Tech

Nie będzie F8, bo Facebookowi brakuje innowacyjności

Facebook drugim Google’em. Facebook nowym Google’em w XXI w. Facebook has come to stay. Mark Zuckberg najważniejszą postacią internetu nowej ery – takie stwierdzenia na temat projektu Facebook słyszymy dość często. Sukces projektu Marka Zuckerberga jest spektakularny – nikt przed Google’em nie zdobywał użytkowników tak szybko na taką masową skalę, nikt przed Google’em nie cieszył się taką atencją mediów na całym świecie, od nikogo poza Google’em świat nie żąda popychania internetu na nowe tory jak od Facebooka. Pytanie jednak, czy Facebook i Mark Zuckerberg są na tyle innowacyjni, by temu podołać.

Wczoraj wieść internetowa przyniosła informację – zapewne z przecieku od samego Facebooka – żeby nie przygotowywać się zbytnio na konferencję F8 w tym roku. Powód niezwykle prozaiczny – Facebook nie miałby na niej czego pokazać. Nie ma bowiem na ukończeniu ani żadnych nowych produktów, ani nowych funkcji serwisu. Nie ma więc po co zwoływać medialnego zgromadzenia.

Szybki rzut oka na historię konferencji F8 daje obraz jak ważne są to wydarzenia dla Facebooka. W 2007 r., gdy organizowano ją po raz pierwszy wprowadzono pojęcie ‚social graph’, które w zasadzie rozpoczęło erę Web 2.0 na dobre. W 2008 r. zaprezentowano nowe profile Facebooka, które przetrwały w zasadzie do dzisiaj i uważane są za podwaliny gigantycznego przyrostu użytkowników w ostatnich latach. Pokazano także Facebook Connect, dzięki którym można było się logować na stronach zewnętrznych. Aby zrozumieć jak było to ważne, warto się dziś przespacerować chociażby po polskojęzycznym internecie. W 2009 r. konferencji F8 nie było, ale już w 2010 r. podczas F8 została zdeponowana największa dotychczas bomba internetowa Facebooka, czyli przycisk Like. W zeszłym roku Facebook wprowadził Timeline i pojęcie Open Graph, które skutkowało tym, że dzisiaj ściana naszego profilu pełna jest informacji od usług zewnętrznych.

W tym roku, podobnie jak w 2008 r., konferencji F8 nie będzie.

Z jednej strony, to dobrze świadczy o Facebooku. Sam byłem na kilku dorocznych konferencjach dużych firm technologicznych, na których… nie pokazano kompletnie nic. Zapewniam, że rozczarowanie połączone niekiedy ze złością jest wtedy trudne do powstrzymania. Lepiej więc nie robić przedstawienia, gdy nie ma się czym zabawić gawiedzi. Choć odpowiadając sam sobie kontrargumentem, to niewykorzystanie potencjału konferencji F8, która wyrastała w ostatnich latach na imprezę o podobnej randze jak WWDC Apple’a, czy I/O Google’a, rodzi pytania o zasadność polityki wizerunkowej Facebooka.

Z drugiej strony jednak, to źle świadczy o Facebooku, a przede wszystkim podważa wiarę w innowacyjność firmy i jej głośnego szefa. I nie chodzi nawet jedynie o rozwój funkcjonalności samego serwisu Facebook (dla wielu jest on już wystarczająco skomplikowany), ale o zakres działalności firmy Facebook.

Odnieśmy to do Google’a, do którego wszyscy lubią porównywać Facebooka.

Jak wiadomo, głównym produktem Google’a jest wyszukiwarka internetowa. Od początku istnienia firmy do dziś i pewnie jeszcze przez długie lata będzie ona głównym produktem internetowego giganta, który będzie przynosił mu większą część przychodów i zysków (dziś ponad 95%). Ale Google, praktycznie od początku swojej działalności, a już na pewno po IPO, dywersyfikuje swoją działalność z iście ułańskim rozmachem.

Prześledźmy:

Jeszcze przed IPO, w 2003 r. Google kupił Pyra Labs, które rozwijało Bloggera. Od tego czasu Google nie tylko zrobił Bloggera jedną z dwóch największych platform blogowych na świecie, ale także pozwolił rozwinąć się akurat tej części Web 2.0.

Od 2004 r. Google przejął mniejsze firmy specjalizujące się w usługach internetowych map. Mapy Google’a są dziś najpopularniejsze na świecie i choć Google ma ostatnio nieco problemów z wycofującymi się partnerami hardware’owymi, to jednak jeszcze długo mapy Google’a wyznaczać będą światowe standardy.

W 2005 r. Google kupił Androida, który – o czym nikogo nie trzeba przekonywać – eksplodował kilka lat później. Dziś – czy to się komuś podoba, czy nie – rozdaje karty na rynku mobilnych systemów operacyjnych.

W 2006 r. Google kupił z kolei Upstartle – start-up, który rozwijał online’owy edytor tekstu Writely. W kolejnych miesiącach projekt przerodził się w Google Docs, które – jak wiemy – należy dziś do najpopularniejszych usług online’owych na świecie.

Także w 2006 r. Google przejął YouTube’a, który wkrótce po tym został największym dostawcą wideo w sieci i zapoczątkował rewolucję nie tylko na rynku filmów i TV, ale także umożliwił powstanie nowego pokolenia użytkowników internetu.

Oprócz setek innych mniejszych lub większych projektów Google’a należy wymienić jeszcze: przeglądarkę Chrome, która dziś według różnych mierników jest najpopularniejsza na świecie, Gmaila – jednego z wiodących dostawców poczty e-mail, Google Analytics – stanowiącego światowy standard w statystykach stron internetowych, czy Picasa – wiodący serwis hostujący zdjęcia.

Facebook ma już dziś 8 lat. Firma weszła na giełdę, ma za sobą jedno gigantyczne przejęcie – Instagram za 1 mld dol. (realna wartość tego przejęcia po znacznie niższym kursie akcji Facebooka po debiucie giełdowy to jednak niewiele więcej niż 700 mln dol.) i… niewiele więcej.

Jeśli Facebook rzeczywiście chce być kimś na miarę drugiego Google’a, to musi w końcu zacząć myśleć w kategoriach poza samym serwisem Facebook. Na to jednak – przynajmniej w 2012 r. – się nie zanosi.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst