Łączność wojskowa ma nietypowego wroga. Jeden rozbłysk i sygnał siada
Na Śnieżce wojskowi łącznościowcy testowali radiostacje w trudnym terenie. Pomagali im naukowcy wyjaśniający wpływ pogody kosmicznej.

Łączność wojskowa może przegrać nie tylko z zakłócaniem przeciwnika. Czasem wystarczy trudny teren, gwałtowna pogoda albo aktywność Słońca, która zmienia warunki rozchodzenia się fal radiowych. Żołnierze 10 Wrocławskiej Brygady Łączności ćwiczyli na Śnieżce, gdzie wojskowe radiostacje musiały zmierzyć się z jednym z najbardziej wymagających miejsc w Polsce.
Żołnierze z 10 Wrocławskiej Brygady Łączności ćwiczyli tam wraz ze specjalistami z IMGW utrzymywanie połączenia z macierzystą jednostką we Wrocławiu. Zadanie brzmi może i prosto, ale tak naprawdę takie nie jest. Sygnał radiowy w górach musi mierzyć się z przeszkodami terenowymi, odbiciami, tłumieniem i miejscami, do których fale docierają słabo albo prawie wcale.
To właśnie tzw. strefy cienia są jednym z największych problemów. Powstają tam, gdzie ukształtowanie terenu zasłania bezpośrednią drogę sygnału. Góra, grzbiet albo zabudowa mogą sprawić, że radiostacja po jednej stronie przeszkody działa dobrze, a po drugiej nagle traci stabilność. Wtedy sama nowoczesność sprzętu nie wystarczy. Trzeba umieć dobrać częstotliwość, antenę, ustawienie stanowiska i sposób pracy.
Słońce też potrafi zakłócić łączność. I to nawet bardzo
W szkoleniu ważny był nie tylko teren, lecz także pogoda kosmiczna. Dotyczy ona m.in. rozbłysków słonecznych, wiatru słonecznego, burz geomagnetycznych i zmian w jonosferze, czyli w górnej warstwie atmosfery, w której promieniowanie słoneczne wybija elektrony z atomów i cząsteczek, tworząc środowisko wpływające na rozchodzenie się fal radiowych.
Dla łączności wojskowej ma to kolosalne znaczenie, szczególnie w pasmach wykorzystywanych do dalekiego zasięgu. Rozbłysk słoneczny to gwałtowne uwolnienie energii w atmosferze Słońca. Gdy silne promieniowanie dociera do Ziemi, może zwiększyć jonizację po oświetlonej stronie planety. W efekcie niektóre fale radiowe są mocniej pochłaniane, a łączność HF może ulec pogorszeniu albo chwilowo zaniknąć.
HF, czyli high frequency, to zakres fal krótkich. Jego zaletą jest możliwość komunikacji na duże odległości dzięki odbiciom od jonosfery. Ta sama jonosfera, która normalnie pomaga w łączności, podczas silnej aktywności słonecznej może jednak stać się problemem. Gdy warunki się zmienią, wcześniej stabilne połączenie może zacząć zanikać, szumieć albo wymagać przejścia na inne częstotliwości.
Dlaczego żołnierze muszą rozumieć fizykę sygnału?
Współczesna armia nie może zakładać, że łączność po prostu będzie działać. Radiostacje cyfrowe, szyfrowanie, automatyczne procedury i nowoczesne anteny są ogromnym ułatwieniem, ale nie zwalniają operatora z myślenia. Sygnał nadal podlega prawom fizyki. Może zostać osłabiony przez teren, pogodę, zakłócenia, warunki atmosferyczne i aktywność Słońca.
Szkolenie z udziałem specjalistów IMGW miało sens. Żołnierze mogli połączyć praktykę radiową z wiedzą o atmosferze i pogodzie kosmicznej. Rozbłysk słoneczny, wiatr słoneczny czy zmiany w jonosferze nie są dla łącznościowca niestworzoną abstrakcją. To czynniki, które mogą zadecydować, czy meldunek przejdzie na czas.
Śnieżka pokazała problemy, których nie widać w koszarach
Największą wartością takiego szkolenia jest przede wszystkim zderzenie sprzętu z rzeczywistym środowiskiem. W koszarach można nauczyć procedur, obsługi radiostacji i standardowych ustawień. W górach trzeba reagować na to, co dzieje się tu i teraz. Jeśli sygnał słabnie, operator musi zdecydować, czy zmienić częstotliwość, przestawić antenę, poszukać innej lokalizacji, skorygować moc albo zmienić sposób pracy.
W terenie wysokogórskim dochodzi jeszcze dyfrakcja. To zjawisko uginania się fal na przeszkodach. Dzięki niemu sygnał czasem dociera tam, gdzie prosta linia między antenami jest zasłonięta, ale nie zawsze robi to wystarczająco silnie i stabilnie. Pojawiają się odbicia, zaniki i lokalne różnice w jakości połączenia. Dla żołnierza oznacza to, że dwa miejsca oddalone o kilkadziesiąt metrów mogą dawać zupełnie inne warunki pracy.
Przeczytaj także:
W łączności wojskowej doświadczenie operatora nadal jest bardzo ważne. Cyfrowa radiostacja może podpowiedzieć wiele, ale nie zastąpi człowieka, który rozumie teren, potrafi czytać mapę, ocenić przeszkody i przewidzieć, gdzie sygnał będzie miał większą szansę przejścia.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: 10. Wrocławska Brygada Łączności



















