Foto  / Artykuł

Tak wygląda pomysł Canona na zupełnie nowy system ustawiania ostrości

W systemie ustawiania ostrości trudno wymyślić coś zupełnie nowego, ale co jakiś czas pojawiają się szalone pomysły na autofocus. Canon ma nowy patent na ustawianie ostrości poprzez ruchomą matrycę.

W całym systemie autofocusu chodzi o to, by ostrość ustawić dokładnie na powierzchni matrycy. Nie przed i nie za, bo to oznacza rozmyty obraz. Doskonale rozumieją to osoby z wadą wzroku, których oczy bez okularów ogniskują obraz przed lub za siatkówką. Okulary są więc dodatkową soczewką, dzięki której „autofocus” oka może działać jak należy.

Canon zgłosił właśnie ciekawy patent na ustawianie ostrości w aparacie. Zamiast przesuwać zestaw soczewek w obiektywie, aparaty będą przesuwać… matrycę. To tak jakby w oku zamiast soczewki poruszała się tylna ścianka z siatkówką. Trochę przerażające porównanie, ale w świecie fotografii ten pomysł brzmi równie dziwnie.

canon-ruchoma-matryca

Nie wiadomo jeszcze czy system trafi do produkcji i w jakich aparatach zostanie zaimplementowany, ale byłoby to świetne rozwiązanie do wszystkich aparatów z wymienną optyką. Na schematach obrazujących wniosek patentowy widać elastyczny element (pomarańczowy), który może się odkształcać w obie strony, dzięki czemu położona na nim matryca (różowa) zmienia pozycję.

Sam pomysł nie jest szczególnie nowy, bo taki system ustawiania ostrości był stosowany już w czasach analogowych, np. w aparacie Contax AX, w którym poruszał się cały panel z filmem. Jeszcze wcześniej, w czasach fotografii wielkoformatowej, ostrość także ustawiało się poprzez mieszek i ruchy płyty z materiałem światłoczułym. Zdecydowanie później podobny wniosek patentowy zgłaszało też Sony, ale na patencie się skończyło.

Pomysł może się sprawdzić w nagrywaniu filmów

Lustrzanki świetnie radzą sobie z ustawianiem ostrości przy wykonywaniu zdjęć, ale podczas filmowania jest dużo gorzej. W trakcie nagrywania wideo, kiedy lustro jest uniesione, nie działa autofocus fazowy, więc lustrzanka traci swoją największą zaletę.

Canon ma jednak na to sposób, bowiem od jakiegoś czasu umieszcza w lustrzankach komórki detekcji fazy wbudowane w matryce. Dzięki temu autofocus fazowy jest dostępny także podczas nagrywania filmów. Ruchoma matryca byłaby kolejnym krokiem w kierunku zapewnienia szybkiego AF w wideo.

Przy okazji warto nakreślić czym różni się autofocus fazowy od… fazowego

Ostrość w aparacie może być ustawiana na dwa sposoby (albo ich kombinację): kontrastowy bądź fazowy. Ten pierwszy jest bardzo toporny i polega na tym, że układ optyczny jest przesuwany raz w jedną, a raz w drugą stronę, aż między pikselami uzyska się maksymalny kontrast, czyli idealną ostrość. Daje to charakterystyczny efekt „pływania” autofocusu, który na zmianę ustawia ostrość i ją gubi, by po kilku takich okrążeniach w końcu trafić. Tę metodę wykorzystują głównie aparaty kompaktowe, smartfony i tanie bezlusterkowce.

Samsung Galaxy S7 i Galaxy S7 Edge

Autofocus fazowy jest znacznie bardziej wyrafinowany i po prostu szybszy. Aparat rozumie, czy ostrość jest ustawiona za, czy przed obiektem, w związku z tym wie, w którą stronę przesunąć układ optyczny. Nie ma tu żadnego błądzenia i szukania ostrości.

Taki autofocus mają wyłącznie lustrzanki. Coraz więcej smartfonów (ale też bezlusterkowców i zaawansowanych kompaktów) wykorzystuje komórki detekcji fazy, a marketingowcy chwalą się, że to rozwiązanie takie jak w lustrzance. Z jednej strony jest w tym trochę racji, ale generalnie takie słowa to mocne nadużycie.

W lustrzance moduł autofocusu to zupełnie odrębny układ. Większość światła wpadającego do aparatu jest kierowana przez lustro do wizjera optycznego, ale mała wiązka jest odbijana w kierunku czujnika AF. To właśnie ten czujnik określa w którą stronę przesunąć układ optyczny.

sony

Układ fazowy w smartfonach działa inaczej, bowiem piksele na matrycy są jednocześnie komórkami detekcji fazy. Jest to rozwiązanie znacznie uproszczone względem lustrzanki, ale jednak dużo lepsze, niż zwykły autofocus kontrastowy.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej z uwagi na fakt, że coraz więcej lustrzanek obok osobnego modułu AF ma też komórki detekcji fazy wbudowane w matrycę. Tak jak wspomniałem wyżej, ten system jest przeznaczony do nagrywania wideo.

Nie wydaje mi się, żebyśmy zobaczyli aparat z ruchomą matrycą

Patentować można wiele pomysłów, ale tylko nieliczne trafiają do produkcji. Wydaje mi się, że ruchoma matryca jest jednym z tych konceptów, które nie wyjdą poza szufladę. Całkowicie przemodelowany system AF oznaczałby jeszcze wyższe ceny sprzętu (a przecież już dziś nie jest tanio), a poza tym zwiększałby wymiary aparatu, bo przecież potrzebne jest miejsce na ruch matrycy. Chyba nie tego oczekuje dziś rynek foto.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst