Nie mogę teraz grać. Muszę naładować piłkę
Wiele rzeczy w życiu ładowałeś, ale założę się, że nigdy jeszcze nie musiałeś podpiąć do ładowarki piłki nożnej. Tak się zmieniają technologie.

Już za chwilę startuje piłkarskie święto, czyli Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026. Odbywają się w trzech krajach: USA, Kanadzie i Meksyku, więc czeka nas zarywanie nocek, ale niestety tegoroczny mundial nie ma w sobie tyle magii, bo Polska reprezentacja odpadła z niego na ostatniej prostej. Nie zmienia to faktu, że przez kilka tygodni będziemy śledzić potyczki najlepszych piłkarzy, a w tym roku technologia używana podczas turnieju sprawi, że gałki oczne wyjdą nam z oczodołów. Właśnie dowiedziałem się, że piłkę używaną w spotkaniach trzeba będzie naładować.

Oto Trionda. Piłka, która wymaga ładowarki
Trionda to nowa piłka opracowana przez Adidasa. Nazwa po hiszpańsku oznacza potrójną falę, co ma być nawiązaniem do trzech państw gospodarzy oraz meksykańskiej fali, którą możemy zaobserwować na trybunach. Składa się z czterech zszytych ze sobą paneli, a jej konstrukcja ma być szczytem rozwoju technologii. Jest opływowa, nie wytraca gwałtownie prędkości, a jednocześnie jej ruch jest przewidywalny zarówno dla uderzającego, jak i broniącego. To piłka stworzona do szybkiej gry i mocnych strzałów. oglądałem testy piłki w tunelach aerodynamicznych i innych warunkach i powiem tyle - zapowiada się wspaniale. To nie jest szalona Jabulani z mundialu w RPA, która zaskakiwała wszystkich. To wręcz skalpel, który przetnie powietrze.

Jednak to nie konstrukcja zewnętrzna budzi największe emocje. Trionda nafaszerowana jest technologią i posiada czujnik ruchu. Powiecie, że to przecież nic nowego, przecież piłki Al Rhonda używane na mundialu w Katarze też miały czujniki. Miały, ale teraz różnica jest diametralna. Te z Kataru miały czujnik zawieszony centralnie, natomiast Trionda ukrywa go pod jednym z paneli. Waży zaledwie 14 g, więc jest niewyczuwalny. W połączeniu z kamerami i czujnikami znajdującymi się na boisku tworzy precyzyjny system do dokładnego lokalizowania położenia piłki.

Piłka ma 500 Hz czujnik, który odczytuje i przesyła dane z prędkością 500 razy na sekundę. Oznacza to, że każde dotknięcie piłki jest rejestrowane, a jej pozycja monitorowana na bieżąco. Dzięki temu sędziowie będą mieli pewność, że przekroczyła linię bramkową albo wyszła na aut/róg. Wspomaga również działania VAR-u, bo potrafi zarejestrować dotknięcie ręką czy pozycję w spornej sytuacji. Jednak nie ma róży bez kolców i nowoczesnej technologii bez prądu. Dlatego przed meczem musicie naładować piłkę na ładowarce bezprzewodowej. Pełne ładowanie wystarcza na 6 godzin działania.
Muszę przyznać, że jest to znak czasów. Nie ma współczesnego futbolu bez nowoczesnej technologii. Niektórzy mówią, że to zabija magię, że z radosnej gry pełnej kontrowersji, mamy surową precyzję I dobrze, bo dzięki temu nie ma narodowych traum o tym, że sędzia nas okradł, ani nie ma takich sytuacji jak gol Maradony strzelony ręką. Może i przez to trudniej się pokłócić ze znajomymi o spotkania, ale w końcu zawsze można debatować nad tym, co byłoby, gdyby Polska pojechała na mundial.



















