Mgławica Krab jest jak zamrożona. Ale Hubble właśnie wykrył tam ruch
Mgławica Krab wygląda na zdjęciach jak coś niemal zamrożonego. Nowe obserwacje Hubble’a pokazują jednak, że ten obiekt wciąż wyraźnie się porusza, rozszerza i zmienia. NASA porównała świeże ujęcie z obrazem sprzed 25 lat.

Nowe zdjęcie powstało po ponad 24 latach od pierwszych pełnych obserwacji Mgławicy Krab wykonanych przez Hubble’a. To właśnie ten długi odstęp czasu jest tu najistotniejszy. Sam pojedynczy kadr robi wrażenie detalem, ale prawdziwa wartość bierze się z porównania z materiałem z 1999 r., który został ponownie opracowany tak, by dało się go uczciwie zestawić z nowszym obrazem z 2024 r. Astronomowie dostali dzięki temu nie tylko ładniejszy widok, lecz także rzadką możliwość zobaczenia, jak słynna pozostałość po supernowej zmienia się w skali ludzkiego życia.

Za nową serią obserwacji stoi zespół kierowany przez Williama Blaira z Johns Hopkins University. Badacz zwraca uwagę, że zwykle myślimy o niebie jak o czymś niezmiennym, a tymczasem długowieczność Hubble’a pozwoliła pokazać, że nawet tak klasyczny obiekt jak Mgławica Krab nadal żyje własnym, bardzo dynamicznym życiem. I właśnie tu Hubble pozostaje wyjątkowy, bo tylko on łączy tak długi czas działania z rozdzielczością wystarczającą, by te zmiany zobaczyć w takiej skali.
To nie jest martwy wrak po wybuchu, tylko obiekt, który nadal pędzi
Włókna gazu i pyłu w Mgławicy Krab przesunęły się przez 25 lat wyraźnie na zewnątrz. NASA podaje, że tempo tego ruchu sięga około 3,4 mln mil na godzinę, czyli mniej więcej 5,5 mln km/h. To robi wrażenie nie tylko dlatego, że liczba jest ogromna, lecz także dlatego, że da się ją zobaczyć na własne oczy w zestawieniu dwóch obrazów wykonanych w odstępie ćwierćwiecza.
Blair zwraca uwagę, że włókna przy krawędziach mgławicy wydają się przesuwać bardziej niż te bliżej środka, ale nie wyglądają tak, jakby były z czasem rozciągane. Raczej po prostu przemieszczają się na zewnątrz jako całość. Krab nie zachowuje się więc jak wiele innych znanych pozostałości po supernowych, gdzie główną rolę odgrywa fala uderzeniowa z pierwotnego wybuchu, rozrywająca i ścierająca wcześniejsze otoczki gazowe gwiazdy.
W centrum całego widowiska siedzi pulsar
Mgławica Krab jest pozostałością po supernowej SN 1054, którą obserwatorzy na Ziemi zapisali jako nową, bardzo jasną gwiazdę widoczną nawet w dzień przez kilka tygodni. Dziś wiemy, że w sercu mgławicy znajduje się pulsar, czyli bardzo szybko wirująca gwiazda neutronowa. To właśnie on napędza dużą część obserwowanej struktury i ekspansji, pompując w mgławicę energię w postaci wiatru cząstek i promieniowania synchrotronowego.
Bez tego Krab byłby po prostu starym wybuchem. Tymczasem mamy do czynienia z mgławicą, która jest stale zasilana przez centralny silnik. Dzięki temu nie oglądamy wyłącznie pamiątki po eksplozji sprzed niemal 1000 lat, ale układ, w którym skutki tamtego wybuchu są wciąż aktywnie modelowane przez obiekt w środku. To właśnie dlatego Mgławica Krab pozostaje jednym z najcenniejszych laboratoriów do badania tego, jak po supernowej zachowuje się materia, pole magnetyczne i wysokoenergetyczne cząstki.
Nowe zdjęcie pokazuje też coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać
Jednym z ciekawszych efektów tej nowej, wyższej rozdzielczości jest lepszy wgląd w trójwymiarową budowę mgławicy. Z dwuwymiarowego zdjęcia kosmicznego zwykle trudno od razu odczytać, które struktury są z przodu, a które z tyłu. Część włókien rzuca cień na wewnętrzną mgłę promieniowania synchrotronowego. Dzięki temu da się wnioskować, gdzie znajdują się poszczególne elementy. Co jeszcze ciekawsze, niektóre z jaśniejszych włókien wcale takich cieni nie rzucają, co sugeruje, że leżą po dalszej stronie mgławicy.
To jest właśnie ten rodzaj wartości dodanej, który często umyka przy samym zachwycie obrazem. Hubble nie tylko zrobił nowe ładne zdjęcie. Dał dane, które pomagają lepiej rozrysować geometrię jednego z najsłynniejszych obiektów na niebie. A im lepiej astronomowie rozumieją jego przestrzenną budowę, tym łatwiej im łączyć obserwacje w świetle widzialnym z pomiarami w podczerwieni, promieniowaniu rentgenowskim czy radiowym.
Przeczytaj także:
NASA podkreśla, że prawdziwa wartość nowego ujęcia Mgławicy Krab może dopiero nadejść. Hubble pokazał obiekt w świetle widzialnym, ale w 2024 r. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba opublikował własne obserwacje Kraba w podczerwieni. Te obrazy odsłoniły inną stronę tej samej historii: pył, strukturę włókien i rozkład materii widziany w zakresie niedostępnym dla Hubble’a. Dopiero połączenie takich danych daje pełniejszy obraz tego, co właściwie zostało po wybuchu z 1054 r. i jak ten układ nadal ewoluuje.



















