Gry  / News

Rzucam pracę i zamykam się w pokoju. Elite: Dangerous trafi na konsole!

Niecałe trzy lata temu biadoliłem na łamach Spider’s Web na temat wymarcia gatunku kosmicznych strzelanek. Nawet jeżeli coś już powstanie, to zazwyczaj niskobudżetowo, niezależnie i na komputery PC. Na szczęście istnieje Elite: Dangerous, który jest już dostępny na PC, a wkrótce pojawi się również na konsolach!

X-Wing: Alliance, Freespace, Wing Commander, Privateer – kiedyś życie maniaków science-fiction było dużo łatwiejsze. Dla tych z nas, dla których najlepszą sceną w Powrocie Jedi było nie odrodzenie Anakina Skywalkera, a bitwa o Gwiazdę Śmierci, twórcy gier wideo mieli wiele propozycji, zarówno na Amigę, jak i później na PC.

Ten gatunek, tak jak symulatory lotów czy strategie turowe, nigdy jednak nie był atrakcyjny komercyjnie dla wydawców. I z czasem nisza napalonych na przygody gwiezdnych pilotów stawała się coraz bardziej wygłodniała. Coraz mniej poważnych studiów deweloperskich zajmowało się tworzeniem zręcznościówek i „symulatorów” statków kosmicznych, aż w końcu cały ten biznes został zepchnięty do podziemia.

type6WithViperOnItsTail

Na platformie PC jednak w końcu coś zaczęło się dziać. Chris Roberts ogłosił powrót z zaświatów i rozpoczęcie prac nad wysokobudżetowym, niesamowicie zapowiadającym się Star Citizen. Z kolei twórcy legendarnego Elite powrócili i wydali połączenie „symulatora”, gry MMO i gry ekonomicznej o nazwie „Elite: Dangerous”. To spadkobierca 8-bitowej legendy, która oferowała w 1984 roku proceduralnie generowany model galaktyki i trójwymiarową grafikę, będąc swego rodzaju programistycznym arcydziełem. Teraz gra z PC jest przenoszona na konsolę Xbox One!

To nie będzie „ugłupiona wersja”, co oznacza wysoki próg przystępności

Tak przynajmniej zarzekają się twórcy Elite: Dangerous. Warto przy tym od razu zaznaczyć, że to zdecydowanie nie jest gra dla każdego. I to nawet w kategorii miłośników strzelanek. Elite: Dangerous to odwzorowanie jeden do jednego Drogi Mlecznej, a więc naszej galaktyki. To też gra MMO, co oznacza, że owa galaktyka jest „wypełniona” (cudzysłów wytłumaczę za chwilę) prawdziwymi graczami, zamiast tylko sztuczną inteligencją. To też gra typu sandbox, a więc dająca graczowi pełną swobodę w działaniu w podejmowaniu decyzji na temat dalszego rozwoju wydarzeń.

To teraz czas na wytłumaczenie cudzysłowu.

Galaktyka to bardzo, bardzo, bardzo rozległe miejsce. Co oznacza, że nawet gdy wyposażymy nasz okręt w napęd hiperprzestrzenny, dla postronnego gracza podczas większej części rozgrywki w Elite: Dangerous nie będzie działo się… nic. Lwią część zabawy stanowić będą loty zaopatrzeniowe, odkrywanie nowych światów, handlowanie towarami i surowcami w bazach kosmicznych i inne podobne „przygody”, dla postronnych nudne do bólu. Pamiętam, jak jeden z recenzentów opisał tę grę jako „Euro Truck Simulator w kosmosie”, wystawiając jej przy tym wysoką notę. Bardzo trafne określenie.

W Elite: Dangerous możesz wcielić się w zwykłego handlarza, przemytnika, najemnika, watażkę, w kogo tylko chcesz. Możesz żyć uczciwie, możesz też łupić inne okręty, w tym innych graczy. Możesz współpracować z siłami porządkowymi i polować na graczy za których wyznaczono nagrody, albo samemu stać się jednym z poszukiwanych. Potyczki jednak będą nieliczne. I to nie jest problem tej gry. Ona tak miała wyglądać od samego początku.

Screenshot_0277

To gra dla osób, dla których widok nowoodkrytej gwiazdy, planety czy czarnej dziury jest gigantyczną satysfakcją. To gra dla osób, które wspólnie chcą wyruszyć na poszukiwania wystrzelonej „setki lat temu” sondy Voyager co da tym osobom równie wielką przyjemność, co gwiezdna batalia między dwiema frakcjami (co oczywiście również w świecie Elite: Dangerous występuje).

Gra pojawi się na konsoli Xbox One i na komputerach z OS X, dołączając do dostępnej już do kupienia wersji dla Windows. Ma też zawierać wszystkie dodatki DLC wydane do tej pory do wersji dla Windows. Edycja dla PlayStation 4 niestety, przynajmniej na razie, nie została zapowiedziana.

Studio poważnie rozważa też połączenie galaktyk, a więc wpuszczenie użytkowników wszystkich platform do jednego środowiska (co oznacza, że będziemy mogli szukać przygód wspólnie z kolegami, którzy mają komputery PC), jednak nie jest to jeszcze stuprocentowo pewne.

Żegnaj, świecie

Obawiam się tej gry. O tym, że jest znakomita i idealnie pasuje w mój gust zdążyłem się już dowiedzieć z ciepłych recenzji w mediach, opinii kolegów grających na PC oraz z własnych obserwacji. Piękna oprawa graficzna, wiecznie rozwijający się wszechświat (a więc gry nigdy nie „przejdziesz”) oraz klimat idealnie pasujący w mój gust… jak myślicie, jak pozbędę się rodziny z domu, rzucę pracę to zasiłek wystarczy na prąd, chleb, wodę i Xbox Live?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst