Polska ma pomysł na wojenną produkcję. Uleczymy "wąskie gardło" Zachodu
Już niedługo Polska może zyskać własne kompetencje w produkcji napędów dla dronów, rakiet i platform wojskowych. Istotny ma być tu zakład w Kaliszu.

Dron bez silnika to tylko drogi płatowiec – może i ładny, ale bezużyteczny. Pocisk bez niezawodnego napędu nie doleci tam, gdzie powinien. Właśnie dlatego list intencyjny między CSG Polska a WSK PZL-KALISZ jest ciekawszy, niż mogłoby się nam to wydawać. Nie chodzi tutaj wyłącznie o kolejną deklarację współpracy, jakich w branży zbrojeniowej pojawia się wiele. Chodzi o próbę zbudowania w Polsce kompetencji, które w nowoczesnej wojnie stają się równie krytyczne jak amunicja, elektronika czy sama produkcja uzbrojenia. Bez napędu reszta nie ruszy z miejsca.
Silniki stały się jednym z wąskich gardeł wojny
Masowa produkcja dronów, amunicji krążącej i pocisków nie kończy się jedynie na kadłubie, głowicy i elektronice. Potrzebne są także silniki. Czasem proste, tanie i produkowane w dużej liczbie. Czasem bardziej zaawansowane, oszczędne i zdolne do długiej pracy. Bez nich nawet najlepszy projekt bezzałogowca zostaje na ziemi.
Polska od lat mówi o budowie własnych zdolności w obszarze amunicji, rakiet, dronów i pojazdów wojskowych. Napędy są jednym z tych elementów, które często pozostają mniej widoczne, ale potrafią zablokować cały program.
Jeżeli kraj nie ma dostępu do własnych silników, to musi kupować je za granicą. W czasie pokoju jest to problem kosztów, licencji i terminów dostaw. W czasie wojny dochodzi kwestia embarg, przeciążonych łańcuchów dostaw i konkurencji z innymi państwami, które chcą kupić dokładnie te same komponenty. Wtedy okazuje się, że suwerenność przemysłowa jest naprawdę na wagę złota. Informacja o współpracy CSG Polska i WSK PZL-KALISZ daje nam światełko w tunelu, że już niebawem załatamy lukę zdolności produkcyjnych napędów do dronów wojskowych. I bardzo dobrze.
Kalisz nie będzie tutaj wyłącznie zwykłym podwykonawcą
WSK PZL-KALISZ to spółka z długą historią w produkcji i obsłudze silników lotniczych, należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jej podstawowe kompetencje obejmują m.in. produkcję silników, części, podzespołów, obróbkę mechaniczną, procesy specjalne i remonty. To nie oznacza oczywiście automatycznej gotowości do seryjnej produkcji wszystkich nowoczesnych napędów wojskowych, ale daje punkt wyjścia, którego wiele firm musiałoby dopiero szukać od zera.
Współpraca z CSG Polska ma iść w stronę produkcji silników oraz komponentów do pojazdów ciężarowych, platform specjalistycznych i sprzętu wojskowego. Gdzieś daleko w tle są także wcześniejsze zapowiedzi współpracy PGZ i CSG obejmujące silniki dla nowej generacji bezzałogowców oraz pocisków. Jeden zakład może rozwijać kompetencje przy kilku typach produktów, od napędów dla platform lądowych po mniejsze jednostki dla systemów bezzałogowych.
PZL-25 i PZL-100 pokazują, że temat już istnieje
Warto pamiętać, że WSK PZL-KALISZ już wcześniej pokazywała rozwiązania, które do tego wszystkiego zaskakująco pasują. W 2025 r. zaprezentowano prototyp PZL-25 Twin Boxer, czyli mały dwucylindrowy, dwusuwowy silnik benzynowy w układzie bokser, chłodzony powietrzem. Przy pojemności 274 cm sześc. rozwijał moc 37 KM. To klasa napędu, która może być interesująca dla wybranych bezzałogowców, szczególnie tam, gdzie liczy się prostota, masa i koszt.
Drugim przykładem jest PZL-100, dwusuwowy silnik wysokoprężny z przeciwbieżnymi tłokami o mocy 136 KM. Taka jednostka może być użyteczna dla większych platform bezzałogowych, które potrzebują długiego czasu lotu i niskiego zużycia paliwa.
To nie znaczy oczywiście, że Polska ma już pełną rodzinę napędów dla dronów i pocisków. Nie ma, ale ma zakład, doświadczenie silnikowe, pierwsze projekty i potencjalnego partnera przemysłowego, który w ostatnich latach mocno inwestuje w bezzałogowce, amunicję i systemy lądowe. To znacznie lepsza pozycja startowa, niż w wielu innych przypadkach.
CSG wnosi coś, czego PGZ bardzo potrzebuje
CSG wyrasta na jednego z najważniejszych prywatnych graczy obronnych w Europie Środkowej. Holding rozwija się w amunicji, pojazdach, systemach lądowych, lotnictwie, elektronice i technologiach bezzałogowych. Dla PGZ współpraca z takim partnerem może być sposobem na przyspieszenie projektów, które samodzielnie wymagałyby większego ryzyka, większych nakładów i dłuższego czasu.
Przeczytaj także:
Polski przemysł obronny ma wiele kompetencji, ale często ma też problem z tempem wdrażania nowych produktów. List intencyjny nie jest jeszcze kontraktem produkcyjnym, nie oznacza jeszcze linii montażowej i nie gwarantuje seryjnych dostaw. Jest jednak narzędziem, które może doprowadzić do konkretów, jeśli pójdą za nim inwestycje, dokumentacja, zamówienia i jasny podział odpowiedzialności.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI



















