Dreame Matrix10 Pro - recenzja. Daję głowę, że takiego robota nie widziałeś
Gdy już myślałem, że roboty sprzątające nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć, pojawił się w moim domu model Dreame Matrix10 Pro.

Zacznę od trzęsienia ziemi, a potem napięcie będzie tylko rosnąć. Wyobraź sobie, że twój robot może sprzątać trzema rodzajami padów mopujących. W zależności od pomieszczenia. Zanim zaczniesz pytać, dlaczego i po co, zrób kolejny eksperyment. Pomyśl, że nie musisz analizować, które pady zamontować do poszczególnych pomieszczeń, ale że robot zrobi to sam. Niesamowite, prawda?
Zaciekawieni? To teraz powoli opowiem o robocie sprzątającym, który wywołał tak wiele wrażeń.

Dreame Matrix10 Pro - co potrafi?
Dreame Matrix10 Pro to sprzęt, który dowodzi, że roboty od dawna nie są już zabawkami, których moc ledwo wystarcza, żeby wciągnąć kocią sierść. Maksymalna moc ssania 30 000 Pa pozwala na bardzo efektywne odkurzanie nie tylko gładkich powierzchni, ale i wykładzin czy dywanów.
W moim przypadku testem wydajności jest zawsze walka ze śladami kociego bytowania. Kot upodobał sobie ostatnio niewielki dywanik i okupuje go przez wiele godzin dziennie. Efekt – kobierzec sierści okraszony pojedynczymi kulkami żwirku z kuwety. Zwykłym odkurzaczem ręcznym trzeba się nieźle namachać, żeby pokonać kota.

Testowany odkurzacz nie miał z tym zestawem zabrudzeń żadnych problemów. Piszę o tym, bo podawane przez producentów liczby zazwyczaj niewiele mówią, więc chcę pokazać, jak owe 30 000 Pa przekłada się na praktykę sprzątania.
Dreame Matrix10 Pro to kolejne urządzenie wyposażone w wysuwaną szczotkę boczną, co sprawia, że nie tylko czyści wzdłuż ścian i nie pomija niczego, ale radzi sobie również w narożnikach. Niby nic nowego, ale jest to na tyle ważna funkcja, że warto o niej wspomnieć, również przez wzgląd na tych czytelników, którzy kupili robota kilka lat temu i narzekali na problem czyszczenia przy krawędziach i w rogach mieszkania. Ten problem został skutecznie rozwiązany.
Standartem stała się również podwójna szczotka główna. Cieszy mnie to, bo przez lata testowania robotów sprzątających, widzę, jak poprawiła się jakość odkurzania dzięki temu rozwiązaniu. Dreame nazwało ten system HyperStream Detangling DuoBrush. Jeden wałek jest gumowy, drugi ma włosie. Oba kręcą się w przeciwnych kierunkach. W połączeniu z opisaną już bardzo dużą maksymalną mocą ssania, daje to świetne efekty. Plusem takiej konstrukcji jest też fakt, że nie nawijają się włosy.

Inny plus jest taki, że robot nie wymięknie w domach, gdzie występują różnice poziomów. Poradzi sobie z progami progi do 22 mm a dwustopniowo pokona do 40 mm. Sam nie mam takiego problemu, ale byłem niedawno u znajomych, dla których to ważne kryterium. Podłogi się po prostu nie spotkały się na tym samym poziomie.
Dreame Matrix10 Pro - mycie podłogi to magia
Ok, porozmawiajmy teraz o myciu podłóg, bo Matrix10 Pro jest gwiazdą w tej konkurencji, o czym wspomniałem na początku. Odpowiedzmy na kluczowe pytanie: po co robot zmienia pady mopujące?
Jest ich sześć (3 pary) i znajdują się na bocznej ściance stacji ładująco-czyszczącej. Pady nylonowe z pomarańczowym przeszyciem mają radzić sobie z tłuszczem, więc jak łatwo się domyślić zostały pomyślane przede wszystkim o kuchni. W pomieszczeniach o dużej wilgoci – czyli przede wszystkim do łazienek – sprawdzą się pady gąbkowe, które lepiej chłoną wodę. Trzeci rodzaj padów utrzymuje temperaturę powyżej 40 stopni Celsjusza – stosuje się je w pozostałych pomieszczeniach. To są standardowe pady dostępne w innych robotach.

Jak to wygląda w praktyce? „Pomarańczowe” pady są bardziej chroopwate w dotyku, dzięki temu radzą sobie z zaschniętymi plamami. U mnie walczyły skutecznie z takimi po zupie i kawie. Pady „niebieskie” - te bardziej gąbczaste - robią dobrą robotę w łazience. Skąd robot wie, gdzie ma używać jakich padów? To proste ustalamy to w aplikacji. Ciekawie wygląda proces dostarczenia mopów na podstawkę, na której robot je wymieni. Specjalne ramię jednym ruchem zostawia je we właściwym miejscu. Jak w poprzednich modelach Dreame pady są wysuwane, dzięki czemu myją przy samej krawędzi ścian.
Co ważne – wszystkie użyte mopy zostaną umyte w 100 stopniach Celsjusza oraz wysuszone – zresztą jednocześnie.
Matrix10 Pro myje podłogę rzecz jasna z użyciem detergentu. Na uwagę zasługuje fakt, że pojemnik na płyny ma potrójną komorę - na płyn do podłóg, płyn neutralizujący zapachy i płynu do paneli i podłóg drewnianych.

Dreame Matrix10 Pro pozwala na szczegółową konfigurację sprzątania. Sami możemy ustawiać moc, nawilżenie i inne opcje. Ja jednak polecam zaufanie algorytmom. Jest to bowiem o wiele bardziej efektywne. Robot doskonale sobie radzi z adaptacją do sytuacji. Sam wykrywa większe zabrudzenia i dostosowuje do tego parametry sprzątania. Gdy rozpozna trudniejszą plamę potraktuje ją większą ilością wody, wróci do stacji, żeby wypłukać mopy i ponowi sprzątanie, jeżeli będzie taka konieczność.

Dreame Matrix10 Pro – czy warto kupić?
Dreame Matrix10 Pro to zaskakujący sprzęt. Wyróżnia się na tle konkurencji zestawem padów mopujących, które mają różne przeznaczenie. Pomysł jest niesamowity, a przy tym wrażenie robi fakt, że proces wymiany padów jest automatyczny.
Testowany robot sprzątający ma dwa potężne atuty - pierwszym jest to bardzo duża moc ssania. Da więc radę odkurzyć każde zabrudzenie. Druga zaleta to jego wyróżnik, czyli mycie podłogi padami o różnych zadaniach. Co tu dużo mówić, jakość sprzątania pozostawia niewiele do życzenia. Robot posiada oczywiście wszystkie nowoczesne funkcje automatyzujące sprzątanie po sprzątaniu - sam się opróżni z zassanego brudu, umyje mopy w gorącej wodzie i wysuszy je gorącym powietrzem.
Minusy? Drobne - zabrakło kilku bajerów z droższych sprzętów. Tak się przyzwyczaiłem podczas poprzednich testów do chowanej wieżyczki umożliwiającej wjazd od najniższej strony mojego fotela, że zdziwiłem się, że Matrix10 Pro nie posiada tej funkcji. To jednak drobnostka nie mająca wpływu na jakość sprzątania.
Dreame Matrix10 Pro kosztuje w sklepie Dreame 3999 zł. To dobra cena, biorąc pod uwagę możliwości sprzętu.



















