Nauka

Smartfon z WiFi będzie mógł ratować życie. Bez faktycznego połączenia z siecią

Czy telefon komórkowy może nam uratować życie w krytycznej sytuacji? Oczywiście, czasem wystarczy zaledwie wykonać połączenie do służb ratunkowych, chociażby po to, żeby podać swoją lokalizację. Co jednak w sytuacji, kiedy nie mamy zasięgu i nie możemy nawet wysłać wiadomości tekstowej, nie mówiąc już o wykonaniu połączenia czy połączeniu się z internetem?

Problem ten dotyczy w szczególności osób uwięzionych w zawalonych budynkach, pod lawinami czy w rejonach dotkniętych poważniejszymi kataklizmami, uszkadzającymi infrastrukturę sieciową lokalnych operatorów. Z drugiej strony, w przypadku zachowania funkcjonalności sieci, mogą być one w takich sytuacjach całkowicie „zapchane” przez osoby kontaktujące lub próbujące się skontaktować ze swoimi bliskimi. W takich przypadkach telefony komórkowe są niewiele warte i mogą się przydać właściwie tylko jako… latarki.

Tak samo w przypadku smartfonów - bez połączenia z siecią operatora nie skorzystamy nawet z najbardziej rozbudowanych spośród dostępnych obecnie na rynku aplikacji umożliwiających zlokalizowanie nas czy wezwanie pomocy. Nie wyślemy wiadomości email i nie napiszemy nic na komunikatorze.

Okazuje się jednak, że wcale do tego celu nie musi być wykorzystywana sieć GSM – może wystarczyć WiFi.

aplikacje ratownicze

Nie chodzi jednak o podłączenie się do sieci WiFi, co np. w zawalonym budynku czy pod śniegiem byłoby po prostu niemożliwe, a wykorzystanie tej technologii, w parze ze specjalną aplikacją, jako medium przekazującego krótkie wiadomości. Pomysł Leonardo Ramireza i Amro Al-Akkada pojawił się dość przypadkiem – inspiracją dla takiego sposobu przesyłania komunikatów alarmowych były nazwy sieci WiFi, w których ludzie często zamieszają przydatne lub zabawne informacje. Plan opierał się na stworzeniu oprogramowania umożliwiającego zastosowanie tego samego schematu, ale w nieco inny sposób.

W efekcie powstały dwie aplikacje. Pierwsza z nich, znajdująca się na telefonie ofiary pozwala na wpisanie wiadomości o maksymalnej długości 27 znaków oraz przesyłaniu jej za pomocą WiFi, bez konieczności faktycznego połączenia z internetem. Druga aplikacja, znajdująca się na telefonach ratowników jest w stanie odczytać te wiadomości, również mając włączony tylko moduł WiFi. Zasięg takiego rozwiązania ma wynosić do około 100 metrów, choć trzeba pamiętać, że wpływ na ten parametr mają m.in. niektóre obiekty znajdujące się na drodze pomiędzy poszukującym o poszukiwanym.

Ze względu m.in. na ograniczenia zasięgu, autorzy nie zdecydowali się na wykorzystanie technologii Bluetooth, która miałaby niewielkie zastosowanie w realnych sytuacjach zagrożenia.

siec wifi

Jak na razie aplikacja nie jest jeszcze komercyjnie dostępna, ale już teraz udało się przynajmniej częściowo potwierdzić jej funkcjonalność. W trakcie zorganizowanej przez norweską organizację Sintef symulacji ataku terrorystycznego udało się odnaleźć dwie osoby, których lokalizacja nie była wcześniej znana ratownikom.

Końcowa wersja programu ma zostać zaprezentowana podczas konferencji CHI 2014 w Toronto, a następnie w czasie ISCRAM 2014.

Docelowo autorzy mają dwa pomysły na popularyzację tego rozwiązania. Pierwszym z nich jest integracja z systemami operacyjnymi iOS oraz Android. Pozwoliłoby to na automatyczne wyposażenie w nie wszystkich posiadaczy nowych smartfonów lub, np. poprzez odpowiednie aktualizacje, większości użytkowników tego typu sprzętu.

Drugie zaproponowane rozwiązanie, choć niestety podane bez żadnych dodatkowych szczegółów, dotyczy opcji „rozprzestrzeniania się” aplikacji po telefonach użytkowników znajdujących się na miejscu katastrofy i chcących wezwać pomoc. Jest to szczególnie istotne ze względu na fakt, iż często o tego rodzaju środkach bezpieczeństwa przypominamy sobie dopiero po katastrofie, kiedy jest już za późno na odwiedzenie Google Play czy Apple AppStore. Na razie badane są sposoby, które miałyby pozwolić na takie działanie.

Niestety pomysł ma jedną zasadniczą wadę – w żadnej z wypowiedzi twórcy programu nie odnoszą się do rozwiązania tego samego problemu w przypadku osób posiadających zwykłe telefony komórkowe, które przecież często również wyposażone są w moduł WiFi. Wprawdzie może nam się wydawać, że w dzisiejszych czasach każdy posiada „jakiś”, nawet najtańszy smartfon, ale wszystkie badania rynku wskazują na to, że zwykłe komórki nadal stanowią sporą część rynku.

Zdjęcie Fire fighters at work oraz BANGKOK - NOVEMBER 9: flooded city on November 9, 2011 at Pathum Thani, Bangkok, which is the worst flood in 20 years i Public free Wi-Fi hotspot pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst