Tech

Dlaczego Nokia nie chce jeszcze mieć tabletu?

Początkowo spekulowało się, że tajemniczy tablet Nokii powinien trafić na rynek już w połowie przyszłego roku, co zostało nawet potwierdzone przez jednego z przedstawicieli francuskiego oddziału tej firmy. Kilka dni temu Stephen Elop ostudził jednak rozbudzone nadzieje wielu osób, które potencjalnie mogłyby stać się nowymi posiadaczami takiego urządzenia. Według niego, Nokia nie jest jeszcze w ogóle pewna, czy będzie starać się wejść na ten rynek i na chwilę obecną jest jedynie na etapie badania, czy takie posunięcie miałoby sens.

Oczywiście takie deklaracje mogą być wyłącznie „zasłoną dymną” i próbą uśpienia czujności konkurencji, ale z drugiej strony wątpliwości Nokii są całkowicie uzasadnione – najwięksi producenci komputerów czy smartfonów udowodnili już doskonale, że wejście na rynek zdominowany przez iPada nie jest ani łatwe, ani przyjemne, ani w jakikolwiek sposób opłacalne.

Szanse na to, że Windos 8 w wersji dla tabletów zyska sporą popularność, mogącą w przyszłości przewyższyć nawet popularność zyskaną przez Androida są oczywiście całkiem spore, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę entuzjastyczne nastawienie testerów, recenzentów i tych, którzy czekają na „prawdziwy system operacyjny na tabletach”. Nowy Windows nie będzie miał też zbytniej konkurencji – obecny poziom zaawansowania iOS czy Androida oraz przeznaczonych na nie aplikacji czy gier w dalszym ciągu pozostawia nieco do życzenia, podobnie jak wydajność niektórych z tych urządzeń. Nie zostanie popełniony również błąd z niedostosowaniem interfejsu czy aplikacji do obsługi dotykiem – Metro jest rozwiązaniem jednocześnie ciekawym, świeżym i funkcjonalnym (przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę dotychczasowe demonstracje), a wszystkie programy pisane z myślą o tym systemie będą musiały w pełni współpracować z ekranami dotykowymi.

W teorii brzmi to jak idealny produkt, na który warto „połasić się” najszybciej jak to tylko możliwe, aby nie zostawić zbyt dużej przestrzeni innym firmom, które będą planowały przyjąć takie rozwiązanie również w swoich produktach. Podobnie było jednak w przypadku Androida, który pozornie wydawał się kilkanaście miesięcy temu rewelacyjną odpowiedzią na posunięcia Apple, a ostatecznie skończył wprawdzie z całkiem sporym udziałem – około 25% wszystkich urządzeń, ale wypracowany przez prawie 50 różnych producentów, z których działalność ta mogła być opłacalna zaledwie dla kilku. Nic więc dziwnego, że prawdopodobnie śladem Della, który ostatecznie pożegnał się już praktycznie ze wszystkimi swoimi tabletami oraz przyszłymi planami ich dotyczącymi, pójdą również inni najwięksi.

I tu właśnie pojawia się problem dla Nokii. W przypadku Windows Phone dla telefonów, wyróżnić się na tle konkurencji było łatwo, żeby nie powiedzieć wręcz banalnie łatwo, głównie ze względu na to, że inni nie zrobili zbyt wiele. Darmowa nawigacja, darmowa aplikacja mapowa, oryginalny „sklep” muzyczny i porozumienie z EA w kwestii gier dla Windows Phone – to prawdopodobnie wystarczy, aby bez większych problemów niemal dosłownie „pozamiatać” konkurencję i stać się liderem pod względem sprzedaży smartfonów z Windows Phone. Co jednak Nokia byłaby w stanie zaoferować w przypadku tabletów z Windows 8, aby wyróżnić się czymś więcej niż jedynie designem lub logo na obudowie? Żaden z powyższych „telefonicznych” dodatków nie wydaje się być czymś, co przykułoby uwagę osób poszukujących nowego komputera, zwłaszcza że z poziomu „prawdziwego” Windowsa, mamy przecież dostęp do praktycznie wszystkiego, co tylko jest dostępne, bez ograniczania się wyłącznie do mobilnych aplikacji. Nokia musiałaby wybadać, czego naprawdę poszukiwać będą odbiorcy tabletów z W8 i być może właśnie dlatego jasno dała do zrozumienia, że będzie trzeba cierpliwie poczekać na jej ruch.

Przygotowanie warstwy systemowej to jedno – trzeba jeszcze przygotować sprzęt, a w produkcji komputerów czy tabletów Nokia ma raczej minimalne doświadczenie. Wystarczy tylko wspomnieć, że ostatnie tablety tego producenta (o ile można je w ogóle określić takim mianem), Nokia N800, trafiła na rynek prawie 4 lata temu, a pierwszy i ostatni jak do tej pory laptop (a właściwie netbook) tego producenta (Nokia Booklet), ani nie spotkał się ze zbyt entuzjastycznym przyjęciem, ani też (częściowo przez swoją wysoką w stosunku do możliwości cenę – prawie 3000zł w momencie polskiej premiery) nie stał się zbyt wielkich hitem sprzedażowym. Nokia musiałaby więc znaleźć kogoś, kto byłby w stanie odpowiednio przygotować takie urządzenie lub zająć się tym samodzielnie, na co w obliczu ogromu pracy, jaką musi poświęcić dopracowywaniu i promocji swoich telefonów z Windows Phone, raczej nie wydaje się zbytnio prawdopodobne.

Oczywiście w pewnym momencie Nokia może zapragnąć powalczyć również i w tym segmencie, jednak obecne deklaracje są jak najbardziej rozsądne. Nie zawsze warto brać się od razu za wszystko, co wygląda przynajmniej trochę atrakcyjnie, tym bardziej, jeśli nie ma się jeszcze pomysłu na to, jak wyróżnić się w tłumie takich samym produktów, które prawdopodobnie niedługo zaleją nas z każdej strony. Jeśli Windows 8 na tabletach „chwyci”, prawdopodobnie będzie rynkiem na tyle ogromnym, że bez problemu pomieści wszystkich chętnych. Jeśli nie – może nie warto stawiać wszystkiego na jedną kartę, zwłaszcza w momencie, kiedy dopiero złapało się oddech.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst