Kaucyjni baronowie trafią pod lupę fiskusa? Skarbówka odpowiada
Blady strach padł na osoby, które planują zbierać nieswoje butelki i puszki, odbierając kaucję, której sami nie zapłacili. Sprawę postanowił wyjaśnić szef Krajowej Administracji Skarbowej.

"Mówiąc wprost, gdy ktoś dorabia kilkaset złotych dziennie codziennie przez cały rok, to już nie zbieracz-amator, tylko przedsiębiorca, nawet jeśli sam siebie tak nie postrzega" - zauważył w rozmowie z redakcją Faktu Piotr Juszczyk z InFaktu.
Tych puszek i butelek musiałoby być naprawdę sporo, aby zainteresować urząd skarbowy. Rekordziści udowadniają jednak, że zdobycie pokaźnej kolekcji nie jest aż takie trudne. Owszem, potrzeba czasu i cierpliwości, ale nadal nie brakuje osób, które porzucają opakowania z kaucją. Pieniądze dosłownie leżą na ulicy.
(...) pieniądze "wypluwa" automat, każda taka transakcja zostawia ślad cyfrowy, a operatorzy systemu kaucyjnego prowadzą szczegółową ewidencję – dodawał Piotr Juszczyk z InFaktu.
O tę kwestię zapytany został wiceminister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda. "Nie dajmy się ogłupić" - przyznał wprost, dodając, że celem systemu kaucyjnego nie jest zarabianie pieniędzy, a recykling.
- Jeśli sami zbieramy i sami oddajemy, to nie widzę możliwości, aby była to działalność gospodarcza - zapewnił.
Co, jeśli ktoś rzeczywiście chciałby działać na szeroką skalę i zbierać puszki oraz butelki od sąsiadów, rodziny, okolicznych firm? Wtedy wszystko zależy od skali.
Jeśli to jest w wersji zorganizowanej, kiedy mamy osoby, które dla nas zbierają, a my tylko i wyłącznie korzystamy, to wtedy ślady organizacyjne i przede wszystkim systemowe działalności gospodarczej są widoczne i takie rzeczy na pewno będą opodatkowane - zaznaczył szef KAS.
Czyli dopóki nie robi się z tego małe przedsiębiorstwo, na które pracują inni zbieracze - nie ma wątpliwości.
Oczywiście rodzi się pytanie, czy kiedykolwiek taka działalność ma szansę opuścić teorię. Niby zbieranych jest coraz więcej opakowań. Coraz trudniej w sklepie znaleźć butelkę czy puszkę bez logo kaucji. Sami Polacy częściej oddają własne opakowania, więc konkurencja jest spora. O ile ambitni rekordziści dalej walczą, tak trudno wyobrazić sobie z tego sposób na biznes.
Chyba że jestem naiwny i po raz kolejny ktoś udowodni mi, że Polak potrafi.
Zdjęcie wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji.



















