nowego Star Wars Racera, modły nie zostałyby wysłuchane. Niezależnie od renomy studia oraz zasobów wydawcy, interaktywne Gwiezdne wojny pozostają przy EA. Czy się to nam podoba czy nie, na dobre i na złe. Ostatnio głównie na złe, chociaż są od tego wyjątki.

Początkowo informacja o współpracy na zasadzie wyłączności między EA oraz LucasFilmem (Disneyem) nie wydawała się aż tak okropna. Kilka lat temu myśleliśmy w ten sposób: wszakże do EA należy BioWare - twórcy KOTOR-a. Elektronicy mają w swoich zasobach DICE, które na pewno stworzy świetnego Battlefronta. Viscreal Games może zrealizować klimatyczną grę dla jednego gracza. Criterion może oderwie się od samochodów i wykona Star Wars Racer.

W pozytywnych scenariuszach zakładaliśmy ścisłą współpracę studiów, wymieniających się zasobami pod jednym szyldem EA. Widzieliśmy wspólny silnik - Frostbite - do którego można by włożyć gotowe biblioteki dla każdego producenta. Spodziewaliśmy się gier wypuszczanych niczym seria z karabinu. Do tego zmiennych i ciekawych - strzelaniny, cRPG, gry akcji, gry wyścigowe, symulatory lotu… Wszystko to było (i wciąż jest) w techniczno-logistyczno-kadrowym zasięgu EA.

Niestety, na ten moment tyle samo gier anulowano, co doczekało się premiery.

Pod banderą EA światło dzienne ujrzały strzelaniny Star Wars: Battlefront i Star Wars: Battlefront II oraz przygodowa gra akcji Star Wars Jedi: Fallen Order. Najnowsze dochodzenie dziennikarskie redaktora Kotaku Jasona Schreiera wskazuje z kolei na przynajmniej trzy produkty w zaawansowanym stadium rozwoju, którym EA ukręciło łby.

Orca była ambitnym projektem z otwartym światem, tworzonym od 2018 r. w EA Vancouver. Tytuł zakładał możliwość poruszania się po wielu planetach oraz pozwalał łączyć siły z różnymi stronnictwami. Orca została anulowana, ponieważ jej twórcy chcieli pracować nad grą przez zbyt wiele czasu, z kolei EA chciało dostać coś na końcówkę 2020 r. - w sam raz na premierę konsol nowej generacji.

Ragtag to z kolei silnie narracyjna przygoda dla jednego gracza, pozwalająca wcielić się w rolę kosmicznego łowcy nagród. Nad tytułem pracowało Viscreal Games - uznani twórcy serii Dead Space. Główną producentką Ragtag została sama Amy Hennig - producentka trzech pierwszych odsłon popularnej serii Uncharted. EA zamknęło całe Viscreal Games, a Ragtag trafił do kosza jeszcze w 2018 r.

Viking to z kolei próba sprostaniu oczekiwaniom kierownictwa EA, które chciało mieć grę na końcówkę 2020 r. Po tym, jak zbyt wielka, zbyt ambitna Orca została anulowana, mniejszy Viking miał wypełnić dziurę w kalendarzu. Tytuł czerpał garściami z Battlefronta od DICE, kładąc jeszcze większy nacisk na kampanię dla jednego gracza. Okazało się jednak, że pracujący nad projektem Criterion nie dowiezie gry na premierę nowych konsol. No więc do kosza.

Gry Star Wars zostały anulowane, ich twórcy przesunięci do Need for Speeda, FIFY i Apex.

Criterion ma się zająć kolejnymi odsłonami serii Need for Speed, z kolei EA Vancouver będzie pomagać przy FIFIE i Apex Legends. W ten sposób projekty na licencji Gwiezdnych wojen zostały zepchnięte na kompletnie boczny tor. Electronic Arts ewidentnie koncentruje się na własnych, kluczowych markach. Dzieje się to kosztem fanów Gwiezdnych wojen, którzy tęsknią za złotą erą gier Star Wars sprzed dwóch dekad.

Aktualnie EA finansuje już tylko dwa projekty na licencji Star Wars. Respawn tworzy drugą część Star Wars Jedi: Fallen Order (zapewne pod gigantyczną presją czasową), z kolei EA Motive odpowiada za jeszcze mniejszy, wciąż niezapowiedziany projekt w uniwersum Gwiezdnych wojen. To by było na tyle. Cóż... pół żartem, pół serio nadmienię tylko, że przynajmniej LEGO Star Wars: The Skywalker Saga zapowiada się całkiem nieźle.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst