Tech  / News

Maile od Urzędu Skarbowego zaginą lub wpadną do spamu? Urząd uzna, że zostały doręczone

108 interakcji
dołącz do dyskusji

Trafiłem dzisiaj na informację, że polska skarbówka odkrywa pocztę elektroniczną. Chciałoby się rzec, że najwyższy czas. Niestety, to tylko kolejny dowód na to, w jakim oderwaniu żyjemy my, maniacy technologii, od prawdziwego i nadal mocno analogowego świata.

Przeglądając dzisiaj stronę internetową Gazety Prawnej trafiłem na informację o tym, że “urzędy skarbowe będą w końcu mogły kontaktować się z podatnikami drogą elektroniczną”. Muszę przyznać, że jak na 2014 rok to faktycznie news dnia i dobra wiadomość dla wszystkich entuzjastów nieśmiertelnego staruszka, którego historia sięga lat 60-tych ubiegłego wieku, jakim jest e-mail.

Email w służbie skarbówki

spam skrzynka email

Nie chce się w to aż wierzyć - albo, co jeszcze smutniejsze, wcale to nie dziwi - ale w drugiej dekadzie XXI wieku kontakt z polskim urzędem skarbowym jest praktycznie wyłącznie analogowy. Jeśli ktoś ma sprawę do US-u, to zmuszony jest udać się osobiście do placówki, zadzwonić lub wysłać papierowy list. Tak samo działa to w drugą stronę - jeśli urząd potrzebuje dostarczyć komuś dokumenty, to wszystko załatwiane też jest za pośrednictwem klasycznych listów.

To wszystko oczywiście generuje olbrzymie koszty i obciążenie logistyczne związane z obsługą papierowych dokumentów. Każdy papierek ktoś musi w końcu wydrukować, włożyć do koperty, zaadresować, przekazać do doręczenia. Na szczęście Polski US wchodzi w XX wiek i odkrywa pocztę elektroniczną! Ktoś na górze doszedł do wniosku, że można wykorzystać te nowoczesne technologie, co pozwoli zaoszczędzić na obsłudze dokumentów i papierze.

Co ciekawe, zmiany nie wejdą w życie za kilka lat, a już 11 maja.

Bez dwóch zdań ta “nowość” ułatwi życie zarówno podatnikom, jak i urzędnikom. Ci pierwsi będą mogli szybciej, sprawniej i taniej dostarczać wszelkie decyzje, postanowienia i interpretacje. Sam podatnik też będzie mógł dzięki temu kontaktować się drogą elektroniczną, co z pewnością będzie znacznie wygodniejszą i szybszą drogą załatwienia swojej sprawy - zakładając, że po drugiej stronie będzie odpowiednio dużo osób, aby przez korespondencję elektroniczną się przebić...

Ma to oczywiście sporo zalet. Podatnik będzie mógł wysyłać mailowo wyjaśnienia, żądania, odwołania, ponaglenia, wnioski i zażalenia. Możliwość elektronicznego odbierania dokumentów docenią osoby, które dużo podróżują lub przebywają przez dłuższy okres czasu za granicą. Nie będzie konieczności proszenia rodziny o czasochłonne przesyłanie analogowych listów dalej, nie będzie już potrzeby ustalania pełnomocnika. Teraz będzie można je nawet przesłać dalej do wspólników i prawników bez konieczności uprzedniego skanowania. Po prostu łał!

Wszystko pod warunkiem, że podatnik wyrazi zgodę.

email

Cieszy mnie, że nikt tutaj nie rzuca się na głęboką wodę i nie robi z elektronicznego dostarczania dokumentów jedynej metody ich uzyskania. Nikt nie ma bowiem obowiązku posiadania adresu poczty elektronicznej, komputera, łącza internetowego. Na szczęście państwo nie stosuje tutaj terapii szokowej, co z pewnością ucieszy wszystkie osoby, które z dowolnych względów chcą się trzymać się staromodnej metody komunikacji.

Urząd skarbowy będzie mógł zgłosić się do podatnika z prośbą o możliwość przesyłania dokumentów via e-mail, na co podatnik może, ale nie musi wyrażać zgody. W drugą stronę działa to podobnie, ale wnioski składać trzeba będzie osobno dla każdej ze spraw (co wydaje się trochę, że tak to kolokwialnie ujmę, upierdliwe...). Tak czy inaczej, nowe rozwiązanie pozwoli na szybsze i sprawniejsze doręczanie korespondencji.

Co z awarią e-maila?

Niestety, nie każdy będzie zadowolony z tego rozwiązania. Wszystko ze względu na ograniczenia techniczne poczty elektronicznej. W przypadku analogowych przesyłek listowych znacznie łatwiej wykazać, że listonosz nie ma naszej parafki w druku doręczenia. W przypadku przesyłki elektronicznej, jeśli ugrzęźnie takowa gdzieś na serwerze, albo na urząd lub dostawcę poczty dotknie DDOS-owy atak, podatnik może mieć problem z udowodnieniem, że powiadomienia nie dostał.

Niestety, odpowiedzialność za odebranie maila po wyrażeniu zgody spada na podatnika/płatnika. Ze strony urzędu będą dwie próby wysłania maila, po czym będzie pojawiało się - podobnie jak w przypadku klasycznej korespondencji papierowej - domniemanie doręczenia. Jeśli mail od US-u wpadnie do spamu lub gdzieś zgubi się po drodze, to problem będzie miał podatnik. Z drugiej stronie, na poczcie też listy mogą się zgubić, więc każdy może rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję, czy zgodę na dostarczanie wyrazić.

Ta “innowacja” to jednak produkt poprzedniej epoki.

 photo credit: Tomizak via photopin cc
photo credit: Tomizak via photopin cc

Nie oszukujmy się, poczta elektroniczna to nie jest już nowość. Cieszy mnie, że Urząd Skarbowy chce iść z duchem czasu, ale nie sposób nie zauważyć, że sprawa prezentuje się nieco śmiesznie. Dziś to w dobie społecznościowego Web 2.0 te “nowoczesne powiadomienia email” to już przestarzały produkt poprzedniej epoki, a wprowadzenie tego dzisiaj musi, nie ma siły, wzbudzić uśmiech politowania.

W końcy my, geeki, korzystamy dzisiaj z chmury i aplikacji mobilnych, a do łączenia się z internetem wykorzystujemy nie tylko program pocztowy na komputerze, ale też wszelkiej maści smartfony i tablety. Mamy Smart TV, smartzegarki, smartopaski, a co większe geeki mają smartlodówki i smartpralki. Urząd Skarbowy zaś bierze się za klasyczny email, który jest z nami od 50-ciu lat.

Przyznam, że ta sytuacja mnie nie dziwi.

Po prostu w takich molochach jak polski Urząd Skarbowy wprowadzenie jakichkolwiek innowacji trwa latami. Z pewnością pomysł wprowadzenia poczty elektronicznej nie pojawił się wczoraj, a implementacja potrzebnych procedur to skomplikowane zadanie pod względem logistyki. Domyślam się, że już teraz przekonanie urzędników do korzystania z elektronicznej poczty będzie wyzwaniem. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak trudno byłoby przekonać szeregowych pracowników do obsługi jakiegoś abstrakcyjnego programu zarządzającego aplikacją mobilną lub całą platformą online.

To samo zresztą na uczelniach wyższych. Sam biegam co jakiś czas na zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim i patrząc z perspektywy geeka nie mogę zrozumieć, jakim cudem to wszystko zorganizowane jest tak… biednie. Niby jest USOS, ale połowa modułów w nim nie działa, a powiadomienia e-mail to osiąganie szczytu techniki. Aplikacja mobilna, ogłoszenia umieszczane online z modułem powiadomień prosto na smartfona, przystosowanie platformy USOS do smartfonów i tabletów? To ciągle pieśń (odległej) przyszłości.

Trochę szkoda, że mamy we współczesnym świecie taki rozdźwięk między dążącym do nowoczesności światem konsumenckim, a szarą rzeczywistością jak z ubiegłego wieku, gdy chce się coś załatwić oficjalnie. Pozostaje się po prostu cieszyć, że telefon i analogowy list nie jest już jedyną formą kontaktu z Urzędem Skarbowym. Możemy sobie wreszcie powysyłać e-maile!

Jak jaskiniowcy ;)

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst