REKLAMA

Usłyszała w Dino dziwną piosenkę. Ten trend mógł dotrzeć również do twojego sklepu

Robisz zakupy, przemierzasz alejki, zastanawiasz się nad makaronem na obiad, aż w końcu większą uwagę zwracasz na dobiegającą do uszu melodię i to, że piosenka nie ma żadnego sensu. To nowa rzeczywistość zakupowa. 

muzyka
REKLAMA

"Jestem absolutnie pewna, że będąc w Dino słyszałam piosenkę wygenerowaną przez AI" - pisze jedna z użytkowniczek polskiego Reddita. Zaznacza, że ufa swoim uszom. Utwór wydał się podejrzany ze względu na "dziwny wokal", "nadzwyczaj literacki" tekst i ogólne wrażenie, że gdzieś się to już słyszało, ale w innej wersji. "Wpisując słowa w wyszukiwarkę dostajesz absolutnie nic" - opisuje swoje śledztwo autorka wpisu. 

Kilka dniu temu sam byłem w Dino i miałem podobne doświadczenie. Skomentowałem nawet grający utwór, bo moje skojarzenie było takie samo. Miałem wrażenie, że ktoś przepuścił przez sztuczną inteligencję dyskografię Sanah i w efekcie powstało coś, co miało naśladować popularną polską artystkę. Zbliżać się tak bardzo, jak to tylko możliwe, ale jednocześnie nie być tą wokalistką. 

REKLAMA

Podejrzenie od razu pada na sztuczną inteligencję, choć przecież muzyka w marketach, dyskontach, galeriach handlowych i innych tego typu miejscach publicznych od dawna jest generyczna. Utwory w tle jedynie nas muskały, były niemal przezroczyste - wiedzieliśmy, że coś gra, ale trudno było je spamiętać, zwrócić na nie większą uwagę. Po prostu przez nas przelatywały, wypełniając pustkę. 

Muzyka jak z windy nie zajmowała naszej uwagi, a z piosenką z Dino było inaczej

Owszem, może ja i użytkowniczka Reddita jesteśmy przeczuleni, nadwrażliwi, przesadnie podejrzliwi. A może to nie przypadek, że akurat tego typu ścieżka dźwiękowa zakupów wytrąciła nas z rytmu i zmusiła do zastanowienia, czego słuchamy i przede wszystkim: dlaczego. 

REKLAMA

Zagraniczne sklepy już sięgają po muzykę generowaną przy pomocy sztucznej inteligencji. "Brico i Carrefour w Belgii zastępują muzykę artystów utworami generowanymi przez AI, by uniknąć opłat licencyjnych" - pisał serwis horecatrends.pl.

Sklepy mogą nawet nie wiedzieć, co puszczają klientom, skoro 44 proc. wszystkich nowych utworów przesyłanych na jedną z platform streamingowych to w pełni wygenerowana muzyka AI.

REKLAMA

To dobra okazja, aby zastanowić się, czy w ogóle potrzebujemy muzyki w sklepach

W sklepie, w którym robię zakupy, nawet w godzinach porannych trwa dyskoteka. Jakby moda na coffee rave dotarła do dyskontu. To tu jest prawdziwe muzyczne podziemie, subkultura idąca pod prąd. Autentyczni imprezowicze nie tańczą, bo to przecież nie kolejna modna miejscówka, tylko wytwarzają swój własny oryginalny styl i snują się pomiędzy alejkami, doświadczając wydarzenia. 

Czasami DJ ma kiepski nastrój i dlatego w głośnikach leci smutna, chwytająca za serce ballada. Pamięć o utworze zanika w momencie, kiedy przypominam sobie, że do koszyka trzeba włożyć np. ręczniki papierowe, albo gdy denerwuję się na kolejki. Nie zostaje po piosence nic już w momencie przykładania karty do terminala. Nie umiem zanucić choćby fragmentu, kiedy wychodzę ze sklepu. 

REKLAMA

Ale kiedy chodzę, bywają momenty, że dany utwór mnie zaskakuje, bo uświadamiam sobie z wielkim zdziwieniem, że dawno go nie słyszałem. Lubię sobie wtedy wyobrażać, że sklep ma jedną płytę CD z wypalonymi utworami i wymienia się z innymi. Dlatego jakiś kawałek ma przerwę, bo płytka została pożyczona i teraz zapoznają się z playlistą klienci w Olsztynie. Taka specyficzna trasa koncertowa artystów, których nikt nie zna i nigdy nie pozna.

Dociera teraz do mnie, że efemeryczność tej muzyki jest wyjątkowa, nabieram do niej dużo sympatii. Towarzyszy tak wielu ludziom dzień w dzień, że to właśnie ona, pod jedną zbiorczą nazwą, powinna wygrywać podsumowania roku. Najczęściej słuchałeś: muzyki w sklepach - tak powinny komunikować nam platformy streamingowe, gdyby były z nami szczere. 

I nawet to zabiera sztuczna inteligencja, wyganiając tych, o których nigdy się nie zatroszczy. Nie wiadomo w końcu o kogo. Nie zapytamy w sklepie: "przepraszam, a dlaczego nie leci już ta piosenka?". Nie będziemy w stanie jej zanucić, powiedzieć o niej choćby jednego naprowadzającego szczegółu. 

REKLAMA

Oczywiście będąc w sklepie ani razu nie zachwycałem się efemerycznością odtwarzanych piosenek. Nie doceniałem chwili i tego, że obserwuję muzyczny odpowiednik spadającej gwiazdy, momentu, który dzieje się tu i teraz, można by wręcz pomyśleć, że tylko dla mnie. Oczywiście pracownik sklepu doskonale wie, że ta gwiazda spada pewnie pięć razy w ciągu godziny i ma dość zapętlonych utworów.

Teraz jestem łaskawy i wylewam z siebie krokodyle łzy za piosenkami, o których nie jestem w stanie powiedzieć kompletnie nic. W sklepie wyznaję prawdziwe uczucia, wkurzam się i dziwię: po co to leci? Kiedy puszczane są dyskotekowe rytmy, zastanawiam się, jaka jest ich rola. Naprawdę mamy tańczyć? Czy ta muzyka pomaga mi się skupić, zrelaksować, wypocząć? Czy właśnie wręcz przeciwnie, podnosi ciśnienie, działa na nas klientów tak, że w nerwach weźmiemy produkt na pocieszenie. Coś, czego normalnie byśmy nie kupili, ale jesteśmy w takim stanie, że potrzebujemy nagrody na poprawę humoru. O to w tym wszystkim chodzi? 

"To jest niekulturalne aż tak narzucać tempo muzyczne jak na jakiejś dyskotece lub kuligu z saniami" - napisała kilka miesięcy temu na Facebooku Agata Młynarska. 

REKLAMA

Jako osoba nauroatypowa, z fibromialgią, adhd i innymi problemami, non stop zmagającą się z większym lub mniejszym bólem, nie wyrabiam tego hałasu. Nie wszyscy musimy lubić tę samą muzykę - zwróciła się z apelem o to, by puszczać muzykę ciszej i dyskretniej. 

Doskonale ją rozumiem. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że nie tylko osoby - mówiąc ogólnie - wrażliwe mogą mieć problem z dźwiękami. To prawda, z uwagi na osoby o szczególnych potrzebach powinniśmy przebudowywać naszą przestrzeń i otwierać ją na innych, ale przy tym mam wrażenie, że sklepowa muzyka przeszkadza nam wszystkim. Po prostu uznano, że tak było zawsze, więc większość nie protestuje. 

Jeśli jednak zastanowimy się, po co gra muzyka w sklepach, galeriach handlowych i tego typu miejscach publicznych, trudno będzie znaleźć racjonalną odpowiedź. Bo… może. I tyle. Wydaje się, że głównym celem jest wypełnienie tej pustki, nieznośnej ciszy - jakby to ona była problemem. Jest cicho, czyli nic się nie dzieje. Smuta. 

Ale sklepy doskonale wiedzą, że chodzi o coś innego. 

- Jeśli w danym miejscu sprzedaży pojawia się w tle muzyka klasyczna, odbiorca zapewne zacznie postrzegać to miejsce jako luksusowe, a więc nie będą go dziwić wyższe ceny. Z kolei muzyka w szybkim tempie sprawia, że poruszamy się szybciej i nasze zakupy będą bardziej impulsywne i mniej przemyślane; to też sposób na zwiększenie przepływu klientów w sklepie. Zaś muzyka spokojna, w wolnym tempie, będzie sprzyjać namysłowi, dzięki czemu klient być może sięgnie po droższy produkt - mówiła w rozmowie z PAP dr hab. Sylwia Makomaska z Instytutu Muzykologii UW. 

REKLAMA

Cóż, to więc jeszcze jeden powód za tym, aby domagać się ciszy. Jest ona w interesie nas wszystkich. Dosłownie. 

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-26T10:55:16+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T10:18:10+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T09:36:48+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T06:14:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T06:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T21:40:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T20:58:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T20:26:08+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T19:15:29+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA