Tech

Apple - nowy król technologii

Czternaście lat temu byt firmy Apple wisiał na włosku. Od wczoraj Apple jest największą firmą technologiczną na świecie, większą od Microsoftu. Największą jeśli oceniać po rynkowej kapitalizacji, czyli wartości firmy na giełdzie. – To najważniejszy w historii pojedynczy zwrot w historii Doliny Krzemowej jaki widziałem – mówi słynny inwestor Jim Breyer w „New York Times”.

Czternaście lat temu, w 1997 r., Apple było w podobnej sytuacji jak Palm kilka tygodni temu – niby ciągle z dobrą marką i dobrym aktywem w postaci systemu operacyjnego, ale bez finansowych widoków na przyszłość. Tyle, że Palm nie miał za bardzo komu oddać sterów zarządzania firmą, aby wydobyć się z marazmu i skończył w rękach HP. Gdyby Apple nie zaprosiło Steve’a Jobsa z powrotem do firmy właśnie w 1997 r. skończyłoby pewnie w rękach jakiegoś Della.

Kiedy w 2000 r. Steve Ballmer przejmował stery w Microsofcie firma wyceniana był na ponad 500 mld dolarów. Apple zarządzana już wtedy przez dwa lata przez Jobsa – 15 mld dolarów. Wczoraj na zamknięciu sesji nowojorskiej giełdy Microsoft był warty ok. 219 mld dol., a Apple – 222 mld. W ciągu dekady Microsoft stracił ponad 50% swojej rynkowej wartości, a Apple zwiększyło swoją wartość? o 1480%. Mimo iż w długoterminowym wymiarze kapitalizacja rynkowa sporo mówi o rynkowej strategii firmy i stanowi obraz zaufania inwestorów, to nie jest to do końca wymierny współczynnik ze względu na narażenie na często niezbyt racjonalne wahania wartości akcji. Bardziej miarodajnym będzie wartość przychodów ze sprzedaży. W 2000 r. Microsoft generował 23 mld dolarów i było to 3 razy więcej niż Apple. Według planów obu firm na ten rok Microsoft ma wygenerować 61,5 mld dolarów, a Apple 59 mld. Różnica jest tak niewielka, że równie dobrze 2,5 mld może ustawić się w odwrotnym kierunku.

To właśnie zrównanie przychodów ze sprzedaży Apple’a i Microsoftu jest najbardziej spektakularne. Microsoft jest przecież firmą, której produkt jest zainstalowany na 90% wszystkich komputerach na świecie, czyli – przyjmując wartości podawane przez WolframAlpha – na ponad 900 mln urządzeń. Mimo udziału światowego nieprzekraczającego kilka procent, to Apple zarabia najwięcej na sprzedaży komputerów osobistych. Podobnie jak na telefonach komórkowych, sprzedaży muzyki cyfrowej i odtwarzaczy multimedialnych. Apple nigdzie poza odtwarzaczami multimedialnymi nie wychodzi na dwucyfrowe połacie rynku w ujęciu ilościowym.

W 2001 r. w słynnym orędziu Bill Gates przewidział, że tablety będą przyszłością komputerów osobistych. Przez 10 lat szefowi operacyjnemu Microsoftu, Steve’owi Ballmerowi, nie udało się przekonać producentów sprzętu komputerowego do zainwestowania w ten format. Dzisiaj w 2010 r., w kilka miesięcy po debiucie tabletu Apple’a, iPad sprzedaje się lepiej niż Maki, a Steve Jobs na kolejnym rynku wydaje się być o co najmniej rok świetlny przed jakąkolwiek konkurencją.

W 2007 r. oceniając potencjał iPhone’a, Steve Ballmer mówił o nim „bez szans”. Dziś iPhone generuje ponad 40% wartości przychodów ze sprzedaży Apple’a. iPhone jest bramą do nowego typu komputerów osobistych i oprogramowania. Tymczasem sprzedaż smartfonów z Windows Mobile nieprzerwanie spada od 3 lat, a sam platforma już dawno wyprzedzona została nie tylko przez iPhone OS, ale i Android. Microsoft co pół roku ogłasza nową rewolucję mobilną w swoim portfolio, a rezultatów choćby w postaci odwrócenia niekorzystnego finansowego trendu nie widać.

Wnioski nasuwają się same, nieprawdaż?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst