Tech

SaveUp szuka zewnętrznego CEO. Nowa era w rozwoju polskich startupów?

O SaveUp kilkakrotnie na Spider's Web pisaliśmy. To sympatyczny polski start-up mobilny, który - jak sam siebie definiuje - rozwija aplikację do spontanicznych zakupów przez telefon. O projekcie było swego czasu całkiem głośno, głównie po tym, jak wygrał dość prestiżowy przegląd start-upów Startup Fest. Sam byłem pod sporym wrażeniem technologii rozpoznawania obrazów, dzięki któremu za pomocą smartfona można było zidentyfikować dowolny produkt. Tym razem jednak nie o samej aplikacji i technologii, która za nią stoi, lecz o tym, że… SaveUp szuka CEO.

Kilka dni temu na blogu Recognize.im ukazało się ogłoszenie o następującej treści:

Firma iTraff Technology, poszukuje przedsiębiorczego menedżera z energią i pomysłami, dla którego zarządzanie spółką to motywujące wyzwanie. Nowemu CEO oddany zostanie pod opiękę – SaveUp – aplikacja umożliwiająca zakupy przez telefon.

Skontaktowałem się z twórcami SaveUp, by dowiedzieć się o co chodzi, ale na moje liczne pytania dostałem dość lakonicznie brzmiącą odpowiedź:

Niestety nie mogę powiedzieć nic więcej poza tym, iż spółka iTraff Technology, właściciel SaveUp i recognize.im, jest w trakcie działań biznesowych w USA celem stworzenia globalnej operacji (recognize.im). Arek Skuza poświęca się temu działaniu w 100%. SaveUp zlokalizowany w Polsce, uznaliśmy, ze potrzebuje dedykowanego menedżera.

Sprawa wydaje mi się nad wyraz intrygująca. Do tej pory moje wyobrażenie o polskich startupach, szczególnie tych młodych próbujących swoich sił na rynku mobilnym była takie, że to zazwyczaj kilku skrzykniętych studentów bądź też młodych absolwentów szkół wyższych, dla których jest to taka fajna przygoda, względnie próba zaistnienia w biznesie. Niektórym udaje się zainteresować swoimi pomysłami fundusze VC, powstaje projekt z trzema, czterema ludźmi, wśród których pomysłodawca i twórca dumnie nazywa się CEO.

* tu mała dygresja: jeszcze do niedawna CEO był rozumiany jako stanowisko nieco niżej w korporacyjnej hierarchii niż President. Pochodził zresztą z amerykańskiej nomenklatury, gdzie władza wykonawcza w firmie miała następujące szczeble: President - CEO - Director, co odpowiadało polskiemu naturalnemu podziałowi w firmach: Prezes - Dyrektor zarządzający (te dwie funkcje często były łączone, choć nie zawsze) - Dyrektor (marketingu, sprzedaży, itd.). Funkcjonował też brytyjski podział, który miał nieco inne nazewnictwo: Chairman - Managing Director - Officer. Dziś, między innymi, z powodu tego, że start-upy nieco zmieniły charakter funkcjonowania władzy wykonawczej w firmach, pozycja President, czyli po polsku prezesa, zanikła i to CEO uważa się dziś za odpowiednik prezesa, co w moim mniemaniu nie jesr do końca poprawnie. koniec dygresji.

Dla takiego CEO własny startup jest dosłownie wszystkim - jest on jego mózgiem i sercem, oddaje mu swoją całą uwagę, czas i możliwości. W większości przypadków nazwy startupów utożsamiane są z nazwiskami ich CEO. W branży mówi się: to ten X, który robi ten startup Y.

Nigdy jakoś nie przyszło mi do głowy, że start-up w Polsce może mieć zewnętrznego CEO, który po wygranym konkursie zarządzałby projektem. Nie, to nie jest żadna próba infantylizacji, czy ironizowania polskich startupów. W zasadzie to jestem pod wrażeniem, że polski projekt, który jeszcze nie do końca skomercjalizował swoją działalność szuka zewnętrznego czynnika zarządczego.

Bardzo mnie ciekawi, czy znajdzie się chętny do zarządzania startupem SaveUp, a jeśli tak, to kto to będzie i czy sobie poradzi. To może być mały przełom jeśli chodzi o funkcjonowanie polskiej branży startupowej. Oto założyciel (lub founder trzymając się anglojęzycznej nomenklatury) i pomysłodawca bierze sobie zewnętrznego menedżera, by rozwijał mu startup.

P.S. A może ktoś z Was się skusi?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst