Social media  / Artykuł

„Czy jestem dupkiem, jeśli nie chcę być na Insta i blogu mojej mamy?” Zapytał syn influencerki

Bunt dzieci Internetu. Nastoletni syn influencerki chciałby zniknąć z sieci, ale mama mu na to nie pozwala.

Nie każdy nastolatek marzy o karierze małego influencera, każdy powinien mieć za to prawo do prywatności.

Kto tu jest dupkiem?

Reddit AITA powstał, by ukoić niespokojne sumienia. Jego nazwa to akronim od Am I the Asshole, czyli rozpaczliwego pytania: Czy to ja jestem dupkiem? Ponieważ rozstrzygnięcie tak ważkiego dylematu zwykle nie jest łatwe i wymaga pewnej dozy obiektywizmu, Internet, strefa w której nikt nie będzie miał oporów przed powiedzeniem ci prosto w wątek, że owszem dupkiem jesteś, wydaje się według wielu osób do tego idealna.

Do tej właśnie świątyni crowdsourcingowanej moralności zwrócił się ze swoim dylematem niejaki FinallyAnonymous6, nastoletni już syn internetowej influencerki. Dorastanie jego i jego siostry było istotną częścią jej bloga i Instagrama.

To beznadziejne, że na mój temat jest tak wiele w internecie. To wszystko będzie się pokazywać, gdy będę szukał pracy, umawiał się z kimś, gdy ktokolwiek wyszuka moje imię – zdradza swoje obawy.

Nastolatek twierdzi, że prosił wielokrotnie mamę o to, by nie umieszczała więcej jego zdjęć na blogu i usunęła wszystkie dotychczasowe fotografie i informacje o nim. Gdy ta jednak pozostawała na prośby niewzruszona, zmienił strategię. Zamówił w Internecie dla siebie i swojej 9-letniej siostry po bluzie ozdobionej takimi komunikatami jak: „nie robić zdjęć”, „nie kręcić”, „nie zgadzam się na bycie fotografowanym”, „nie znaczy nie”, „uszanujcie moją prywatność”, „nie zarabiaj na moim wizerunku”, „to moje własne ciało”. Jeśli jego mama zrobi mu w niej zdjęcie, jego protest będzie wyraźnie na nim widoczny.

Jak łatwo się domyślić, mamie ten pomysł nie przypadł do gustu. Próbuje tłumaczyć, że czasami chce po prostu uchwycić dorastanie swojego syna, a nie zdobyć materiał do wpisu na bloga. FinallyAnonymous6 nie ufa jednak tym zapewnieniom, jak mówi, już się na nich sparzył. Przyznaje, że mama czasem robi zdjęcia tylko dla siebie, ale potem przekupuje go, by pozwolił umieścić swoją fotografię w sieci albo umieszcza te, w których on występuje tylko na drugim lub trzecim planie, tłumacząc, że uważa, że to jest OK.

Pokolenie dzieci sieci dorasta. Nie wszyscy chcą, by w internecie było o nich wszystko.

Historia, nawet jeśli nie pochodzi z najbardziej wiarygodnego źródła (przepraszam, Reddicie), dobrze obrazuje dylemat, z którym będą musieli zmierzyć się rodzice-influencerzy. Jej autor zadaje pytania do tej pory stawiane głównie przez widzów, media i teoretyków mediów społecznościowych. Stawiane przez najmłodszych, których poruszane problemy dotyczą, mają zupełni inny wydźwięk. Dzieci, do tej pory pozbawione głosu, zaczynają go zyskiwać.

Trudno obecnie powiedzieć, jak na najmłodszych wpływa dorastanie w społecznościowej sławie. Nasuwające się analogie między dziecięcymi gwiazdami srebrnego ekranu a maluchami z Instagrama, YouTube'a czy bloga mogą być mylące. Te drugie nie mają swoich agentów, a ich karierą sterują lepiej znający je i ich potrzeby rodzice. Dopiero gdy za kilka lat jako dorośli zaczną się one pojawiać w terapeutycznych gabinetach, spowiadając się z traum wieku dziecięcego, poznamy część odpowiedzi. Kolejną wyczytamy pewnie z ich bardziej lub mniej fabularyzowanych pamiętników. Większość pozostanie tajemnicą obwarowaną licznymi „to zależy“. Na razie na ten temat możemy tylko teoretyzować i snuć domysły.

Jedno wydaje się pewne. Umieszczając wizerunek dziecka w sieci, trzeba szanować jego wolę i opinię na ten temat. Nawet jeśli jest się jego mamą.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst