Social media  / Felieton

To okropne młode pokolenie, wpatrzone w smartfony

120 interakcji
dołącz do dyskusji

Słyszę to co najmniej kilka razy w tygodniu. Dzisiejsza młodzież jest zła i dziwna, gapi się w swoje telefony, żyje w internecie, co z niej wyrośnie?! Nawet porozmawiać nie potrafi między sobą!

Odwieczne różnice pokoleń mają nowy posmak technologiczny, wydają się większe, bo starsze pokolenia nie rozumieją, że internet to po prostu życie. Nie chcą zrozumieć. Nie warto się nimi przejmować. Uczucia w sieci - miłość, nienawiść, przyjaźń, przywiązanie, odraza - pomiędzy ludźmi są tak samo prawdziwe, jak w tak zwanej rzeczywistości.

Świat wygląda inaczej niż 20, 40, 50 lat temu. Czy nam się podoba czy nie, świat się zmienia. Mamy na to wpływ, zwykle wybieramy radosną ignorancję i odpuszczamy kształtowanie naszej rzeczywistości tak, by przypadała nam do gustu, jednak uwielbiamy marudzić na to, że się zmienia. Nasze babcie narzekały, że nasi rodzice nie mają wartości, nasi rodzice narzekają, że my żyjemy w świecie bez sensu i że za ich czasów było lepiej, my zaczynamy już narzekać, że z dzisiejszych nastolatków nic dobrego nie wyrośnie.

Takimi głodnymi kawałkami nie wywołujemy żadnego pozytywnego efektu, wręcz odwrotnie. Szkodzimy. Na dodatek jesteśmy hipokrytami.

My, którzy nie wychowaliśmy się ze smartfonem w ręku, lubimy myśleć, że kontakty interpersonalne powinno prowadzić się twarzą w twarz. Tylko wtedy, z mnóstwem społecznych wskazówek, mają wartość. Tylko wtedy dostarczają satysfakcji, uczą życia i socjalizują. Tylko wtedy rozwijają i spełniają potrzeby kontaktów międzyludzkich.

Lubimy patrzeć krzywo na ludzi, którzy przychodzą razem do kawiarni, a potem każdy gapi się w ekran swojego smartfona, jakby nie zauważał istnienia ludzi, z którymi można prowadzić rozmowy na żywo. Myślimy, że jesteśmy lepsi, że nasze kontakty mają więcej znaczenia, że sami przeżywamy więcej i lepiej.

To nie do końca prawda. Nie dość, że sami pewnie to robimy i nie mamy prawa rzucić kamieniem, to na dodatek kontakty przez internet nie są takie proste. Inaczej odbywają się tekstowo, inaczej głosowo, jeszcze inaczej w formie wideo. Na dodatek dzielą się na te, które prowadzimy z ludźmi, których już znamy i na nowo poznawane przez internet osoby. Każda z tych kategorii ma swoje plusy i minusy, wywołuje różne stopnie przywiązania i ma własną charakterystykę.

Z ludźmi, których znamy na żywo, ze znajomymi, kontakt przez internet nie zmienia znacząco relacji i zależnie od sposobu komunikacji sprawia, że czujemy różne stopnie przywiązania. Wideoczat jest oczywiście najbardziej znaczący a wiadomości tekstowe najmniej.

Jednak ciekawsze jest co innego - gdy poznajemy ludzi cyfrowość kontaktu sprawia, że poznający się mają większe poczucie intymności, otwartości i zaangażowania niż przy poznaniu twarzą w twarz. Rozmawiając z kimś przez medium z ograniczonymi możliwościami wyłapywania wskazówek, dostosowujemy zachowanie do tegoż medium. Poznanie kogoś online może skutkować takim samym stopniem przywiązania i satysfakcji z relacji, jak rozwinięcie jej na żywo, choć może zająć nieco więcej czasu.

Da się więcej. Da się mieć wartościowe relacje przez internet, da się czuć i przeżywać gapiąc się w ekranik smartfona.

Tak jak w życiu, poza internetem nie z każdym i nie wszystkie relacje rozwiną się lub będą działały.

My ludzie mamy niesamowite zdolności do dostosowywania się do rzeczywistości i zmieniających się warunków, a dzisiejsi młodzi ludzie nie muszą się dostosowywać - świat online to świat dla nich naturalny. Przeżywają na ekranach, bo tak po prostu wygląda rzeczywistość i mają takie możliwości.

Niczego się nie nauczyliśmy. Lata temu popkultura zachwycała się filmem “You Got Mail” czy książką “Samotność w sieci”. Podobało nam się, bo choć nie chcieliśmy się do tego przyznać przed samymi sobą, zdarza nam się przeżywać podobne historie. Może nie na taką skalę, może nie tak spektakularne, ale wszyscy łapiemy się czasem na tym, że widzimy w literkach innych osób coś intrygującego, że czujemy więź z osobą, której nigdy nie spotkaliśmy twarzą w twarz.

Karzemy samych siebie, bo wmówiono nam, że kontakty przez internet są mniej wartościowe.

Nowe pokolenie, digital natives, ludzie, którzy nie żyli w czasach bez internetu, nie mają takich dylematów i poczucia winy.

I tak naprawdę to jest ta różnica pokoleń. Zazdrość, że ci młodsi nie mają błędnych przekonań.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst